Protekcjonizm w UE to normalność

Obrona ludzi przed biedą i wykluczeniem oraz zrównoważony rozwój  to wielkie europejskie idee. W ich imię trzeba zahamować rozwój sieci supermarektów w całej Unii Europejskiej. To one są jednym z podstawowych narzędzi turbokapitalizmu i globalizmu, spowodowały największy od 100 lat  kryzys.  

Turbokapitalizm na naszych oczach rujnuje amerykańskie banki i brytyjskie firmy turystyczne.

 Idzie wielkich światowy kryzys, który pozbawi pracy setki milionów ludzi.

Trzeba więc zastosować nadzwyczajne środki, by jak najwięcej miejsc pracy uratować w Unii Europejskiej – największym organizmie gospodarczym świata, którego jesteśmy częścią.

Władze mogą i powinny bronić europejskie firmy i banki przed kryzysem i konkurencją ze strony firm spoza Unii Europejskiej.

Unia Europejska to teraz nasz dom, nasza twierdza, nasza wielka ojczyzna. Gospodarczo wyznaczają ją unijne granice celne.

Protekcjonizm to w Unii Europejskiej  normalność. Od lat chroni ona swoje rynki rolne. Większość jej elit politycznych nie wierzy w zbawczą moc wolnego rynku.

Kryzys amerykańskiej gospodarki jeszcze raz pokazuje, że wolny rynek ma wiele elementów dysfunkcjonalnych.

Można zaryzykować tezę, że pogoń amerykańskich firm za zyskiem doprowadziła do ruiny amerykańskie społeczeństwo.

W pogoni za zyskiem amerykańskie firmy wyprowadziły bowiem miejsca pracy z USA za granicę – do krajów niskokosztowych. Przeniosły miejsca pracy z firm produkcyjnych i usługowych.

Dbałość o interesy swojego kraju, patriotyzm to dla amerykańskich firm puste słowa.

Natomiast Wal-Mart i inne sieci supermarketów w pogoni za zyskiem wykończył amerykańskie małe i średnie firmy handlowe oraz małe i średnie firmy produkcyjne, a także zdusiły płace pracowników. 

Rozmiary obecnego kryzysu mogą być większe niż kryzysu z lat 30. XX wieku.

Nasze władze powinny więc chronić europejskie firmy i miejsca pracy w nich wszelkimi możliwymi sposobami.

Co z tego, że właściciele ponadnarodowych korporacji z Japonii, Chin, Indii, USA wzbogacą się o kolejne miliardy dolarów, gdy efektem tego będzie  utrata milionów miejsc pracy w UE i bieda milionów ludzi?

Co z tego, że właściciele sieci IKEA, Tesco, Aldi, Biedronka, Kaufland, Real, Praktiker, Carrefour czy Leroy-Merlin powiększą swoje konta o kolejne miliony euro, skoro upadną setki tysięcy małych i średnich firm handlowych i produkcyjnych w Europie, a pracę z tego powodu stracą miliony Europejczyków?

Zrównoważony rozwój gospodarczy  to jedna z czołowych idei Unii Europejskiej.

Obrona ludzi przed biedą i wykluczeniem to kolejna wielka idea europejska.

W imię tych idei trzeba zahamować rozwój sieci supermarektów w całej Unii Europejskiej. To one są jednym z podstawowych narzędzi turbokapitalizmu i globalizmu.  

Klub Gepardów Biznesu w założeniach ustawy o zrównoważonym handlu proponuje rozwiązania mające na celu administracyjną ochronę miejsc pracy w europejskich małych i średnich firmach handlowych i produkcyjnych.  

Jerzy Krajewski, dyrektor Klub Gepardów Biznesu

 

Więcej na ten temat:

Supermarkety licencjonowane jak telewizje

Supermarkety zamieniają wolnych ludzi w niewolników

Założenia ustawy o zrównoważonym rozwoju handlu

Nowy atak na duże sklepy

"Rzeczpospolia" broni interesów wielkich sieci supermarketów

Supermarketom stanowcze nie

http://www.wprost.pl/ar/137946/USA-bezrobocie-najwyzsze-od-5-lat/

Napiszemy nową ustawę o WOH

Nikt nie bronił interesów małych i średnich firm

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie hipermarketów

Prezydent Portugalii otworzy tysięczną Biedronkę

Przykład PR wielkich sieci handlowych

Hipermarkety jak buldożery

Wspierajmy się nawzajem

 

Z Jakubem Szulcem, posłem Platformy Obywatelskiej, rozmawia Jerzy Krajewski

Jest Pan za szybkim anulowaniem ustawy o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych (WOH). Czy wie Pan, jakie są skutki dynamicznej ekspansji sieci hipermarketów dla małych i średnich firm handlowych i produkcyjnych, małych miast i stanu bezrobocia?

Czy wie pan, jakie będą skutki ekspansji sieci handlowych za pomocą małych marketów w małych miastach?

Małe markety nie dają im takiej przewagi konkurencyjnej jak centra handlowe. Czy to prawda, że PSL nic chce anulowania tej ustawy?

Rzeczywiście, nasz koalicjant ma wątpliwości w tej sprawie.

Rozumiem interesy PSL. Rozwój sieci hipermarketów bije w małe i średnie firmy handlowe i produkcyjne, m.in. z branży rolno-spożywczej. Wiele z nich funkcjonuje na terenach wiejskich i w małych miastach. Działają i pracują tam wyborcy PSL i klienci banków spółdzielczych. Dla sieci hipermarketów liczą się głównie wielcy dostawcy, dla małych brakuje miejsca ma półkach. Tak dzieje się na całym świecie. Gdy w amerykańskim miasteczku Wal-Mart otwiera hipermarket, lokalny biznes odczuwa to jak wybuch bomby atomowej. Rozwój sieci hipermarketów sprawia, że upadają nie tylko regionalne firmy handlowe, w kłopoty wpadają też mali i średni producenci, bo kurczą się im kanały dystrybucji. To jest gra w monopol, gdzie na końcu rządzą sieci hipermarketów i wielcy producenci.

Ludzie chcą jednak kupować w hipermarketach. Nie wierzę, że władze wojewódzkie, które mają decydować o lokalizacji marketów, będą opierać się życzeniom mieszkańców.

Mieszkam na początku Marek koło Warszawy, kilka kilometrów od dwóch wielkich skupisk hipermarketów. Często robię w nich zakupy i jestem z nich zadowolony. Nie oznacza to jednak, że nie powinienem dostrzegać zagrożeń dla naszej gospodarki związanych z ekspansją hipermarketów. Ustawa o WOH tę ekspansję może tylko lekko wyhamować, ale jej nie zatrzyma. Da jednak trochę wytchnienia małym i średnim firmom. Dziękuję za rozmowę

Uwaga: Rozmowa została autoryzowana w połowie czerwca 2008 r. Kilka tygodni później Trybunał Konstytucyjny orzekł, że ustawa o WOH jest niezgodna z konstytucją. Dyskusja na temat roli sieci hipermarketów w gospodarce trwa jednak nadal.

Cała rozmowa z Jakubem Szulcem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *