Inwestowanie na emeryturę z kredytu to ryzyko

Najlepiej byłoby zlikwidować cały system OFE jedną ustawą. I nie wracać do OFE  dopóki Skarb Państwa nie spłaci całego swojego zadłużenia, czyli bardzo długo. Jako społeczeństwo nie możemy bowiem odkładać na emeryturę inwestując z kredytu. Minimum tego, co należy zrobić, to dać wybór: ZUS i OFE czy sam ZUS.

 

"Dlaczego chcesz likwidacji OFE, przecież kilka lat temu podobały ci się", zapytała dziś moja żona Elżbieta.

 

"Pomysł, by część naszych składek była inwestowana na rynku kapitałowym, wydał mi się dobry. Nie wiedziałem jednak, ze całość wpłat do OFE będzie finansowane długiem publicznym z kredytów zaciągniętych przez państwo", odpowiedziałem jej.

"To tak, jakby nasza rodzina kupowała akcje za kredyt zaciągnięty w banku w nadziei, że kursy akcji wzrosną bardziej niż odsetki od kredytu. Przecież to bardzo ryzykowne", dodałem.

A moja żona wie, co to ryzyko inwestowania w akcje. W ostatnich czterech latach straciła bowiem na akcjach kilkadziesiąt procent zainwestowanego kapitału.

Już w 2007 r. radziłem jej, by sprzedała choć część akcji, w które samodzielnie zainwestowała 90 proc. swoich oszczędności.  Nie słuchała jednak. By dywersyfikować rodzinny portfel inwestycyjny, sam większość swoich dochodów inwestowałem w obligacje.

 OFE inwestują ostrożniej niż moja żona.  Ale kupiły już akcje za 70 mld zł. I wszystko z kredytu, który polskie społeczeństwo zaciągnęło na rynku kapitałowym.

Nasza rodzina nigdy nie kupowała aktywów inwestycyjnych za kredyt. 

Natomiast nasze społeczeństwo na finansowanie systemu OFE zaciągnęło 300 mld zł pożyczki. 

Z wyliczeń Ministerstwa Finansów z początku 2011 r. wynikało, że system OFE w latach 1999-2010 wygenerował 232 mld zł długu. Odsetki od niego w 2011 r. przy stawce 6 proc. to 13,9 mld zł. Dodatkowo ZUS w 2011 r. przelał do OFE 15,1 mld zł. Odsetki od tego wyniosły kilkaset milionów złotych, bo Skarb Państwa zaciągnął pod to dodatkowe pożyczki. Po zsumowaniu daje to 262 mld zł. Do tego trzeba dodać dodatkowe odsetki od pozostałej części zadłużenia publicznego w lata 1999-2011, które wzięły się stąd, że wysoki jest stosunek długu publicznego do PKB. To było szczególnie widoczne w latach 2009-2011. I mamy z grubsza 300 mld zł.

Inwestycje z kredytu w akcje obarczone są wielkim ryzykiem.

Natomiast na inwestycjach w obligacje z kredytu nie można zarobić, gdy pośrednik, którym jest OFE, pobiera 3,5 proc. opłaty dystrybucyjnej i opłatę za zarządzanie.

Dodatkowo system OFE zwiększa oprocentowanie dłużnych papierów skarbowych wyemitowanych przez Skarb Państwa na inne cele, co kosztuje  polskie społeczeństwo (podatników) dodatkowe 20-30 mld zł rocznie.

I tego durnego systemu OFE bronią polskie elity.

Najlepiej byłoby zlikwidować cały system OFE jedną ustawą.

I nie wracać do OFE  dopóki Skarb Państwa nie spłaci całego swojego zadłużenia, czyli bardzo długo.

Jako społeczeństwo nie możemy bowiem odkładać na emeryturę inwestując z kredytu.

Minimum tego, co należy zrobić, to dać wybór: ZUS i OFE czy sam ZUS.

Część osób pewnie zdecyduje się pozostawić swoje aktywa w OFE. Chcą te osoby ryzykować inwestycje na giełdzie, ich sprawa.

A maksimum tego, co należy zrobić, to wprowadzić dobrowolność ubezpieczeń społecznych.

Opowiadam się za maksimum.

Jerzy Krajewski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *