Nie karać firm za brak strażaka

"To z powodu dyrektywy unijnej każda firma musi mieć specjalistę od ochrony przeciwpożarowej", oświadczyła minister pracy i polityki Jolanta Fedak. I wezwała Państwową Inspekcję Pracy, by nie karała firm za brak takiego specjalisty.

 

 Już 18 stycznia 2009 r. wchodzi w życie nowelizacja kodeksu pracy, która wywołała burzę. Wszystkie firmy niezależnie od tego, ilu zatrudniają ludzi, muszą wyznaczyć pracownika, który będzie odpowiadał za ochronę przeciwpożarową, ewakuację pracowników i udzielanie pierwszej pomocy.

Firmowy strażak musi mieć odpowiednie kwalifikacje, więc pracodawca będzie musiał znaleźć takiego na rynku bądź sfinansować jednemu z pracowników odpowiednie szkolenie za ponad tysiąc złotych. Po takim szkoleniu otrzymuje się tytuł inspektora ochrony przeciwpożarowej. Inspektor musi mieć co najmniej wykształcenie średnie.

Obowiązek zatrudnienia strażaka wywołał protesty drobnych przedsiębiorców. Rząd tłumaczy, że negocjacje z Komisją Europejską w tej właśnie sprawie trwały kilka lat. Niewiele jednak dały, a "Polsce groziły wysokie kary w przypadku niewdrożenia dyrektywy unijnej" – czytamy w komunikacie resortu pracy. – "Pracodawcy zatrudniający jedną lub kilka osób mogą mieć problemy z wyznaczaniem pracownika do tego zadania, zwłaszcza w kontekście wymagań kwalifikacyjnych".

Minister Fedak zwróciła się do głównego inspektora pracy Państwowej Inspekcji Pracy Tadeusza Zająca z prośbą, by PIP nie karała firm, które nie mają inspektora ochrony przeciwpożarowej. "Równocześnie MPiPS podejmie próbę przekonania Komisji Europejskiej do wprowadzenia zmian legislacyjnych uwzględniających potrzeby także małych przedsiębiorstw" – głosi komunikat resortu.

Państwowa Inspekcja Pracy wydała oświadczenie, że do końca stycznia nie będzie kontrolować firm w tej kwestii. Co dalej na razie nie wiadomo.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Nasz komentarz:

Kuriozalna sytuacja. Parlament olbrzymią większością głosów uchwalił ustawę, prezydent podpisał, a minister polskiego rządu wzywa do nieprzestrzegania obowiązującego prawa.

Choć źródłem problemu są unijne dyrektywy, to poraża nieodpowiedzialność naszych posłów, senatorów i prezydenta.

Z powodu kryzysu gospodarczego niedługo setki tysięcy ludzi straci pracę. Szansą dla nich mogłyby być własne firmy.

Problem w tym, że w Polsce trzeba być szaleńcem, by odważyć się prowadzić własną firmę. Przepisy podatkowe, ubezpieczeniowe (ZUS), pracownicze są tak skomplikowane, że trzeba mieć trzy fakultety, by sobie z nimi poradzić. A tu jeszcze strażaków w każdej firmie politycy nam wymyślili, co ma kosztować gospodarkę 4 mld zł.

Po prostu, paranoja.

Jerzy Krajewski

Więcej na ten temat:

4 mld zł za zatrudnienie strażaków w firmach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *