Same usługi Ameryce nie wystarczą

Ekonomiczna globalizacja źle służy amerykańskim obywatelom, którzy przestali być obywatelami, a stali się „pracownikami do wyrzucenia“, są bowiem zbyt drodzy.

Gospodarka USA opiera się na usługach, ale jest ona zbyt słaba, by generować większy popyt na towary i usługi, a w rezultacie na zatrudnienie. W powiecie Kalamazoo w Michigan jest 450 restauracji. Czy potrzeba ich jeszcze 50 lub więcej? Aby wrócić do prosperującej Ameryki, należy ją ponownie uprzemysłowić. Jeśli się tego nie zrobi, Amerykanie nie mają przyszłości w obecnej gospodarce.

Ekonomiczna globalizacja źle służy amerykańskim obywatelom, którzy przestali być obywatelami, a stali się „pracownikami do wyrzucenia“, są bowiem zbyt drodzy. Globalizacja tego typu dobrze sprawdza się w przypadku globalnych korporacji, które mogą osiągać wzrost biznesu dzięki sprzedaży swoich produktów klientom z „dołu konsumenckiej piramidy“, gdzie znajduje się 4 miliardy potencjalnych nabywców. Ci potencjalni klienci nie mają wprawdzie pieniędzy, ich roczny dochód wynosi bowiem średnio 1500 dolarów na rok. Można znaleźć na to rozwiązanie. Aby mogli kupować wystarczy dać im pieniądze, czyli pracę. Zrobiła to na przykład firma Apple, która zatrudnia tylko 18 tysiące pracowników w USA, a 1 milion zagranicą.

Aby ponownie uprzemysłowić USA należy nałożyć podatki na tych, którzy eksportują pracę. Dochód z tego podatku stanowiłby podstawę zabezpieczenia socjalnego dla tych, którzy stracili pracę w wyniku globalizacji. Dlaczego bogaci Amerykanie mieliby inwestować w zatrudnianie Amerykanów, skoro ci nie mają stałych dochodów, które generowałyby zapotrzebowanie na nowe towary i usługi? Tak zwane pakiety stymulujące być może mogą wygenerować pewne zapotrzebowanie na towary, ale ich dostawy przyjadą z Chin i z innych krajów, do których przerzucono produkcję z USA.

Według powtarzającej się mantry, Amerykanie nie są konkurencyjni w stosunku do innych krajów. Oczywiście Amerykanie nie mogą konkurować, jeśli chodzi o wysokość płacy z Chińczykami czy Hindusami (których stać na 4,5 kg mięsa na rok). Gdyby Amerykanie chcieli w ten sposób z nimi konkurować, musieliby cofnąć się do XIX wieku.

Wedle innej obiegowej opinii Amerykanie nie są wystarczająco innowacyjni, by konkurować z resztą świata.To nie jest prawda. Według Indeksu Innowacyjności, USA są pod tym względem na pierwszym miejscu w świecie (The Economist Pocket World in Figures 2011). Amerykanie są bardzo innowacyjni, problem tylko w tym, że komercjalizują swoje pomysły za granicą, tam gdzie jest produkcja. Natomiast innowacyjność w usługach prowadzi do ich automatyzacji, czyli likwidowania zatrudnienia. Jak wiemy z własnego doświadczenia usługi klienta (customer service) stały się martwe w USA. Nie potrzebujemy takiej „innowacyjności” w USA.

Teoria Keynesa (stymulacja rozwoju przez rząd) nie wychodzi w obecnych warunkach. Teoria Hayeka/Friedmana (że rynek ma rację) też nie sprawdza się. W XXI wieku potrzebujemy całkiem nowej teorii. Niestety amerykańscy ekonomiści i politycy są nieinnowacyjni. Być może zamknęli im usta lobbyści.

Dlatego nie należy spodziewać się, że ci co wywołali obecny kryzys, zechcą teraz naprawić gospodarkę.  Sytuację być może poprawi własna, amerykańska wiosna na wzór arabskiej, po której nastąpi dyktatura prawa i porządku. To może się zdarzyć szybciej niż ktokolwiek się dzisiaj spodziewa.

Prof. Andrew Targowski – dyrektor Center for Sustainable Business Practices WMU Haworth College of Business

źródło: http://www.obserwatorfinansowy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *