Kolejna bitwa o handel

ImageWygrywają najsilniejsi, którzy wykańczają słabszych. Tworzy się globalna oligarchia właścicieli ponadnarodowych koncernów finansowych i handlowych. To groźne nie tylko dla małych i średnich firm handlowych i produkcyjnych oraz banków spółdzielczych, ale dla całych społeczeństw i demokracji.

 

Dziennik "Rzeczpospolita" przygotował ciekawy raport o handlu artykułami spożywczymi. Ich producenci, z których wielu to klienci banków spółdzielczych, skarżą się na przyciskanie ich do muru przez sieci supermarketów i hipermarketów.

Rzecz była do przewidzenia kilka lat temu. Gdy tylko sieci supermarketów i hipermarketów urosły w siłę, zdobyły 40 proc. rynku artykułami spożywczymi, zaczęły mocniej dyktować warunki.

 Same zdzierają 50 proc. marży i zyski wywożą za granicę, a polskie firmy trzymają na kroplówce, na wskaźniku zysków 2-3 proc. A jak się komuś nie podoba, niech się wynosi. Są następni chętni do dojenia, bo sytuacja na rynku jest już tak trudna, że chodzi tylko o przeżycie.

Majątki właścicieli sieci super- i hipermarketów nadal będą rosły o miliardy dolarów.  A polskie firmy będą padały jedna za drugą, a z nimi w kłopoty będą wpadali ich byli pracownicy i banki spółdzielcze, które je finansują.

Od kiedy polski Trybunał Konstytucyjny zakwestionował ustawę o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych, postuluję wprowadzenie innych przepisów hamujących rozwój sieci supermarketów i hipermarketów. Ekonomiści, np. prof. Grzegorz W. Kołodko,  i inni dziennikarze, zajmujący się sprawami ekonomicznymi, kpią sobie z tego.

Kołodko na III Kongresie Zarządzania Należnościami 19 grudnia 2008 r. powiedział, że mój pomysł jest podobny do koncepcji luddystów, ruchu robotniczego w Anglii na przełomie XVIII i XIX w., którego członkowie niszczyli maszyny w większych centrach przemysłowych, gdyż uważali, że są one przyczyną ich niskich zarobków i bezrobocia.

Ja już kilka miesięcy temu porównałem  próby powstrzymania ekspansji sieci supermarketów i hipermarketów do reformy rolnej, której celem był bardziej zrównoważony rozwój gospodarczy i większa sprawiedliwość społeczna nawet kosztem efektywności.

Media w zdecydowanej większości stają po stronie sieci supermarketów i hipermarketów, bo dają one dużo reklam, nie chcą więc narażać się chlebodawcom.

Małe i średnie firmy handlowe i produkcyjne nie są zorganizowane.

A część ich reprezentacji, np. Konfederacja Pracodawców Prywatny Lewiatan, Business Centre Club czy Krajowa Izba Gospodarcza, popiera interesy sieci supermarketów i hipermarketów, bo one płacą dużo składek i wydają sporo na lobbing.

O interesy małych i średnich firm handlowych i produkcyjnych nie dba też rząd. Politycy PO uważają, że przeciwdziałanie ekspansji i poczynaniom sieci supermarketów i hipermarketów narusza zasady wolnego rynku.

Od czasu do czasu o interesy małych i średnich firm handlowych i produkcyjnych upomina się PSL. Media szybko zakrzykują je jednak.

Logika systemu, który u nas działa, jest jasna. Wygrywają najsilniejsi, którzy wykańczają słabszych. Tworzy się globalna oligarchia właścicieli ponadnarodowych globokoncernów finansowych i handlowych. Media i politycy siedzą w ich kieszeniach.

Jest to groźne nie tylko dla małych i średnich firm handlowych i produkcyjnych oraz banków spółdzielczych, ale dla całych społeczeństw i demokracji.

Trzeba więc szukać innych zasad, które pozwolą na bardziej zrównoważony rozwój.  

Dobrze więc, że PSL myśli o tym. Szkoda, że brak efektów tego myślenia.

Jerzy Krajewski

 

 Raport "Rzeczpospolitej"

Od kilku lat obroty handlu detalicznego żywnością w Polsce rosną o kilka procent rocznie. I choć w naszym kraju dominują małe osiedlowe sklepy spożywcze, rozwój rynku to głównie zasługa dużych sieci handlowych.

Sieci obawiają się, że spowolnienie gospodarcze sprawi, iż Polacy będą liczyli każdą złotówkę. A to oznacza spadek popytu. Aby utrzymać swoje zyski, hipermarkety zwiększyły naciski na dostawców, by ci dawali im rabaty sięgające nawet 20 proc. Tymczasem już teraz marże sieci często przekraczają 50 proc.

– Docierają do nas skargi producentów. Minister polecił przeprowadzenie analizy możliwości regulacji oraz rozpoznanie działań podejmowanych w innych krajach UE – mówi „Rz” Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jedynym krajem, w którym rząd rozważał odgórną regulację marż, była dotąd Francja. Prezydent Nicolas Sarkozy jeszcze jako minister finansów dał sieciom kilka miesięcy na obniżenie marż, w przeciwnym razie miał wprowadzić ich sztywną regulację. Postawienie ich pod ścianą dało efekt – żądania hipermarketów spadły.

Sieci handlowe nigdy nie były uważane za łatwego partnera. Teraz jednak żądają jeszcze większych rabatów. Ceny chcą ciąć w zasadzie wszyscy. – W ostatnim czasie największe sieci zaproponowały nam podwyższenie rabatu średnio o 5 proc. Z częścią z nich udało się nam wywalczyć podwyżkę dodatkowych opłat o 1,1 – 2 proc. Z resztą nadal rozmawiamy – mówi Ryszard Smolarek, prezes Zakładów Mięsnych Łmeat. Dodaje, że firmy z branży mięsnej nie mogą się zgodzić na znaczną obniżkę marży handlowej, ponieważ ich rentowność nie przekracza 3 proc. i mają własne problemy: podwyżki m.in. cen energii i surowca oraz wahania kursowe.

– Kryzys stał się tylko jednym z pretekstów do kolejnych żądań ze strony sieci, niestety mniejsi producenci często nie mogą sobie pozwolić na twarde stanowisko – mówi Wojciech Drozd z firmy Candi Consulting zarządzającej centrami handlowymi i sklepami.

Nic dziwnego, że części producentów pomysł resortu się podoba. – Nie można pozostawić spraw dotychczasowemu biegowi. Handel kwitnie, a producenci i dostawcy surowców są w coraz trudniejszej sytuacji. Ceny mleka dostarczanego do polskich mleczarni są jednymi z najniższych w Europie – uważa Jan Dąbrowski, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej Łowicz.

Handel nowoczesny, czyli hiper-, supermarkety oraz dyskonty, kontroluje ok. 40 proc. polskiego handlu detalicznego, którego wartość wynosi niemal 600 mld zł. Na żywność wydamy w tym roku 230 mld zł, jest więc o co walczyć.

Przez ostatnie lata opłaty nakładane przez sieci rosły o 2 – 3 proc. rocznie. W tym roku handlowcy, obawiając się wyhamowania popytu, zwiększają swoje żądania. – Mamy sygnały od firm, że sieci domagają się obniżenia cen i podnoszą opłaty – mówi Leszek Kawski z Krajowej Rady Drobiarstwa.

 – Największej w Polsce sieci dyskontów Biedronce trzeba zapłacić od kilku do kilkunastu milionów złotych w ciągu roku – mówi przedstawiciel jednej z największych firm spożywczych w Polsce.

Lista opłat jest długa. – Najwięcej pochłaniają wejście do sieci, działania promocyjne oraz stałe opłaty uzależnione od wielkości obrotu, z których producent nie może zrezygnować – wyjaśnia Ryszard Smolarek, prezes Zakładów Mięsnych Łmeat.

Za włączenie produktów do oferty sieci firmy płacą jednorazowo nawet 1 mln zł. Rozmowy są łatwiejsze, a opłaty niższe, jeżeli firma oferuje produkty znane, które mają mocną pozycję na rynku. Sieć jest gotowa na ustępstwa, ponieważ zależy jej, aby mieć je w swoich sklepach.

Po opłaceniu wejścia sieć i dostawca zaczynają negocjować rabaty. – Zazwyczaj sieć chce sprzedawać taniej niż jej konkurent przy zachowaniu takiej samej marży – tłumaczy jeden z dostawców. Potem negocjuje się wysokość opłat za miejsce na półce. Zazwyczaj jest to

1 – 2 proc. obrotu, który produkt może wygenerować. Dużo zależy także od tego, jak wysoką stawkę zaproponuje firma, z którą dostawca konkuruje o udziały rynkowe.

Obowiązkowe opłaty to jednak nie wszystko. – Sieci znalazły sobie jeszcze jedno źródło finansowania, z którego ostatnio chętnie korzystają. Są to różnego rodzaju kary, których żądają za spóźnienie towaru czy niewłaściwe palety z towarem – usłyszeliśmy od prezesa firmy, której połowa przychodów pochodzi z sieci. Zwraca on także uwagę, że mimo opłat i kar chętnych do współpracy z sieciami nie ubywa: – Wiedzą, że za nimi w kolejce czeka 20 – 30 firm. Jak wypadną, ktoś zajmie ich miejsce.

Kosmetyki pod marżowym uciskiem

Nie tylko branża żywnościowa cierpi na naciskach sieci handlowych wymuszających obniżki marż. Z tego powodu w ostatnich latach zmniejszyła się liczba małych drogerii prowadzonych przez osoby fizyczne. Z danych z rejestru Regon wynika, że tylko w ciągu ostatniego roku zamkniętych zostało 158 małych drogerii. W ostatnim kwartale ubiegłego roku było ich aż o 235 mniej niż w analogicznym okresie 2006 r. Jednocześnie jednak przybyło firm otwierających drogerie lub sieci takich sklepów. Ich liczba w omawianym okresie zwiększyła się o 19. Jedna z najdynamiczniej rozwijających się sieci – Rossmann, działa w Polsce od 1993 r. i ma obecnie ponad 340 sklepów.

Janusz Rakowski, Kongregacja Przemysłowo-Handlowa:

Są sposoby na ograniczenie dyktatu supermarketów. Po pierwsze można by zapisać w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, że narzucanie przez hiper- i supermarkety różnych marż jest ścigane z urzędu. Teraz odbywa się to z powództwa cywilnego i skutek jest taki, że mało który przedsiębiorca decyduje się złożyć pozew. Zanim doszłoby do ewentualnego rozstrzygnięcia przez sąd, producent, nie mając szansy na sprzedaż, musiałby zrezygnować z prowadzenia działalności. W konsekwencji oznacza to jego bankructwo.

Drugi sposób to wprowadzenie zasady, że gminy pobierają opłaty targowiskowe tylko od zarządzanych przez siebie targowisk, a nie jak jest teraz, od wszystkich handlujących. Mając dochód tylko z targowisk podlegających gminie, rozsądniej wydawałyby pozwolenia na budowę kolejnych supermarketów w pobliżu „swojego” targowiska, tak, aby nie stracić wpływów. Można też pójść w drugim kierunku, nałożyć opłaty również na super- i hipermarkety, które w tej chwili są z nich zwolnione. Takie opłaty nie są małe, bo wynoszą od 1,5 do 6 zł za metr kwadratowy powierzchni dziennie. Dla drobnych przedsiębiorców to duże koszty. Czynsz za 10-metrowy pawilon wynosi 500 zł, a opłaty targowiskowe kolejnych 200 złotych.

 

Łukasz Ruciński:

Producenci zwłaszcza żywności protestują, bo, jak twierdzą, działają na granicy opłacalności, a handlowcy cały czas mają bardzo wysokie, bo nawet 50-proc. marże. W sukurs chce im przyjść resort rolnictwa, które rozważa, czy przepisami nie ograniczyć zysków sieci.

Takiego rozwoju wydarzeń należało się spodziewać. Dopóki gospodarka rosła, stosunki między handlowcami a producentami układały się jeszcze jako tako. Teraz – w obliczu spowolnienia – wszyscy robią się bardziej nerwowi i skłonni stawiać sprawę na ostrzu noża. Tylko czy uzasadnia to interwencję rządu?

Odpowiedź jeszcze kilka miesięcy temu byłaby oczywista i negatywna. Ale kryzys zmienia optykę – skoro już nawet w USA wprowadza się ustawę kominową, to widać, że wolnorynkowy dogmat jest bardzo poważnie zakwestionowany.

Mimo to administracyjne regulowanie poziomu zysku firm wydaje się ostatecznością. Jeżeli sieci mają aż tak wysokie marże, można mieć wątpliwości, czy działają one w warunkach wolnej konkurencji. Ale odpowiedź na to pytanie należy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a nie resortu rolnictwa.

Cały raport w "Rzeczpospolitej" 16 lutego 2009 r.  

Link do raportu

Więcej na ten temat:

Polska w globalnej lawinie

Polska wobec globalnego kryzysu – prezentacja Jerzego Krajewskiego na III Kongresie Zarządzania Należnościami

Plan antykyzysowy Grzegorza Kołodki

Kryzys może trwać nawet 5-7 lat

Rostwoski: nie wpędzę Polski w pułapkę zadłużenia

Rekordowy spadekP KB w strefie euro

Pesymistyczna prognoza KE w sprawie kryzysu  

Prognoza Billa Grossa z 4 września 2008 r.

Wszyscy w Davos są pogubieni

Pierwszy etap globalnego krachu

Czeka nas globalny krach – tekst z 24 września 2008 r.

Jak przetrwać kryzys – tekst z 27 września 2008 r.

Przedruk artykułu w "Gazecie Finansowej" 2 października 2008

Przedruk w serwisie www.eksportuj.pl 3 października 2008 r.

Przedruk w portalu www.waluty.com.pl 4 października 2008 r.

USA wchodzi w depresję, Chiny implodują

Banki biorą nas na widełki

4 mld zł za zatrudnianie strażaków w firmach

Składki wpłacone do PTE realnie straciły na wartości

Jak zagraniczne banki ograły polskie firmy

Pistolet przy głowie polskich firm

Walutowe sidła banków komercyjnych

Blog Jacka Maliszewskiego

Największa piramida finansowa w historii

Globalny krach keynesizmu

Grozi nam katastrofa finansowa

Niezależny ekspert nie uprawia propagandy

Politycy są inteligenti, a ludność głupia

Dyktatura wielkich knorporacji

Grozi nam katastrofa finansowa

Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji

Kupujcie dolary i euro

Kiedy zbankrutuje nasze państwo?

Plan antykryzysowy dla Polski

USA bankrutem

Politycy są inteligenti, a ludność głupia

Dyktatura wielkich knorporacji

Tesco bije w dostawców i klientów

Tesco obniży zyski polskich firm

Wal-Mart w Polsce?

Grozi nam katastrofa finansowa

Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji

Kupujcie dolary i euro

Kiedy zbankrutuje nasze państwo?

Plan antykryzysowy dla Polski

W USA nie ma małych prywatnych sklepów

Jeronimo Martins przejmie 210 sklepów Plusa

Jeronimo Martins – najgroźniejszy przeciwnik

Zakaz handlu w niedziele i święta w całej UE

Waltonowie – najbogatsza rodzina świata

Stany Zjednoczone Socjalistycznej Ameryki

Wal-Mart najcenniejszą marką świata

FED wyczarował 800 mld USD

USA bankrutem

McCain za interwencją państwa

Amerykański rząd przejmie kontrolę nad AIG

Supermarkety licencjonowane jak telewizje

Supermarkety zamieniają wolnych ludzi w niewolników

Założenia ustawy o zrównoważonym rozwoju handlu

Nowy atak na duże sklepy

"Rzeczpospolia" broni interesów wielkich sieci supermarketów

Supermarketom stanowcze nie

Napiszemy nową ustawę o WOH

Nikt nie bronił interesów małych i średnich firm

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie hipermarketów

Prezydent Portugalii otworzy tysięczną Biedronkę

Przykład PR wielkich sieci handlowych

Hipermarkety jak buldożery

  Globokoncerny zagrożeniem dla demokracji

IKEA chce zbudować hipermarket koło Białegostoku

Najbogatsza rodzina świata

Brońmy lokalnego biznesu

Regulamin Konkursu Gmina Przyjazna Biznesowi

Gmina Przyjazna Lokalnemu Biznesowi

Tesco bije w dostawców i klientów

Tesco obniży zyski polskich firm

Wal-Mart w Polsce?

Plan antykryzysowy dla Polski

W USA nie ma małych prywatnych sklepów

Jeronimo Martins przejmie 210 sklepów Plusa

Jeronimo Martins – najgroźniejszy przeciwnik

Zakaz handlu w niedziele i święta w całej UE

Waltonowie – najbogatsza rodzina świata

Stany Zjednoczone Socjalistycznej Ameryki

Wal-Mart najcenniejszą marką świata

FED wyczarował 800 mld USD

USA bankrutem

McCain za interwencją państwa

Amerykański rząd przejmie kontrolę nad AIG

Protekcjonizm w UE to normalność

Supermarkety licencjonowane jak telewizje

Supermarkety zamieniają wolnych ludzi w niewolników

Założenia ustawy o zrównoważonym rozwoju handlu

Nowy atak na duże sklepy

"Rzeczpospolia" broni interesów wielkich sieci supermarketów

Supermarketom stanowcze nie

Napiszemy nową ustawę o WOH

Nikt nie bronił interesów małych i średnich firm

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie hipermarketów

Prezydent Portugalii otworzy tysięczną Biedronkę

Przykład PR wielkich sieci handlowych

Hipermarkety jak buldożery

Wspierajmy się nawzajem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *