Już w marcu 2006 r. Polast wart był 6 mld zł

Zygmunt Solorz liczy na wygaśnięcie umowy sprzedaży części Polsatu niemieckiemu koncernowi Axel Springer – dowiedziała się nieoficjalnie "Gazeta Wyborcza". Wtedy za pakiet 25,1 proc. akcji mógłby uzyskać nie 300 mln euro, ale znacznie więcej. Z danych Klubu Gepardów Biznesu wynika, że już w marcu 2006 r. Polast wart był 6 mld zł. Od tego czasu kursy akcji na giełdzie, m.in. TVN, znacznie poszły do góry. Rozumiemy więc pozycję negocjacyjną Zygmunta Solorza.

Axel Springer wydający w Polsce m.in. tabloid "Fakt", tygodnik "Newsweek Polska" oraz magazyn "Forbes" podpisał wstępną umowę zakupu "ćwiartki" Polsatu już blisko pół roku temu, a nadal nie jest jej właścicielem. Z kilku niezależnych źródeł usłyszeliśmy, że Solorz chce się wycofać z umowy. Będzie to możliwe, jeśli do lipca nie zostanie ona sfinalizowana.

Aby umowa weszła w życie, potrzebna była zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jednak UOKiK nie podjął decyzji w sprawie wniosku Axela Springera z przyczyn formalnych. Chodzi o to, że zdaniem UOKiK faktyczny wpływ zagranicznego inwestora byłby dużo większy, niż wynikało z wniosku. Koncern nie odwołał się od tej decyzji, a zgoda jest warunkiem transakcji. Dla Solorza może być to pretekst do wycofania się z umowy.

Spółka nie udziela komentarzy w tej sprawie. Na razie zarówno właściciel i szef Polsatu, jak i prezes Axela Springera w wywiadach prasowych robią dobre miny.

– Może komuś zależy, żebym się wycofał, ale nie po to podpisałem porozumienie, żeby rezygnować z transakcji – zapewniał Zygmunt Solorz na łamach "Pulsu Biznesu" 4 maja.

– Kupiliśmy pakiety mniejszościowe w telewizjach w Turcji i Polsce – 25 proc. w Dogan TV oraz 25,1 proc. w Polsacie. Oba kraje to interesujące, rosnące rynki – wtórował mu Mathias Döpfner w amerykańskim magazynie "World Screen".

Pieniądze w grze

– Solorz doszedł do wniosku, że nie będzie robił nikomu prezentu. To ambicja. Nie chce być wyceniany dużo taniej niż TVN – usłyszeliśmy w jednym ze źródeł. Zawarta na początku grudnia zeszłego roku umowa sprzedaży wyceniała "ćwiartkę" Polsatu na z grubsza miliard złotych. Wycena mogła być podniesiona jedynie o blisko 200 mln zł, jeśli zwiększyłaby się wartość firmy, np. na skutek debiutu giełdowego. Wychodziło na to, że Polsat jest wart maksymalnie ok. 4,5 mld zł. Tymczasem wycena TVN na giełdzie sięga ponad 8 mld zł. Niska cena płacona przez Axela Springera od początku budziła zdziwienie analityków.

Argument, że inwestor kupuje pakiet mniejszościowy i nie będzie wpływał na działalność spółki, nie był dla nich przekonujący.

– Wszyscy się dziwiliśmy, dlaczego pakiet Polsatu został przez Solorza sprzedany tak tanio. Trudno jest dokładnie oszacować, ile jest wart Polsat, bo nie mamy ze spółki wielu danych. Ale ok. 50-proc. dyskonto do wyceny rynkowej TVN jest na pewno zbyt głębokie – mówi Dorota Puchlew, analityk z Domu Maklerskiego PKO BP. Jej opinia nie jest odosobniona. – Biorąc pod uwagę wskaźniki obydwu stacji, wycena Polsatu dająca dyskonto rzędu 50 proc. w stosunku do TVN jest absurdalna. Uzasadnione byłoby 10-20 proc., bo TVN ma ciekawe aktywa, np. Grupę Onet, ale nie więcej – uważa Krzysztof Kaczmarczyk, analityk Deutsche Banku.

Najpierw giełda?

– Możliwe, że najpierw dojdzie do debiutu Polsatu na warszawskiej giełdzie, jego akcje zostaną w ten sposób wycenione rynkowo, a dopiero na tej podstawie zostanie podpisana nowa umowa z inwestorem branżowym – usłyszeliśmy w naszym źródle.

Oznaczałoby to, że do gry mogą powrócić wszyscy chętni, którzy przegrali w zeszłym roku wyścig z Axelem Springerem, m.in. telewizyjne ramię niemieckiego Bertelsmanna – RTL Group – które długo wydawało się żelaznym kandydatem do objęcia udziałów w polskiej stacji. Niewykluczone, że ten nowy wyścig mógłby wygrać Axel Springer, ale pod warunkiem że zapłaciłby znacznie wyższą cenę niż obecnie oferowana.

Biorąc pod uwagę obecną wycenę TVN, oferta publiczna 20-25 proc. nowych akcji Polsatu mogłaby być warta ok. 2 mld zł, a nie jak przewidywano wcześniej – miliard.

Przejęcie, ale w Niemczech

Zagraniczni analitycy twierdzą, że opieszałość Axela Springera w kwestii Polsatu może wynikać z tego, że gigant ma na oku znacznie większą zdobycz. Jeszcze pod koniec tego roku na sprzedaż może być wystawiony europejski holding telewizyjny SBS Broadcasting kontrolowany przez grupę funduszy funduszy inwestycyjnych z niemiecką Permirą na czele. SBS to 19 stacji telewizyjnych oraz 15 sieci radiowych w Bułgarii, Danii, Holandii, Norwegii czy na Węgrzech. Permira jest w trakcie łączenia tych aktywów z telewizją ProSiebenSat.1 – drugim co do wielkości nadawcą komercyjnym w Niemczech, którego przejęła w grudniu 2006 r. Axel Springer jest mniejszościowym akcjonariuszem ProSiebenSat.1 i próbował zwiększyć swój pakiet w 2005 r., ale transakcja została zablokowana przez niemieckie władze antymonopolowe. – Teraz mógłby dostać ProSiebenSat.1 jako część paneuropejskiej grupy SBS. Komisja Europejska bez problemu wyraziłaby na to zgodę, przecież Axel Springer jest prawie nieobecny na rynku telewizyjnym – mówi nam proszący o anonimowość prawnik z zagranicznej kancelarii specjalizujący w fuzjach i przejęciach.

– Permira jest funduszem, z którym Axel Springer już pracował. Nie zdziwiłbym się, gdyby połączenie ProSiebenSat.1 z SBS było skrojone na potrzeby wydawcy "Bilda" – dodaje anonimowo analityk jednego z banków inwestycyjnych.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *