Banki są bossami „narkotykowej mafii”?

Dlaczego Panie Premierze, Donaldzie Tusku, utrzymuje Pan system OFE, szkodliwy dla naszego państwa, gospodarki i społeczeństwa? Kto Pana szantażuje? Kto Pana wabi i uzależnia? Niech Pan ratuje naszą gospodarkę i państwo, niech Pan zdemontuje system OFE. 

 

"Działania Trójki (Komisja Europejska, MFW i EBC) wobec Grecji można porównać do metod znanych z filmów i internetu, które stosuje mafia narkotykowa", napisał prof. Krzysztof Rybiński w "Gazecie Polskiej". 

Nie znam całego artykułu, bo nie kupuję "Gazety Polskiej".  Zdziwił mnie artykuł prof. Krzysztofa Rybińskiego w "Gazecie Polskiej". Pewnie jednak nie chciały go opublikować ani "Rzeczpospolita", ani "Dziennik Gazeta Prawna". Porównania, które tam przedstawia są bowiem szokujące.  Ale bardzo celne. Oddające naturę współczesnej gospodarki i świata.

Oto fragment tekstu, dostępny na stronie internetowej "Gazety Polskiej"

Eurokraci stosują metody mafii narkotykowej wobec Grecji

Działania Trójki (Komisja Europejska, MFW i EBC) wobec Grecji można porównać do metod znanych z filmów i internetu, które stosuje mafia narkotykowa. Najpierw stara się jak najwcześniej uzależnić od siebie ludzi, np. sprzedając dzieciom lizaki ze środkiem uzależniającym. Potem zwiększa dawki, dając pewną ilość na kredyt lichwiarsko oprocentowany, żeby zadłużony narkoman na głodzie stał się od mafii w pełni uzależniony. Kiedy jednak przestaje on płacić, to najpierw zmuszają go do niewolniczej pracy, przestępstw, a potem łamią mu ręce i nogi. Koszmar życia kończy śmierć, która przynosi narkomanowi ulgę.

Grecja jak narkoman

Podobnie jest w przypadku Grecji. Najpierw stworzono system, który zachęcał europejskie banki do szalonego kredytowania greckiej gospodarki. Fałszywie pokazywano, jak miliardy euro funduszy pompowanych do Grecji zwiększą potencjał tego kraju. EBC stworzył system, w którym greckie obligacje były traktowane tak samo jak wiarygodne niemieckie, co zachęcało banki z Niemiec i Francji do ich kupna. W ten sposób Grecja uzależniła się od kredytu. Po jakimś czasie pojawiły się efekty uboczne uzależnienia, okazało się, że środki unijne zostały przejedzone, a nie zainwestowane, długi są olbrzymie, a Grecja może ich nie spłacić.


źródło: "Gazeta Polska"

Jaką rolę pełnią banki komercyjne w procederze przedstawionym przez  prof. Rybińskiego?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że  są "dilera narkotyków".

Bo wielką rolę odgrywają Komisja Europejska, MFW i EBC.

W skali europejskiej może wydawać się, że banki komercyjne są tylko  "dilera narkotyków". Można bowiem odnieść wrażenie, że celem Komisji Europejskiej jest osłabienie słabszych państw Unii Europejskiej i przejęcie nad nimi kontroli, że podawanie narkotyków w postaci łatwego pieniądza służyło celom politycznym – stworzeniu scentralizowanego, jednolitego państwa – Unii Europejskiej.

Grecja została doprowadzona do takiej słabości, że jako państwo umiera na naszych oczach. 

W kolejce po śmierć są inne państwa południowej Europy uzależnione od początkowo łatwego pieniądza: Portugalia, Hiszpania, Włochy.

W Europie Środkowej najsłabsze są Węgry, które już słaniają się na nogach.

W naszej części kontynentu "dilerzy narkotyków" oprócz łatwego pieniądza dorzucili systemy OFE, przyspieszające zadłużanie i uzależnienie. Tylko Czechy nie zdecydowały się "kupić"  tych dopalaczy w postaci "systemu OFE". 

W Polsce system OFE wygenerował 300 mld zł jawnego długu publicznego.  Konieczność pozyskania jego finansowania na globalnym rynku kapitałowym  uzależnia nasze państwo od banków i instytucji finansowych. Nasz rządy kilka lat temu musiał wystąpić do MFW z prośbą o udostępnienie linii kredytowej wartości 25 mld dolarów, by czuć się bezpiecznie w niepewnym otoczeniu. Za gotowość udzielenia tego kredytu płaci MFW kilkaset milionów dolarów rocznie.

Gdyby nie było OFE, nie musiałby płacić za tą gotowość MFW. Nie musiałby też prosić o finansowanie 300 mld zł dodatkowych, zbędnych zobowiązań i zapłacić w 2012 r. dodatkowo 40-50 mld zł odsetek z powodu wprowadzenia systemu OFE. 

Za pomocą łatwego pieniądza i systemu OFE "dilerzy narkotyków" chcą wykończyć nasze państwo, doprowadzić je do takiej słabości jak Grecję i przejąć nad nim kontrolę.

Wielkim dostawcą łatwych pieniędzy jest Komisja Europejska.  Zadłużenie naszego państwa i samorządów napędzają unijne dotacje. Aby te łatwe pieniądze dostać, trzeba na część inwestycji zaciągnąć kredyty w bankach.  Wiele instytucji państwowych i samorządów decyduje się na to i budują obiekty, które przynoszą mało pożytku i wielkie koszty finansowe.

W Unii Europejskiej  bossowie "mafii narkotykowej" ewidentnie działają z pobudek politycznych, by osłabić państwa narodowe i przejąć nad nimi kontrolę.

Kto przejmie kontrolę nad państwami?

Władze Unii Europejskiej.

A dokładniej?

Niemcy i Francja.

Francja jest coraz słabsza, więc ewidentnie rządzić będą Niemcy.

 

W skali globalnej sprawa nie wygląda tak jasno.

O ile w UE szefami "mafii narkotykowej" są politycy, to w USA olbrzymi wpływ na polityków mają banki inwestycyjne i komercyjne.

W tej perspektywie głównymi bossami "mafii narkotykowej"  są właściciele największych banków inwestycyjnych na świecie. Im też systemy OFE podobają się, bo pomagają im drenować kraje Europy Środkowej.

Ci bossowie chcieliby drenować również Chiny, Rosję, Ukrainę, Białoruś, Iran, Syrię, Indie.

Dlatego chcą  otwarcia ich rynków, pełnej swobody działania. Dlatego nie lubią m.in. Włodzimierza Putina i Aleksandra Łukaszenki.

Mają teraz tyle dodrukowanych przez FED i EBC dolarów i euro, że czują się tak potężni, że myślą, że nikt im się nie oprze, że przekupią każdego, przejmą kontrolę nad wszystkim bankami świata, również tymi spółdzielczymi.

Że będziemy ich niewolnikami i będziemy dla nich pracowali do 67 roku życia albo dłużej. 

Polska może wyrwać się trochę z nałogu, demontując jak  najszybciej system OFE.

Tego jednak nawet prof. Krzysztof Rybiński nie rozumie, bo broni OFE.

Od jakich instytucji finansowych on jest uzależniony?

Węgry zdemontowały system OFE. Próbują wyrwać się z nałogu, uzależnienia od pieniędzy od instytucji finansowych.  Są jednak już mocno osłabione. 

Komisja Europejska, MFW i EBC dokopują im na każdym kroku. Chcą tak skopać Węgry, by już się nie podniosły.  A wtedy, jak nad Grecją, przejmą nad nimi pełną kontrolę.

Polska jest silniejsza niż Węgry. Ma jeszcze szansę wyjść z nałogu, wzmocnić się i obronić samodzielność. 

PiS i Ruch Palikota opowiadają się za demontażem systemu OFE.  PSL też by chciał zdemontować system OFE, ale PO nie pozwala.

Dlaczego Panie Premierze, Donaldzie Tusku, utrzymuje Pan system OFE, szkodliwy dla naszego państwa, gospodarki i społeczeństwa?

Kto Pan szantażuje?  Kto Pana wabi i uzależnia?

Dziś Polska ma zawetować zwiększenie ograniczeń emisji CO2.

Brawa dla premiera Donalda Tuska za odwagę w tej sprawie.

Walka z klimatem służy również do osłabiania naszej gospodarki i państwa.

Niech Pan ratuje, Panie Premierze Donaldzie Tusku, naszą gospodarkę i państwo, niech Pan zdemontuje system OFE. 

 

Jerzy Krajewski

PS. Poniżej mój tekst z 23 lutego 2012 r. o tym, jak  system OFE pomaga zagranicznemu kapitałowi drenować nas 

 

 

System OFE pomaga zagranicznemu kapitałowi drenować nas 

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że latach 1999-2011 na systemie OFE straciliśmy minimum 36,5 mld zł. Pokazują też one, że siedzimy w kieszeniach zagranicznego kapitału. To pewnie on nie pozwala zburzyć system OFE, bo dzięki niemu może nas mocniej drenować.

 

Aktywa otwartych funduszy emerytalnych wzrosły w grudniu o 2,2 mld zł do 224,7 mld zł. W całym 2011 roku wartość aktywów OFE wzrosła o 1,6 proc. To najniższa dynamika przyrostu aktywów od początku istnienia drugiego filaru", poinformowała firma Analizy Online.

"Wartości długu publicznego zaciągniętego na pokrycie dodatkowych potrzeb pożyczkowych związanych z ubytkiem składki emerytalnej przekazywanej do OFE w latach 1999-2011 wyniosła 261,2 mld zł", podało nam Ministerstwo Finansów.
„Według szacunku Ministerstwa Finansów, całkowite zadłużenie z tego tytułu na koniec 2011 r. wyniosło 261,2 mld zł. Składały się na nie:
1.    bezpośredni koszt refundacji z budżetu państwa ubytku składki emerytalnej w FUS, równy wysokości składki przekazywanej do OFE (w latach 1999-2011 wyniósł on łącznie 171,0 mld zł);
2.    konwersję zadłużenia FUS wobec OFE na obligacje skarbowe w latach 2003 – 2007 w łącznej kwocie 5,9 mld zł;
3.    koszty obsługi długu publicznego zaciągniętego na pokrycie dodatkowych potrzeb pożyczkowych związanych z finansowaniem ubytku składki, których łączną wartość w latach 1999-2011 szacuje się na ok. 74,4 mld zł;
4.    efekty wyceny związane z różnicą między wartością nominalną długu publicznego a  kapitałem pozyskiwanym z emisji skarbowych papierów wartościowych (SPW).
Przyjęto założenie, że dodatkowe potrzeby pożyczkowe związane z finansowaniem ubytku składki przekazywanej do OFE finansowane są na rynku krajowym, wg średniego kosztu obsługi tego długu w danym roku.”
, wyjaśniło nam Ministerstwo Finansów.

To pokazuje, że w latach 1999-2011 na systemie OFE straciliśmy 36,5 mld zł. Rachunek jest prosty: od 261,2 mld zł kosztów poniesionych w latach 1999-2011 odejmujemy  wartość aktywów  ubezpieczonych w OFE na koniec 2011 r. – 224,7 mld zł i mamy wynik – straciliśmy na tej inwestycji z kredytu aż 36,5 mld zł.
Wyliczenia Ministerstwa Finansów nie obejmują jednak wszystkich strat, jakie ponieśliśmy na systemie OFE.
Kluczowa jest ocena, o ile wzrosły koszty pozostałego długu publicznego (długi Skarbu Państwa i samorządów) w latach 1999-2011 oraz koszty kredytów zaciąganych przez firmy i gospodarstwa domowe, tylko z tego powodu, że powstał system OFE.


Uproszczony szacunek dla długu publicznego

W połowie lutego 2012 r. przedstawiłem uproszczony szacunek wzrostu kosztów finansowanie długu publicznego z powodu wprowadzenia systemu OFE.
W Czechach nie ma Otwartych Funduszy Emerytalnych, a w Polsce są. To sprawia, że Czechy mają niski stosunek długu publicznego do PKB, a co za tym idzie wysoką ocenę agencji ratingowych.  A Polska ma wysoki  stosunek długu publicznego do PKB, a w związku z tym niską  ocenę agencji ratingowych. Gdyby Czechy zafundowały sobie OFE, byłby oceniane przez agencje tak źle, jak Polska. Ma to bezpośrednie przełożenie na ceny długu. Rentowność polskich obligacji jesienią 2011 r. przekroczyła 6 proc. Rentowność czeskich obligacji to 4 proc.
Jawny dług publiczny Polski wynosi ponad 900 mld zł. Przy oprocentowaniu 6 proc. zapłacimy za niego  54 mld zł rocznie w 2012 r. Gdyby od 1999 r. nie było OFE , dług publiczny byłby o 300 mld zł mniejszy niż jest obecnie. Wynosiłby 600 mld zł. Płacilibyśmy za niego nie 6 proc., jak teraz, gdy wysoki jest stosunek długu publicznego do PKB, lecz 4 proc. Byłoby to tylko 24 mld zł odsetek do zapłaty w 2012 r., a nie 54 mld zł.

 Wyliczenia bez efektu wzrostu oprocentowania

Jak podał Zespół Prasowy Ministerstwa Finansów: „Szacowany przez Ministerstwo Finansów koszt reformy (262,4 mld zł) nie uwzględnia efektu wzrostu oprocentowania SPW, spowodowanego wzrostem zadłużenia. Wynika to przede wszystkim z dwóch powodów:
1. Po pierwsze takie podejście wymagałoby przyjęcia arbitralnych założeń dotyczących wpływu zwiększonej podaży SPW na rentowności w różnych segmentach krzywej rentowności, jako że nie ma danych o wartości rentowności w hipotetycznej sytuacji nieutworzenia OFE;
2. Po drugie wpływ utworzenia OFE na rentowności SPW jest niejednoznaczny i jest wypadkową dwóch przeciwstawnie działających efektów. Z jednej strony zwiększenie podaży SPW wskutek emisji dodatkowego długu przyczynia się do wzrostu ich rentowności. Z drugiej strony utworzenie OFE jako instytucji o znacznych, rosnących co roku aktywach oraz długim horyzoncie inwestowania przyczyniło się do przyspieszenia rozwoju polskiego rynku kapitałowego, w tym również rynku SPW. Stały popyt OFE na SPW, w tym w dużej mierze na obligacje długoterminowe, umożliwił rozwój tego segmentu rynku. W 1999 r. MF rozpoczął emisję obligacji 10-letnich o stałym oprocentowaniu, przede wszystkim za sprawą popytu na SPW o dłuższych terminach wykupu zgłaszanego przez OFE (od 2002 r. oferowane są również obligacje 20-letnie, a od 2007 r. 30-letnie). Popyt ze strony OFE przyczynił się do zwiększenia płynności rynku SPW we wszystkich jego segmentach, co z kolei wpływało na zmniejszenie rentowności SPW. Łączny wpływ efektu zwiększenia podaży i efektu zwiększenia płynności rynku jest trudny do oszacowania".

Jak oszacować dodatkowe straty

Wyjaśnienia Ministerstwa Finansów wskazują, że trzeba zmienić, prawdopodobnie zmniejszyć, mój uproszczony szacunek wzrostu kosztów finansowanie długu publicznego z powodu wprowadzenia systemu OFE.

W latach 1999-2011 na globalny rynek kapitałowy wpływało tyle czynników, że trudno oszacować, jakie koszty poniosłyby samorządy i Skarb Państwa na finansowanie swoich potrzeb pożyczkowych w sytuacji, gdyby w ogóle nie było. Możliwe, że Skarb Państwa zaciągnąłby większe pożyczki na inne cele, gdyby nie było OFE.

Jasne jest jednak dla mnie, że system OFE spowodował wzrost kosztów finansowania długu publicznego i że to były olbrzymie koszty. Przy zadłużeniu na poziomie 900 mld zł każdy punkt procentowy wzrostu oprocentowania niesie za sobą duże koszty. A konkretnie: 1 procent daje rocznie koszty wyższe o 9 mld zł, 0,1 proc. (10 punktów bazowych) – 900 mln zł, a 1 punkt bazowy – 90 mln zł.

Jak wynika z raportu Ministerstwa Finansów zamieszczonego na stronie internetowej resortu, w końcu września 2011 r. dług publiczny wyniósł 798,8 mld zł, w tym zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 762 mld zł.

Większość zadłużenia Skarbu Państwa, aż 69 proc., nominowana była w złotych, a 31 proc. w walutach obcych. Aż 236 mld zł było więc nominowanych w walutach obcych. Koszt tego zadłużenia zależy nie tylko od oprocentowana, ale również kursów walut.
W rękach zagranicznych inwestorów było 30 proc., krajowego sektora bankowego – 21 proc. a w rękach krajowego sektora pozabankowego – 49 proc. W okresie styczeń-wrzesień 2011 r. wzrósł udział inwestorów zagranicznych o 29,4 mld zł, tj. o 22,9% do poziomu 157,7 mld zł. Wzrosło także (o 11,7 mld zł, tj.o 4,7%) zadłużenie wobec podmiotów należących do krajowego sektora pozabankowego i wyniosło 259,9 mld zł (w tym portfele: funduszy emerytalnych stanowiły 47,4%, zakładów ubezpieczeniowych – 22,8% oraz funduszy inwestycyjnych – 11,8%) oraz odnotowano spadek (o 21,7 mld zł, tj. o 16,6%) zadłużenia wobec krajowego sektora bankowego, które wyniosło na koniec września 108,8 mld zł.

Nie dość, że rośnie udział inwestorów zagranicznych, to jeszcze trzeba pamiętać, że kapitał zagraniczny kontroluje w Polsce większość Towarzystw Funduszy Emerytalnych, banków, firm ubezpieczeniowych i TFI, ma więc duży wpływ na poziom oprocentowania skarbowych papierów dłużnych i wpływ na nasze państwo i naszych polityków. Siedzimy w kieszeniach zagranicznego kapitału. To pewnie on nie pozwala zburzyć system OFE, bo dzięki niemu może nas mocniej ograbiać, musimy mu płacić wyższe odsetki.

Trudno oszacować dokładnie o ile wyższe, ale chodzi o miliardy złotych, moim zdaniem o dziesiątki miliardów złotych.

A to nadal nie wszystkie koszty generowane przez system OFE.

Z powodu działania systemu OFE  wyższe odsetki od kredytów muszą też płacić firmy i gospodarstwa domowe. Skoro cena pieniądza na rynku polskim jest wysoka, to płacą "jak za zboże" wszyscy. To kolejne miliardy złotych rocznie strat dla naszego społeczeństwa. A dochody z wysokiego oprocentowanie kredytów dla firmy i gospodarstwa domowe również wpadają głównie do kieszeni zagranicznych banków i instytucji finansowych.

System OFE należy jak najszybciej zdemontować. Najlepszym sposobem jest danie ubezpieczonym w ZUS wyboru: czy na emeryturę będą odkładali w ZUS i OFE czy tylko w ZUS.

Jerzy Krajewski, redaktor naczelny Magazynu Przedsiębiorców "Europejska Firma"

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *