Drzewo Wolności

Chciałbym budować demokrację wolnych ludzi. A w niej przekonywać do dobrowolnych ubezpieczeń społecznych, odbiurokratyzowania biznesu i budownictwa, wiary w odpowiedzialność jednostek i katolickiego systemu wartości. Dlatego zapraszam do Stowarzyszenia Drzewo Wolności, które organizuję.

5 czerwca 2011 r. wcześnie rano na Facebooku utworzyłem grupę Komitet Obrońców Wolności. Skłoniły mnie do tego dwa życiowe doświadczenia: wycięcie drzew na własnej działce i mała wiata przy własnym domu.

Wójt nakazuje nasadzenie drzew

Mam nieduże gospodarstwo rolne we wsi Łebień w gminie Damnica (14 ha podarowali mi w 1997 r. rodzice, a  6 ha dokupiłem od cioci w 2007 r.). W ogrodzie przy stawie rosły trzy topole, które posadził kilkadziesiąt lat temu mój dziadek Stanisław Krajewski. Na początku kwietnia 2011 r. siostra, która ma dom niedaleko drzew, poprosiła mnie, bym wystąpił do Urzędu Gminy w Damnicy o pozwolenie na ich wycięcie, bo ona boi się, że topole przewrócą się na jej dom, a ponadto liście z nich zaśmiecają jej ogród i mój staw. Wystąpiłem o taką zgodę 5 kwietnia 2011 r. Z urzędu przyjechała kontrola na wizję lokalną. Na podstawie jej protokołu wójt gminy Damnica 15 kwietnia 2011 r. wydał decyzję. Czytamy w niej: „Postanawiam wyrazić zgodę na bezpłatną wycinkę drzew: 3 sztuk, gatunku topola, o obwodach pni 130 cm, 140 cm, 150 cm zlokalizowanych na 146/2 w miejscowości Łebień, termin wycięcia drzewa – do 30 kwietnia 2011 r.” Uzasadnienie decyzji jest następujące: „Drzewa przeszkadzają w uprawie ogrodu, ich lokalizacja może stwarzać zagrożenie dla budynków gospodarczych. Topole jako gatunki niechronione mogą zostać zastąpione innymi, nawiązującymi do architektury krajobrazu. W związku z powyższym wydaje się zgodę na usunięcie 3 szt. drzew gat. topola w zamian za dokonanie nasadzenia 6 szt. drzew gat. lipa lub klon w wieku 5 lat w chwili nasadzeń. Nasadzeń należy dokonać w ciągu dwóch lat od wydania niniejszej decyzji. Od decyzji niniejszej służy stronie prawo do wniesienia odwołania do Kolegium Samorządowego w Słupsku za pośrednictwem Wójta Gminy Damnica w terminie 14 dni o daty otrzymania decyzji”.
Ten nakaz nasadzenia 6 szt. drzew początkowo rozbawił mnie swoją szczegółowością – jakie drzewa w jakim wieku w jakim terminie mam posadzić.
Szybko poczułem jednak smutek i wściekłość. Bo jakim prawem ktoś ma mi nakazywać, co ja mam posadzić na własnej ziemi. Kto wójtowi dał taką wielką władzę nade mną? Wiadomo. Posłowie, senatorowie, prezydent RP i Trybunał Konstytucyjny.

Strach zadrzeć z władzą

Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie odwołać się do Kolegium Samorządowego w Słupsku. No, ale zadrzyj z władzą, szczególne z taką, która może ci tyle narzucić. Za wycinkę tych topól bez pozwolenie trzeba byłoby zapłacić kilkanaście tysięcy złotych kary.
Odpuściłem więc sobie spory z wójtem. Zadzwoniłem do szwagra, który ma piłę motorową i doświadczenie w ścinaniu drzew, z prośbą, by wyciął te topole do 30 kwietnia 2011 r., bo dzień później wycinka będzie niezgodnie z prawem i trzeba będzie zapłacić karę.
Szwagier wyciął topole w terminie. To były potężne drzewa. Kunszt jego roboty podziwiałem dopiero 28 maja 2011 r., gdy pojechałem na wieś, by kupić nawóz i środki ochrony rośli oraz dopilnować ich rozsiania.
A kilka dni później okazało się, że pomysł wójta, bym posadził klony albo lipy, jest bardzo dobry. 29 maja 2011 r. odwiedziłem Gospodarstwo Agroturystyczne Młyn Damno. Ta wizyta zainspirowała mnie do zrealizowania podobnego projektu we wsi Łebień. 31 maja 2011 r. stworzyłem Centrum Agroturystyczne Klonowa Osada, bo przy drogach rosną tam klony. Dziś to projekt turystyczny ULAN Sp. z o.o., która wydzierżawiła ode mnie część działki 146/2 (ze stawem i małym parkiem) na stałe, a część rolną tylko w okresie połowa sierpnia–połowa września. Skoro jest Klonowa Osada, to i klonów będzie więcej. Nasadzę więc ich nie 6, jak chciał wójt, a znacznie, znacznie więcej. Przyda się też drzewo z topól. W połowie sierpnia 2011 r. ULAN w Klonowej Osadzie organizuje Festyn Ziem Odzyskanych. W dniach 13–15 sierpnia ma tam wystąpić Marek Piotrowski, w wielkich pniach topoli będzie wykonywał rzeźby, które ULAN będzie sprzedawał na aukcji na festynie.
Można więc ocenić, że sprawa wycięcia topól dobrze się skończyła. Ale to złudzenie. Nasza wolność jest nadal ograniczona.

Olbrzymie kary za brak pozwolenia

Drugi obszar ograniczenia naszej wolności wiąże się z zezwoleniami w budownictwie. Od kilku lat planuję dobudowanie ganku do naszego domu w Markach, co umożliwiłoby stworzenie z niego dwóch oddzielnych mieszkań z osobnymi wejściami. W maju tego roku syn Łukasz zdał maturę, wybiera się na studia, jest wspaniałym mężczyzną. Może mu się więc zdarzyć, że zakocha się i będzie potrzebował oddzielnego mieszkania. 3 czerwca 2011 r. zadzwoniłem  do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Wołominie, by zapytać, jaka jest procedura uzyskania pozwolenia na budowę ganku. Urzędniczka, która odebrała telefon, powiedziała, że trzeba przygotować projekt, a najlepiej zrobienie całej dokumentacji zlecić specjaliście. Zapytałem więc, jaka jest kara za postawienie małego ganku bez pozwolenia. Spodziewałem się, że kilku tysięcy złotych.  A ona: „To będzie 50 tysięcy złotych, gdyż budowa ganku zostanie zakwalifikowana jako rozbudowa domu bez pozwolenia. 50 tysięcy kary jest też za podwyższenie dachu czy za zbudowanie szamba w innym miejscu niż przewiduje plan”. Zszokowany zapytałem wtedy, czy trzeba strać się o pozwolenie na postawienie małej tymczasowej wiaty przy własnym budynku, o wymiarach 1,5 m x 3 m, bo postawiłem taką w listopadzie 2010 r. przy swoim domu. „Pozwolenie nie jest wymagane, ale trzeba nas powiadomić o postawieniu takiej wiaty. Jeżeli ktoś doniesie nam, że postawił pan taką wiatę, a okaże się, że nie powiadomił pan nas o tym, nakażemy jej rozbiórkę i nałożymy karę finansową”, wyjaśniła. Wtedy zacząłem walić w stół i krzyczeć: „Kto wam dał prawo tak dręczyć obywateli!”. Ale szybko przestałem, bo wiedziałem, że to nie jest wina tej młodej urzędniczki. Kto jest winny? Wiadomo. Posłowie, senatorowie, prezydent RP i Trybunał Konstytucyjny.

Absurdalny świat

Tego samego dnia wysłałem do Renaty Ochman, rzeczniczki prasowej Głównego Urząd Nadzoru Budowlanego, następującego mejla: „Jak już mówiłem przez telefon, zbieram informacje do artykułu o karaniu obywateli państwa polskiego za brak pozwolenie na budowę, rozbudowę czy przebudowę budynków mieszkalnych i użytkowych. Wiem, że kara za samodzielne postawienie najmniejszego ganku przy domu wynosi 50 tys. zł, za samodzielne zbudowanie szamba przy domu – 50 tys. zł, a za samodzielne podwyższenie dachu domu – 50 tys. zł. Nie wiemy, czy w takiej sytuacji kary się łączy. Czy gdy ktoś bez pozwolenia dobuduje ganek do swojego domu, podniesie dach i zbuduje szambo przy domu, to łączna kara wyniesie 150 tys. zł? Ile kar za brak pozwoleń na budowę nałożyli inspektorzy nadzoru budowlanego na właścicieli budynków mieszkalnych w Polsce w latach 2005–2010? Jakiej wartości kary za brak pozwoleń na budowę nałożyli Inspektorzy Nadzoru Budowlanego na właścicieli budynków mieszkalnych w Polsce w latach 2005–2010? Ile kar za brak pozwoleń na budowę nałożyli inspektorzy nadzoru budowlanego na właścicieli budynków użytkowych w Polsce w latach 2005–2010? Jakiej wartości kary za brak pozwoleń na budowę nałożyli inspektorzy nadzoru budowlanego na właścicieli budynków użytkowych w Polsce w latach 2005–2010? Czy od decyzji INB obywatel może odwołać się do sądu? Jaka jest administracyjna procedura odwołania się od decyzji INB? Ile odwołań od decyzji INB złożyli obywatele w latach 2005–2010? Ile budynków mieszkalnych zostało rozebranych zgodnie z decyzjami INB w latach 2005–2010? Ile budynków użytkowych zostało rozebranych zgodnie z decyzjami INB w latach 2005–2010? W ilu przypadkach komornicy ściągali kary za brak pozwolenia na budowę w latach 2005–2010? Jakie kwoty dla Skarbu Państwa ściągnęli komornicy jako kary za brak pozwolenia na budowę w latach 2005–2010?
Czy w latach 2005–2010 były przypadki samobójstw obywateli z powodu nałożenie na nich olbrzymich kar finansowych za brak pozwolenia na budowę?
Czy Główny Urząd Nadzoru Budowlanego orientuje się, że duża część domów na wsi jest do rozbiórki, bo ich wartość jest mniejsza niż 50 tys. kary, jakie inspektorzy nadzoru budowlanego mają prawo nałożyć na ich właścicieli za samodzielne dostawienie ganku czy zbudowanie łazienki i szamba? Czy Główny Urząd Nadzoru Budowlanego orientuje się, że setki tysięcy obywateli żyje w strachu, że gdy przyjdzie do nich inspektor nadzoru budowlanego, to staną się bankrutami i będą musieli zamieszkać pod mostem? Kiedy Główny Urząd Nadzoru Budowlanego zamierza przeprowadzić na masową skalę kampanię sprawdzania w każdym domu, czy wszystko w nim jest zgodne z prawem budowlany? Doradzam taką akcję. Przyniosłaby bowiem Skarbowi Państwa wielkie dochody. Myślę, że same niedociągnięcia w milionie budynków na wsi dadzą kary po 50 tysięcy zł od każdego, co da Skarbowi Państwa 50 mld zł. Proszę odpowiedzieć na powyższe pytania w ciągu 14 dni”.
Do 15 kwietnia 2011 r., gdy oddajemy ten numer magazynu „Europejska Firma”  do drukarni, nie otrzymałem odpowiedzi z Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego. Jeżeli je otrzymamy, opublikujemy je w następnym numerze. Jestem ciekaw odpowiedzi. Same pytania pokazują, w jak absurdalnym świecie żyjemy.

Słynna wiata Krajewskiego

13 czerwca 2011 r. odkręciłem od wiaty przy moim domu płyty Onduline, więc jej konstrukcja może uchodzić za pergolę, o postawieniu której nie trzeba jeszcze informować Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Jesienią zatrudnię jakiegoś inżyniera, by sporządził mi dokumentację tej wiaty i zawiozę papiery do INB w Wołominie. W XIX wieku pod zaborem pruskim był słynny wóz Drzymały, a teraz będzie słynna wiata Krajewskiego. Tylko kto teraz jest okupantem?
Jeszcze nie sprawdziłem, czy trzeba powiadamiać INB o zbudowaniu domku na drzewie. A zamontowałem taki 1 m x 1,5 m na brzozie w naszym ogrodzie w Markach 9 lat temu dla starszego syna. Domek wisi na odnodze brzozy do dziś. Teraz bawi się w nim młodszy syn. Ale może i ten domek będę musiał rozebrać, bo zostanie zakwalifikowany jako mała wiata, bo dwie jego podpory stoją na ziemi.
Te absurdy prawa budowlanego pokazują, że Janusz Korwin-Mikke ma jednak trochę racji, mówiąc, że demokracja jest do dupy.
Dlatego 5 czerwca wczesnym rankiem na Facebooku powołałem Komitet Obrońców Wolności, broniący nas przed tą karykaturą demokracji.
Kto za tę karykaturę odpowiada? Wiadomo. Posłowie, senatorowie, prezydent RP i Trybunał Konstytucyjny.
Skąd się biorą tacy niemądrzy ludzie w Sejmie? Przecież posłanka PO Krystyna Skowrońska, poseł PSL Janusz Piechociński czy poseł PiS Bogusław Kowalski, gdy się z nimi rozmawia, wyglądają na rozsądnych ludzi. A w Sejmie podnoszą ręce za głupimi, zniewalającymi nas przepisami, zaskakują nas zmianami w podatkach z dnia na dzień.
Jaki mechanizm działa, że stają się tacy niemądrzy i źli dla nas? Co sprawia, że wyłącza się ich rozsądek i poczucie przyzwoitości? Jak mam teraz z nimi rozmawiać, skoro ich nie lubię, uważam za głupich i niedobrych? Nie znam odpowiedzi na te pytania.
19 kwietnia 2011 r.  na konferencji zorganizowanej przez Krajowy Związek Banków Spółdzielczych na giełdzie umówiłem się z posłem PO Sławomirem Neumannem, jednym z najrozsądniejszych parlamentarzystów, na rozmowę o wprowadzeniu w Polsce dobrowolności ubezpieczeń społecznych. Ale po swoich doświadczeniach z prawem, które ten poseł uchwalił, nie chce mi się z nim gadać.
Nie chcę rozmawiać z ludźmi, którzy uczynili mnie niewolnikiem, któremu można nakazać, jakie drzewa ma posadzić na własnej działce, określić, z jaką dokumentacją i jaki sposób ma postawić mały ganek przy własnym domu, zmusić do sporządzenia dokumentacji malutkiej wiaty przy własnym domu i zmusić do dostarczenia tej dokumentacji do INB.

Demokracja i krzyż

Czy wolność można połączyć z demokracja? Czy są w Polsce zwolennicy i demokracji, i wolności? Chciałbym budować demokrację wolnych ludzi. A w niej przekonywać do dobrowolnych ubezpieczeń społecznych, odbiurokratyzowania biznesu i budownictwa, wiary w odpowiedzialność jednostek i katolickiego systemu wartości. Dobrowolność ubezpieczeń społecznych można wywieść z nauczania Kościoła katolickiego. Według Kościoła katolickiego człowiek ma wolną wolę. Z prawa rzymskiego wiemy, że chcącemu nie dzieje się krzywda.
Zapraszam więc do Stowarzyszenia Drzewo Wolności, które organizuję. Dlaczego „drzewo wolności”? Wiadomo, że chodzi mi o wolność i zaczęło się od drzew. W wyborze nazwy pomógł mi też wujek Google. Gdy wrzuciłem hasło „drzewo wolności”, wyskoczyły mi dwa piękne cytaty. Wiktor Hugo powiedział: „Pierwsze drzewo wolności zostało zasadzone przed 18 wiekami na Golgocie. Pierwszym drzewem wolności – krzyż”. „Drzewo wolności trzeba podlewać krwią patriotów i tyranów”, ocenił Abraham Lincoln.
Wkrótce pod adresem www.drzewowolnosci.pl powstanie strona internetowa. Pierwsze spotkanie osób zainteresowanych działalnością w Stowarzyszeniu  Drzewie Wolności zorganizujemy 14 sierpnia 2011 r. na Festynie Ziem Odzyskanych w Klonowej Osadzie w Dniu Polaków. W jego trakcie posadzimy pierwsze Drzewo Wolności, które da początek drugiej Alei Lipowej w Łebieniu (pierwsza jest zabytkiem przyrody, prowadzi do zburzonego pałacu nad rzeką Łupawą). Aleja Lipowa będzie wiodła od asfaltowej drogi do Wzgórza Wolności, na którym w tym roku stanie scena na Festynie Ziem Odzyskanych.
Dlaczego lipa ma być Drzewem Wolności Polaków? Przecież łatwo wykpić tę inicjatywę powiedzeniem „to lipa”. Wyjaśnienie jest proste. To lipa daje nam schronienie przed słońcem, co opiewał w słynnej fraszce nasz wybitny pisarz Jan Kochanowski. To kwiaty lipa karmią pszczoły, które zapylają i inne pożyteczne roślin. To napar z kwiatów lipy nas leczy. Lipa jest też bardzo żywotna, tak jak Polacy. Aby ją usunąć, nie wystarczy jej ściąć. Trzeba ją wyrwać z korzeniami. Taka jest mocna i przywiązana do życia. Zresztą podobny charakter mają klony. Wiem o tym, bo każdego roku usuwam samosiejki lip i klonów z mojego sadu.

Niestety, w I Forum Drzewa Wolności nie może wziąć udziału prof. Krzysztof Rybiński, rektor Vistula University w Warszawie. To jeden z najrozsądniejszych intelektualistów w Polsce. Każdy jego artykuł i każde jego wystąpienie publiczne jest ciekawe. W sprawie demokracji ma kapitalny pomysł – by władze były wybierane na 10-letnie kadencje bez prawa do ich powtórzenia. Jego zdaniem sprawiłoby to, że rząd działałby rozsądniej z dłuższą perspektywą. Wdrożenie tej idei w życie wymagałoby zmiany Konstytucji RP, ale myślę, że warto. Profesor Rybiński ma wiele innych ciekawych pomysłów. Warto każdego dnia zaglądać na jego stronę www.rybinski.eu. Chciałbym, by wsparł Drzewo Wolności.
Wstępnie w I Forum Drzewo Wolności zgodził się wziąć udział Janusz Korwin-Mikke. Mam nadzieję, że uda mi się też przekonać do udziału w forum prof. Michała Wojciechowskiego, pierwszego katolika świeckiego w Polsce, który otrzymał tytuł naukowy profesora teologii, propagatora idei wolnorynkowych.

Jerzy Krajewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *