PTE zdzierają wysokie opłaty i tracą pieniądze

Komisja Nadzoru Finansowego podała, że od początku reformy emerytalnej w 1999 r. PTE  pomnażały i zarobiły dla nas 24,8 mld zł. Ale od stycznia 2008 r. z funduszy wyparowało prawie tyle samo – 24,2 mld zł. Najwyższy czas powiedzieć im dość robienia z nas idiotów, bo inaczej przyszli emeryci będą przymierali głodem.

 

Do funduszy emerytalnych – jest ich kilkanaście – co miesiąc oddajemy część swoich pensji (7,3 proc.), a one je pomnażają, byśmy mieli na starość za co żyć.

Komisja Nadzoru Finansowego podała wczoraj, że od początku reformy emerytalnej w 1999 r. fundusze faktycznie pomnażały i zarobiły dla nas 24,8 mld zł.Ale od stycznia z funduszy wyparowało prawie tyle samo – 24,2 mld zł!

To przede wszystkim wynik spadków na giełdzie, na której fundusze zgodnie z prawem inwestują do 40 proc. naszych składek. Za resztę kupują głównie obligacje, które są mniej narażone na kryzys.

Cały materiał

"Gazeta Wyborcza" upomina się o bezpiecznie fundusze.

"Do tej pory nie ma ustawy o funduszach bezpiecznych, w których towarzystwa lokowałyby nasze pieniądze, gdy do emerytury zostało nam niewiele lat. Fundusze bezpieczne – bo nie mogłyby inwestować w papiery ryzykowne, np. akcje. Wybierałyby obligacje skarbowe. Chroniłyby nasze oszczędności przed giełdową sinusoidą".

źródło: www.gazeta.pl

Nasz komentarz:

Moja rada jest prosta. Trzeba jak najszybciej uchwalić ustawę, która od 1 stycznia 2009 r. lub 1 marca 2009 r. (datę powinien ustalic pralament) przeniesie aktywa obowiązkowo ubezpieczonych z powszechnych towarzystw emerytalnych (PTE), które prowadzą otwarte fundusze emerytalne (OFE),  do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wraz z zapisami na indywidualnych  kontach emerytalnych i zakazać ZUS-owi inwestowania pieniędzy ubezpieczonych w akcje i inne ryzykowane papiery. Obowiązkowe składki powinny być inwestowane tylko w skarbowe papiery wartościowe.

Warto wprowadzić pięcioletnie moratorium na sprzedaż akcji, które byłyby przejęte przez ZUS z otwartymi funduszami emerytalnymi, co będzie mniej szkodliwe dla giełdy niż ich szybka wyprzedaż.

Fundusze emerytalne tworzą sztuczny popyt na akcje. Ponadto PTE zdzierają za wysokie opłaty z przyszłych emerytów – średnio 7 proc. od wpłacanej składki i opłaty za zarządzanie aktywami.

Kto w piątek 10 października 2008 r. obronił WIG 20 przed spadkiem o 15 proc.?

Piotr Kuczyński, analityk firmy Xelion, który od lat uważnie obserwuje rynek, nie ma wątpliwości, że zrobiły to PTE.

Można to skomentować tak: Łatwo ryzykuje się pieniędzmi przyszłych emerytów, których państwo zmusza do przekazywania co miesiąc składek do PTE.

Młodzi mężczyźni z PTE, zdolni, wprawni w analizach, niczym w kasynie grają pieniędzmi przyszłych biedaków.

Sami niewiele ryzykują. PTE najpierw zgarnia 7 proc. prowizji od przejętych składek, a następnie jeszcze co miesiąc pobiera składki o zarządzania. Zarabia zawsze, czy akcje rosną, czy spadają. Trochę mniej, gdy spadają, bo zmniejsza się wartość aktywów, od których pobierają składki za zarządzanie.

Chłopcy z PTE mogą więc bawić się na całego. Ratować rynek.

Ciekawe, jak zachowaliby się w piątek, gdyby inwestowali własne pieniądz, gdyby na własnej skórze odczuwali każdy procent strat.

Oni nawet nie musza obawiać się, że klienci wycofają źle inwestowane środki, bo niewolnicy ZUS nie mają możliwości zareagować.

Co najwyżej mogą zmienić PTE, a przecież wszystkie PTE inwestują dużo pieniędzy w akcje.

Trzeba być idiotą, by korzystać z usług PTE. Ale miliony młodych Polaków nie mają innego wyjścia. Państwo robi z nich idiotów.

Trzeba też mieć źle w głowie, by powierzyć kapitał na inwestycje w akcje z pomocą towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI), które zgarniają w Polsce horrendalne prowizje za zarządzanie – 4-5 proc. rocznie od wartości aktywów. Najwyższe na świecie.

Z TFI przynajmniej jednak można wycofać się, gdy dostrzeże się niebezpieczeństwo.
W przypadku PTE nie można tego zrobić.

Trzeba jak najszybciej za pomocą ustawy zabrać pieniądze z PTE i przekazać je do ZUS, który bez żadnych dodatkowych opłat może prowadzić przejęte indywidualne konta emerytalne i inwestować tylko w skarbowe papiery wartościowe.

A właściciele PTE już sami je zlikwidują. Wystarczająco dużo już zdarli z przyszłych emerytów – jakieś 3-4 mld zł. To znacznie więcej niż wyłożyli na utworzenie PTE i ich kampanie reklamowe.

Trzeba im powiedzieć: Paniom i panom już dziękujemy. Pokazaliście, co potraficie. Nie obniżacie opłat, więc żegnajcie. Nie chcemy już z Wami prowadzić żadnych interesów.

 

Jeżeli zapiszemy w ustawie, że ZUS nadal prowadzi indywidualne konta emerytalne, a pieniądze na nie wpływające inwestuje bez pobierania żadnych dodatkowych opłat w polskie skarbowe papiery dłużne, stworzymy znacznie lepszą sytuację niż obecnie.

System informatyczny ZUS jest tak rozbudowany, że wprowadzenie kilku dodatkowych funkcji wiele by nie kosztowało.

 

W ZUS  inwestycjami  w polskie skarbowe papiery dłużne może zajmować się 2-3 doradców inwestycyjnych. Ich koszt to 400-500 tys. rocznie, czyli 6-7 mln zł przez 10 lat.

 

PTE w ciągu 10 najbliższych lat zgarną kilka, a może nawet kilkanaście miliardów złotych opłat od przyszłych emerytów.  To tysiąc razy więcej, a efekty ich pracy są niepewne.

 

Nie trzeba też będzie tworzyć prywatnych zakładów emerytalnych. Emerytury będzie wypłacał w całości ZUS.

 

A kto chce ryzkować na giełdzie, może robić to indywidualnie, inwestując tam dodatkowe pieniądze na emeryturę.

Jerzy Krajewski 

Więcej na ten temat:

Grozi nam katastrofa finansowa

Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji

Kupujcie dolary i euro

Kiedy zbankrutuje nasze państwo?

Plan antykryzysowy dla Polski


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *