OFE do likwidacji?

"Mamy najdroższy system emerytalny na świecie, na który nie stać krajów bogatszych od nas", powiedział wysoki urzędnik  "Gazecie Wyborczej".

 

Sprawę reformy OFE pilotuje w rządzie Michał Boni, zwolennik utrzymania (z pewnymi modyfikacjami) obecnego systemu emerytalnego. Przeciwnikami są minister finansów Jacek Rostowski i minister pracy Jolanta Fedak, a także szef Rady Gospodarczej przy premierze Jan -Krzysztof Bielecki.

Wpłaty z budżetu do OFE są przyczyną wysokiego deficytu budżetowego i narastania długu. – Bez ograniczenia wpłat do OFE możemy zapomnieć o zrównoważeniu budżetu – mówił urzędnik. Według niego wstępne założenia reformy emerytalnej z 1999 roku się nie potwierdziły.

Twórcy reformy przewidywali, że po roku 2030 koszty reformy zaczną się zwracać, gdyż ZUS będzie potrzebował coraz mniej pieniędzy na pokrycie deficytu spowodowanego przekazywaniem pieniędzy do OFE. Ale – jak twierdzi nasz rozmówca – dziś już wiemy, że ten system nigdy się nie zbilansuje.

– Na dłuższą metę najlepszy byłby system zapewniający wszystkim minimalne emerytury i zachęcający do dodatkowych indywidualnych programów emerytalnych – mówił nasz rozmówca z rządu.

Cały artykuł w "Gazecie Wyborczej"

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *