To będzie kolejne drenowanie naszego kraju

"W jakim celu sprzedaje się dziś kluczową branżę energetyczną po bardzo niskich cenach? Niezbędne inwestycje w energetyce nowi zagraniczni właściciele sfinansują naszym kosztem. Nie tylko firm, ale gospodarstw domowych. W10 lat stracimy na tym kilkanaście  miliardów złotych ", wyjaśnił Jerzy Krajewski, dyrektor IBS, w "Gazecie Finansowej".

Ratujmy konsumentów przed dalszymi podwyżkami cen energii       

Autor Jerzy Krajewski 

   
Piątek, 20. 02. 2009 17:46 

W jakim celu sprzedaje się dziś kluczową branżę energetyczną po bardzo niskich cenach? Niezbędne inwestycje w energetyce nowi zagraniczni właściciele sfinansują naszym kosztem. Nie tylko firm, ale gospodarstw domowych. To będzie kolejne drenowanie naszego kraju.

 Energetyka to jedna z kluczowych dziedzin gospodarki. Jeżeli zostanie przejęta przez zagraniczny kapitał, a ceny energii zostaną uwolnione, łatwo ją będzie można wykorzystać do drenowania polskich przedsiębiorstw.

Podczas konferencji prasowej w Związku Rzemiosła Polskiego przedstawiciel branży piekarskiej alarmował, że drastyczne podwyżki cen energii elektrycznej doprowadziły do bankructwa 400 piekarni w 2008 r. Wiele innych firm też już ma kłopoty z powodu ogromnego wzrostu cen energii. A przecież na tych podwyżkach się nie skończy, gdyż jeszcze trzeba dostosować energetykę do wymogów pakietu klimatycznego, na który nasz rząd pochopnie zgodził się w zeszłym roku.

Ile polskich firm upadnie, ile osób straci pracę z powodu wzrostu cen energii? Nikt tego dokładnie nie wie. Wysokie ceny energii sprawią, że w kłopoty wpadną też banki spółdzielcze, których klienci stracą pracę przez podwyżki cen energii. Nie zdziwię się, gdy na koniec 2009 r. stopa bezrobocia w Polsce będzie wynosiła 18 proc. Sporo z tego będzie efektem wzrostu cen energii elektrycznej.

Trzeba wstrzymać prywatyzację energetyki. Bo skończy się tak, że zakłady energetyczne zostaną sprzedane tanio, a ich nowi właściciele odbiją sobie inwestycje z nawiązką, podwyższając ceny energii dla ludzi i firm. W następstwie tego sporo firm upadnie, zwiększy się bezrobocie, zmniejszą wpływy do ZUS i z podatków, a wzrosną wydatki z Funduszu Pracy.

Budżet państwa w szybkim tempie straci więc to, co zyska ze sprzedaży zakładów energetycznych. Rachunek zaciągnięty w okresie 10 lat będzie zdecydowanie niekorzystny dla naszego państwa – kilkanaście, a może więcej miliardów złotych straty. Bo przecież niezbędne inwestycje w energetyce nowi zagraniczni właściciele sfinansują naszym kosztem. Nie tylko firm, ale gospodarstw domowych, bo już domagają się podwyżek cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych.

A przyszli tu nie po to, by nam pomagać, tylko zarabiać, tak jak Powszechne Towarzystwa Emerytalne, firmy ubezpieczeniowe i banki komercyjne. Po tych złych doświadczeniach trzeba wstrzymać prywatyzację energetyki. Jawną głupotą jest sprzedawanie kluczowej branży energetycznej po bardzo niskich cenach, byle tylko mieć pieniądze.

Autor jest dyrektorem Instytutu Bankowości Spółdzielczej

***

Nabici w żarówkę

Huta Stali Jakościowych należąca do Złomreksu już zwolniła 40 osób i planuje zwolnienie dalszych 60. – Huta Stali Jakościowych jest ewenementem na rynku, bo ma najdroższą energię elektryczną. Te ogromne wzrosty cen energii elektrycznej to bandytyzm i niszczenie polskiego przemysłu – skomentował tę sytuację Przemysław Sztuczkowski, prezes Złomreksu, w wywiadzie dla Wirtualnego Nowego Przemysłu. – Mamy kryzys na świecie i firmy energetyczne w krajach ościennych nie windują cen prądu, by nie zarżnąć przemysłu. A u nas tylko dowala się kolejne podwyżki (…) W ciągu ostatnich dwóch lat ceny prądu wzrosły niemal o sto procent – dodał.
Aż o 40 proc., a może nawet więcej, zwiększą się ceny za prąd firmom działającym w podstrefie ekonomicznej w Stalowej Woli. – Podwyżki cen prądu oznaczają, że 2,5 tys. osób zostanie bezrobotnymi – wyliczył „Gazecie Wyborczej” Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli. Dodał, że nie może pojąć dlaczego w dobie kryzysu światowego przedsiębiorcy obciążani są dodatkowymi kosztami.
Po wyłączeniu ostatnich zespołów elektrolizy Huta Aluminium „Konin” w Koninie zakończyła na początku lutego, po 43 latach, produkcję aluminium. Była jedynym w kraju producentem aluminium hutniczego. – Powodem zamknięcia produkcji była niekorzystna polityka energetyczna państwa, głównie wysokie ceny energii elektrycznej (…). Dziś Huta jest pierwszą ofiarą takiej polityki. Staraliśmy się bezskutecznie o częściowe zniesienie akcyzy na okres 2 – 3 lat – powiedział dziennikarzom prezes konińskiej spółki Bogusław Peczela.

 

źródło: "Gazeta Finansowa" nr 7/2009, str. 2.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *