Kredyty dla firm mogłyby być tańsze, gdyby nie OFE

Gdyby w Polsce nie było systemu OFE oprocentowania byłoby niższe w przypadku całego zadłużenia publicznego oraz zadłużenia firm i ludzi. To jest jakieś szaleństwo, by utrzymywać tak szkodliwą dla gospodarki i społeczeństwa narośl jak OFE.

 

Na początku lutego 2011 roku minister finansów Jacek Rostowski podał, że system OFE wygenerował 232 mld zł długu publicznego.

"Kwota 232 mld zł stanowi szacunek kwoty długu Skarbu Państwa na koniec 2010 r. wynikającej z finansowania dodatkowych potrzeb pożyczkowych związanych z utworzeniem otwartych funduszy emerytalnych, ponoszonych od początku reformy w 1999 r." , wyjaśniło "Europejskiej Firmie" Biuro Prasowe Ministerstwa Finansów.

Niestety, nie podało sposobu liczenia.

Myślę, że nie uwzględnia on wzrostu oprocentowania obligacji i bonów skarbowych z powodu wysokiego zadłużenia publicznego, wygenerowanego przez system OFE.

Gdyby nie było OFE oprocentowania obligacji i bonów skarbowych byłoby niższe w przypadku całego zadłużenia publicznego oraz zadłużenia firm i ludzi.

Właśnie na to wpadłem, że z powodu OFE tracą firmy i osoby, korzystające z kredytów.

System OFE bije też w interesy firm i ludzi, bo oprocentowanie ich kredytów jest wyższe.

Koszty systemu OFE są więc dla naszej gospodarki jeszcze wyższe niż do tej pory szacowałem.

Według danych NBP na koniec 2011 r.  gospodarstwa domowe były zadłużone w bankach  w złotych na 317,5 mld zł, a przedsiębiorstwa na 192,9 mld zł. Razem daje to 510,4 mld zł.

Jeżeli przyjmiemy, że z powodu systemu OFE stopy procentowe  w złotych są wyższe o 1 punkt procentowy, daje to dodatkowy koszt dla firm i osób 5 mld zł rocznie. 

Jeżeli przyjmiemy, że z powodu systemu OFE stopy procentowe  w złotych są wyższe o 2 punkt procentowy, daje to dodatkowy koszt dla firm i osób 10 mld zł rocznie.  

To jest jakieś szaleństwo, by utrzymywać tak szkodliwą dla gospodarki i społeczeństwa narośl jak OFE.

 

Wyjątkowo kosztowny system OFE

Dzięki wciśnięciu nam OFE w 1999 r. banki i instytucje finansowe zarabiają więcej na odsetkach od długu publicznego. W 2012 r. tych dodatkowych odsetek będzie 30 mld zł. W latach 1999-2012 stracimy na systemie OFE aż 100 mld zł.

W Czechach nie ma Otwartych Funduszy Emerytalnych, a w Polsce są. To sprawia, że Czechy mają niski stosunek długu publicznego do PKB, a co za tym idzie wysoką ocenę agencji ratingowych. A Polska ma wysoki stosunek długu publicznego do PKB, a w związku z tym niską ocenę agencji ratingowych. Gdyby Czechy zafundowały sobie OFE, byłby oceniane przez agencje tak źle, jak Polska. Ma to bezpośrednie przełożenie na ceny długu. Rentowność polskich obligacji jesienią 2011 r. przekroczyła 6 proc. Rentowność czeskich obligacji to 4 proc.
Odsetki o 30 mld zł wyższe
Jawny dług publiczny Polski wynosi ponad 900 mld zł. Przy oprocentowaniu 6 proc. zapłacimy za niego 54 mld zł rocznie w 2012 r. Gdyby od 1999 r. nie było w Polsce OFE , dług publiczny byłby o 300 mld zł mniejszy niż jest obecnie. Wynosiłby 600 mld zł. Płacilibyśmy za niego nie 6 proc., jak teraz, gdy wysoki jest stosunek długu publicznego do PKB, lecz 4 proc. Byłoby to tylko 24 mld zł odsetek do zapłaty w 2012 r., a nie 54 mld zł.
Dzięki wciśnięciu nam OFE w 1999 r. banki i instytucje finansowe zarabiają więcej na odsetkach od długu publicznego. W 2012 r. tych dodatkowych odsetek będzie 30 mld zł, z czego duża część przypadnie zachodnim bankom i instytucjom finansowym. Dodatkowo banki i instytucje finansowe zarabiają na zarządzaniu OFE. Za 2011 r. miły z tego tytułu 612 mln zł zysku netto. W tym czasie klienci OFE stracili kilkanaście miliardów złotych na inwestycjach z nimi.
W latach 1999-2012 stracimy na systemie OFE aż 100 mld zł. Wyliczenie tego jest proste. Koszty związane z wprowadzeniem tego systemu od 1999 r. wyniosą bowiem w końcu 2012 r. roku aż 350 mld zł, a aktywa netto na kontach ubezpieczonych w OFE będą miały wartość 220-250 mld zł (zależy to od sytuacji na giełdzie).
Dać wybór: ZUS i OFE czy sam ZUS
Podstawową reformą w Polsce powinno być ograniczenie kosztów związanych z funkcjonowanie systemu OFE. Najkorzystniej byłoby go administracyjnie zlikwidować. Realne rozwiązanie to danie ubezpieczonym wyboru: ZUS i OFE czy sam ZUS z ogłoszeniem, że Skarb Państwa nie będzie gwarantował środków ulokowanych w OFE. Postuluję je od jesieni 2008 r. W takiej sytuacji większość ubezpieczonych przeniesie swoje aktywa z OFE do ZUS. To w krótkim czasie, w ciągu kilku miesięcy zmniejszyłoby jawne zadłużenie państwa o 150-180 mld zł i zmniejszyłoby potrzeby pożyczkowe państwa. Doprowadziłoby to do spadku rentowności obligacji skarbowych.
Nie trzeba byłoby bezprawnie narzucać dłuższego wieku emerytalnego dla obecnych klientów ZUS. Wydłużony wiek emerytalny obowiązywałby tylko osoby wybierające ZUS jako swój zakład emerytalny. Każdy nowy klient ZUS powinien podpisywać z ZUS indywidualny kontrakt emerytalny. Ubezpieczenie emerytalne to nie jest podatek. To tylko ubezpieczenie. Powinno być dobrowolne.

Jerzy Krajewski, redaktor naczelny Magazynu Przedsiębiorców "Europejska Firma"

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *