Do połowy 2009 roku złoty na huśtawce

Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Reiffeisen Bank Polska, twierdzi, że nasza waluta może się osłabiać do połowy tego roku. Za franka będziemy płacić nawet 3,20 zł. Potem jednak sytuacja się odwróci i złoty zacznie piąć się w górę.

Paweł Domarecki: – Co się dzieje z frankiem? Wczoraj przebił granicę 3 zł. Jaki będzie ten rok dla relacji złoty – frank szwajcarski?

Jacek Wiśniewski: – Niespokojny, z dynamicznymi lokalnymi zmianami co najmniej do końca pierwszego półrocza. Wychodzę z założenia, że szczyt kryzysu bankowego mamy już za sobą, a do końca czerwca inwestorzy będą mogli realnie ocenić skalę ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego i odpowiednio do tego podejmować dalsze decyzje. Na razie masowo uciekają z rynków wschodzących. Dlatego do połowy roku kurs franka dojdzie do ok. 3,2 zł. A potem, w miarę uspokajania się sytuacji powinien stopniowo spaść do mniej więcej 2,60 -2,64 zł.

Co będzie miało największy na to wpływ?

– Tak naprawdę trzeba mieć na uwadze fakt, że w istocie mówimy o dwóch różnych kursach – bo tak to się przelicza: o kursie złotego do euro i kursie euro do franka szwajcarskiego. Jeśli chodzi o kurs złotego do euro – złoty do końca drugiego kwartału będzie pod bardzo silną presją spadkową, wynikającą z tego, że dziś walut z rynków wschodzących po prostu się nie kupuje. Oczywiście – przy znaczącej zmienności, częstych zmianach nawet po kilkanaście groszy dziennie. A potem, w miarę napływu informacji o sytuacji światowej gospodarki zakładam do końca roku stopniową stabilizację na poziomie około 4,4 zł za euro.

źródło: www.dziennik.pl

Cały wywiad

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *