Jak bronić się przed kryzysem

Pomóc może zmniejszenie jawnego długu publicznego przez danie ubezpieczonym wyboru: ZUS i OFE czy sam ZUS.  A także dalsze uelastycznienie rynku pracy oraz zniesienie barier dla biznesu.

 

Przed nadchodzącym globalnym kryzysem gospodarczym ostrzegam od jesieni 2008 r. Na II Konferencji Banków Spółdzielczych 7 listopada 2008 r.  w Warszawie radziłem bankom ostrożność przy udzielaniu długoterminowych kredytów inwestycyjnych.

Jako jeden z pierwszych dostrzegłem, że to nie jest tylko kryzys finansowy, że ma on bardzo głębokie strukturalne przyczyny.

W skali globalnej to klasyczny kryzys nadprodukcji.

Moce produkcyjne zostały zbudowane pod życie ludzi, firm i państw na kredyt.

A możliwości dalszego zadłużania skończyły się.

Najpierw odczuli to konsumenci w latach 2007-2008, następnie firmy i banki, a w 2011 r. państwa, które próbowały sztucznie podtrzymywać wzrost gospodarczy za pomocą dotowania biznesu, m.in. banków i firm motoryzacyjnych.

Już w 2008 r. dostrzegłem, że przyczyny kryzysu drzemią w spadku dobrych miejsc pracy na Zachodzie. Spadek ten w ciągu 30 lat wywołały zmiany technologiczne, koncentracja kapitału w handlu oraz wejście na globalny rynek pracy odciętych od niego wcześniej pracownik z Chin i krajów byłego Układu Warszawskiego

W latach 2012 i 2013 sprawdzi się część scenariusza, który przedstawiłem w 2008 r.

Recesja dotknie UE.  Nastąpi spowolnienie na całym świecie, które przekształci się w recesję w kolejnych regionach świata.

Rozwój Chin, Indii czy Brazylii w dużej mierze oparty jest na eksporcie do UE i USA. Recesja w UE i USA wpędzie w kłopoty  resztę świata.

Polska ma zdywersyfikowaną, dość elastyczną  i mało zadłużoną gospodarkę. Ma szansę uniknąć wielkich kłopotów.

Pomóc w tym może zmniejszenie jawnego długu publicznego przez danie ubezpieczonym wyboru: ZUS i OFE czy sam ZUS. 

Taką radę przedstawiłem już jesienią 2008 r. Gdyby mnie wówczas posłuchano, ubezpieczeni nie straciliby 20 mld zł na inwestycjach z OFE, a państwo zaoszczędziłoby kilkanaście miliardów złotych na niższych kosztach obsługi długu publicznego. 

Pomóc może także dalsze uelastycznienie rynku pracy oraz zniesienie barier dla biznesu. 

Bo tylko biznes tworzy realne miejsca pracy, czyli przynoszące dochód na globalnym rynku. 

 

Jerzy Krajewski. dyrektor Instytutu Nowoczesnego Biznesu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *