Prowizje zjadają nasze emerytury

{mosimage}"Opłaty od składek pobierane przez OFE  należą do najwyższych w Europie. W Bułgarii jest to maksymalnie 5 proc., w Rumunii – 2,5 proc., a na Słowacji – nie więcej niż 1 proc. Najmniej płacą Chorwaci, bo zaledwie 0,8 proc. od wpłacanej składki. W USA towarzystwa w ogóle nie pobierają opłat od składek", podała "Gazeta Wyborcza".

Prowizje zjadają nasze emerytury. Fundusze emerytalne, niestety, nie chcą walczyć o względy przyszłych emerytów niższymi opłatami. – Byłoby inaczej, gdyby na rynku była prawdziwa konkurencja – uważają eksperci.

Od dziewięciu lat co miesiąc część naszej pensji trafia na konta w funduszach emerytalnych. Te pomnażają ją, zarabiając na naszą przyszłą emeryturę. Pobierają przy tym najwyższe dopuszczalne prawem opłaty.

– Byłoby inaczej, gdyby otwarte fundusze emerytalne naprawdę ze sobą konkurowały – mówi dr Filip Chybalski, ekspert od funduszy emerytalnego z Uniwersytetu Łódzkiego. Jego zdaniem winne są nie tylko towarzystwa emerytalne, ale także my sami, bo wybierając OFE, nie kierujemy się racjonalnymi przesłankami. – Nie patrzymy ani na opłaty, jakie zapłacimy, ani na wyniki inwestycyjne, od których przecież zależy wysokość naszych przyszłych emerytur – mówi Chybalski.

Wykorzystują to zarządzający OFE. Zamiast kusić klientów niskimi opłatami, utrzymują je na najwyższym możliwym poziomie, bo i tak niewiele osób zwraca na nie uwagę. 14 spośród 15 działających funduszy każdą naszą składkę uszczupla o 7 proc., czyli dokładnie tyle, ile wynosi ustawowy limit i z każdych wpłaconych przez nas 100 zł, na naszą emeryturę pracuje tylko 93 zł.

Chlubnym wyjątkiem wśród funduszy emerytalnych jest Allianz, który bierze tylko 4 proc. – Niższa opłata pozwala nam być rentownym towarzystwem, a zysk, jaki wypracowujemy, w pełni zadowala naszego właściciela – mówi Agnieszka Nogajczyk-Simeonow, prezes PTE Allianz.

Ze świecą jednak szukać informacji o tym w kampaniach reklamowych towarzystwa. Osoba, która wejdzie na stronę internetową towarzystwa, co prawda dowie się, ile wynosi opłata od składki, ale o tym, że jest najniższa na rynku nie ma tam ani słowa. – Chwalimy się tym na tyle, na ile pozwalają nam dobre obyczaje reklamowe – mówi Nogajczyk-Simeonow.

Te tłumaczenia nie przekonują ekspertów emerytalnych. Ich zdaniem między funduszami w sprawie opłat od składek obowiązuje niepisana umowa. – Po co OFE miałyby rzucać sobie kłody pod nogi? Żaden nie będzie przecież podcinał gałęzi, na której wspólnie siedzą – mówi Chybalski. Według niego wystarczyłoby, żeby jeden fundusz obniżył opłaty i odpowiednio to nagłośnił, a pozostałe musiałyby zrobić to samo. A na to się nie zanosi.

– Nie zamierzamy obniżać opłat, bo i tak będą wkrótce mniejsze – mówią zgodnie prezesi towarzystw, z którymi rozmawialiśmy. Prowizje rzeczywiście zaczną spadać, ale nie wynika to z dobrej woli funduszy. Przed czteroma laty po wielomiesięcznej akcji "Gazety" "Bój o wyższą emeryturę" posłowie zmienili przepisy, zmuszając OFE do obniżenia opłat, które wtedy sięgały nawet 10 proc. Jednak zgodnie z ustawą na kolejne obniżki możemy liczyć dopiero po 2010 r. Wtedy prowizje zaczną spadać, aby w 2014 r. wynieść 3,5 proc.

Do tego czasu nie będzie żadnych obniżek, mimo że pobierane przez fundusze opłaty od składek należą do najwyższych w Europie. W Bułgarii jest to maksymalnie 5 proc., w Rumunii – 2,5 proc., a na Słowacji – nie więcej niż 1 proc. Najmniej płacą Chorwaci, bo zaledwie 0,8 proc. od wpłacanej składki (za raportem Allianz Global Investors 2007). W USA towarzystwa w ogóle nie pobierają opłat od składek, pobierają tylko prowizję za zarządzanie. Nasze towarzystwa też pobierają ten drugi rodzaj opłaty.

Fundusze bronią się, tłumacząc, że nie są organizacjami charytatywnymi i też muszą zarabiać.

– Spodziewacie się, że będą towarzystwa będą pracować za darmo? – denerwuje się Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. (wywiad z szefową IGTE – jutro w "Gazecie")

Z wyliczeń KNF wynika, że część towarzystw już odzyskała pieniądze, które wyłożyła w 1999 r. na emerytalny biznes. Jak przyznają właściciele największego w kraju funduszu emerytalnego – Commercial Union – im inwestycja zwróciła się najszybciej. Z wyliczeń nadzoru finansowego wynika, że na akcje towarzystwa wydali oni 210 mln zł. Tymczasem od początku reformy emerytalnej w postaci dywidendy do ich kasy trafiło już ponad 551 mln zł.

Emerytalny biznes szybko zwrócił się też drugiemu co do wielkości graczowi – ING. Holenderska grupa ING wydała według KNF na jego akcje 200 mln zł, a odzyskała do tej pory 444 mln zł. Wysokie dywidendy wypłacają też dwaj inni duzi gracze na rynku – PZU Złota Jesień i AIG. Nie spłaciły jeszcze jednak pieniędzy wyłożonych przez właścicieli.

W sumie od początku reformy emerytalnej już dziewięć towarzystw wypłaciło swoim właścicielom ponad 1,35 mld zł, z tego aż 485,2 mln zł w ubiegłym roku. Te liczby nie uwzględniają pieniędzy, które lada miesiąc mogą zostać wypłacone z rekordowych ubiegłorocznych zysków.

Nic złego w pobieraniu przez towarzystwa emerytalne tej samej prowizji nie widzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Takie ich prawo, a przyszli emeryci zawsze mogą wybrać ten jeden fundusz, który pobiera mniejsze opłaty – mówi Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK.

Problem dostrzega natomiast Komisja Nadzoru Finansowego. – Gdyby była rzeczywista konkurencja na rynku, te opłaty byłyby niższe – przyznaje Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Komisja w ubiegłym miesiącu zaproponowała, żeby do obniżenia opłat nie była konieczna zgoda nadzoru, jak to ma miejsce teraz. Chce też, żeby zapisy do OFE i zmiana funduszu odbywała się za pośrednictwem jednej strony internetowej. Dzięki temu przyszli emeryci nie byliby wprowadzani w błąd przez akwizytorów pracujących dla OFE. Nie wiadomo jednak, kiedy zaproponowane przez nadzór finansowy zmiany mogłyby wejść w życie.

Do obniżenia opłat mógłby też doprowadzić Sejm, nowelizując ustawę o OFE. Wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak powiedziała "Gazecie", że rząd nie planuje zgłoszenia takiego projektu. Jednak w kancelarii premiera dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że jest rozważana taka możliwość, choć decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

źródło: "Gazeta Wyborcza"

Nasz komantarz

Bardzo wysokie opłaty pobierane przez Powszechne Towarzystwa Emerytalne  krytykowałem publicznie już kilka lat temu, jeszcze jako redaktor naczelny miesięcznika "Twój Pieniądz". Wiceminister Krzysztof Pater, z którym opublikowałem wywiad w "Twoim Pieniądzu",  za próbę obniżenia tych opłat został wyrzucony z rządu SLD-PSL.

 Lobby broniące interesów Powszechnych Towarzystw Emerytalnych  jest tak potężne, że bez problemów zmiata z życia publicznego osoby walczące o interesy przyszłych emerytów.

W innych krajach elity polityczne potrafiły wprowadzić niższe limity  opłata pobieranych przez towarzystwa funduszy emerytalnych.  Nasi przywódcy nie potrafią dbać o interesy współobywateli.

Powszechne Towarzystwa Emerytalne są zadowolone z wysokich prowizji. Nic więc dziwnego, że jedną z twórczyń reformy emerytalnej Ewę Lewicką uczyniły szefową Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Teraz walczy ona  jak lwica o utrzymanie wysokich opłat.

Dla mnie kuriozalne, symptomatyczne i nieetyczne jest, że wysoki urzędnik państwowy, który wprowadzał reformę emerytalna dla milionów obywateli, przechodzi następnie na stronę instytucji, które dzięki niemu łupią miliony obywateli.

Jerzy Krajewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *