BŚ ostrzega przed mocnym spowolnieniem

Strefę euro czeka recesja, a kraje rozwijające się mogą ucierpieć na światowym spowolnieniu gospodarczym bardziej niż podczas kryzysu finansowego w 2008 roku – przewiduje Bank Światowy w swoim raporcie.

 

– Świat bardzo się zmienił przez ostatnich sześć miesięcy, czeka nas trudny rok – powiedział autor raportu Andrew Burns.

Bank znacznie obniżył prognozy dla wzrostu zarówno w krajach rozwiniętych jak i rozwijających się. Z najnowszych prognoz BŚ wynika, że w 2012 roku światowa gospodarka wzrośnie o 2,5 proc. i o 3,1 proc. w 2013 roku, wobec 3,6 proc. w obu tych latach, prognozowanych w poprzednim, czerwcowym raporcie.

W dokumencie wskazano dwie główne przyczyny globalnego spowolnienia: kryzys zadłużenia w strefie euro oraz ograniczenie zaciągania kredytów przez duże państwa tzw. rozwijające się (np. Brazylia i Indie), które w ten sposób chcą zapobiec przegrzaniu się gospodarek i wzrostowi inflacji. Burns podkreśla jednak, że choć działania są korzystne, to w połączeniu z kłopotami finansowymi strefy euro mogą stworzyć niebezpieczną sytuację, w której oba te trendy wzajemnie się podsycają.

Specjaliści Banku Światowego przewidują, że strefa euro odnotuje w 2012 roku ujemny wzrost gospodarczy na poziomie minus 0,3 proc. Jeszcze w czerwcu zapowiadano, ze będzie to 1,8 proc. PKB.

W raporcie obniżono także prognozy wzrostu gospodarczego USA do 2,2 proc. PKB w tym roku i 2,4 proc. PKB w 2013 r. Wcześniej spodziewano się odpowiednio: 2,9 proc. PKB i 2,7 proc. PKB.

– Kraje rozwijające się mogą ucierpieć na światowym spowolnieniu gospodarczym bardziej niż podczas kryzysu finansowego w 2008 roku i powinny przygotować się na możliwe wstrząsy – ostrzega główny ekonomista BŚ Justin Yifu Lin. – Państwa powinny podjąć działania zaradcze, m.in. zgromadzić środki na pokrycie zwiększonego zadłużenia i deficytu budżetowego, zbadać o kondycję krajowych banków i zwiększyć fundusze na programy socjalne – doradził.

Najnowsze dane już pokazują, że USA zaczynają odczuwać skutki kryzysu w Europie. Amerykański eksport na Stary Kontynent spadł w listopadzie o 6 procent – podało ministerstwo handlu USA.

źródło: Money.pl za PAP

 

Nasz komentarz:

Przed nadchodzącym globalnym kryzysem gospodarczym ostrzegam od jesieni 2008 r. Na II Konferencji Banków Spółdzielczych 7 listopada 2008 r.  w Warszawie radziłem bankom ostrożność przy udzielaniu długoterminowych kredytów inwestycyjnych.

Jako jeden z pierwszych dostrzegłem, że to nie jest tylko kryzys finansowy, że ma on bardzo głębokie strukturalne przyczyny.

W skali globalnej to klasyczny kryzys nadprodukcji.

Moce produkcyjne zostały zbudowane pod życie ludzi, firm i państw na kredyt.

A możliwości dalszego zadłużania skończyły się.

Najpierw odczuli to konsumenci w latach 2007-2008, następnie firmy i banki, a w 2011 r. państwa, które próbowały sztucznie podtrzymywać wzrost gospodarczy za pomocą dotowania biznesu, m.in. banków i firm motoryzacyjnych.

Już w 2008 r. dostrzegłem, że przyczyny kryzysu drzemią w spadku dobrych miejsc pracy na Zachodzie. Spadek ten w ciągu 30 lat wywołały zmiany technologiczne, koncentracja kapitału w handlu oraz wejście na globalny rynek pracy odciętych od niego wcześniej pracownik z Chin i krajów byłego Układu Warszawskiego

W latach 2012 i 2013 sprawdzi się część scenariusza, który przedstawiłem w 2008 r.

Recesja dotknie UE.  Nastąpi spowolnienie na całym świecie, które przekształci się w recesję w kolejnych regionach świata.

Rozwój Chin, Indii czy Brazylii w dużej mierze opart jest na eksporcie do UE i USA. Recesja w UE i USA wpędzie w kłopoty  resztę świata.

Polska ma zdywersyfikowaną, dość elastyczną gospodarkę i mało zadłużoną gospodarkę. Ma szansę uniknąć wielkich kłopotów.

Pomóc w tym może zmniejszenie jawnego długu publicznego przez danie ubezpieczonym wyboru: ZUS i OFE czy sam ZUS. 

A także dalsze uelastycznienie rynku pracy oraz zniesienie barier dla biznesu. 

Bo tylko biznes tworzy realne miejsca pracy, czyli przynoszące dochód na globalnym rynku. 

Jerzy Krajewski. dyrektor Instytutu Nowoczesnego Biznesu

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *