Rząd rozważa dofinansowanie banku PKO BP

Rząd rozważa dofinansowanie  kwotą kilku miliardów euro nie tylko BGK, ale i PKO BP – ujawnił wczoraj wicepremier Waldemar Pawlak. Ma to ułatwić polskim konsumentom i firmom dostęp do kredytów.  Dotychczas rząd mówił raczej o zejściu poniżej 50 proc. akcji w PKO BP. A teraz myśli o zwiększeniu wpływu na bank. Zwiększenie dostępności kredytów to jeden z celów pakietu antykryzysowego, który tworzy Michał Boni, minister w kancelarii premiera. Problem jest poważny: w dobie kryzysu banki wolą trzymać pieniądze w obligacjach rządowych, niż pożyczać. Najpierw banki zaczęły przykręcać kurek z kredytami hipotecznymi (zwłaszcza w walutach obcych), teraz wysycha też strumień kredytów dla firm. Ekonomiści straszą, że za kilka miesięcy odcięte od pożyczek firmy zaczną wstrzymywać inwestycje i zwolnią część pracowników.

"Gazeta" wczoraj ujawniła, że rząd planuje dołożenie kapitału państwowemu Bankowi Gospodarstwa Krajowego (BGK). W grę wchodzi przekazanie mu 1-2 mld zł, co pozwoli zasilić firmy w ok. 20 mld zł kredytów w przyszłym roku.

Okazuje się, że to nie wszystko.

– Problem związany z sytuacją na rynku kredytowym może być rozwiązany także poprzez dokapitalizowanie banku PKO BP, by mógł finansować działanie małych i średnich przedsiębiorstw – oświadczył wczoraj na konferencji prasowej wicepremier ds. gospodarczych Waldemar Pawlak. – Co do pieniędzy dla BGK to osiągnęliśmy porozumienie w ramach rządu, natomiast dyskusje nad PKO BP nadal trwają – mówił wicepremier.

PKO BP to jedyna obok BGK instytucja finansowa, na którą rząd ma duży wpływ (kontroluje ponad 50 proc. akcji). Pozostałe duże banki są w rękach zagranicznych grup finansowych, które w zakresie udzielania kredytów mogą realizować własną politykę. Pekao należy do włoskiego UniCredit, ING do Holendrów, BZ WBK do irlandzkiej grupy AIB, zaś BRE i jego banki zależne – do niemieckiego Commerzbanku.

Czy dołożenie pieniędzy dla PKO BP zachęci go do udzielania kredytów? Niekoniecznie, bo bankowi już dziś nie brakuje pieniędzy, zebrał najwięcej depozytów na rynku. – Przekazanie pieniędzy byłoby natomiast delikatną "sugestią" pod adresem szefów banku – mówi anonimowo jeden z analityków.

Tomasz Bursa z Espirito Santo Investment uważa, że o ile dokapitalizowanie BGK i przypisanie mu roli wspierania przedsiębiorstw jest dobrym krokiem, o tyle w przypadku PKO BP może to budzić kontrowersje. – PKO BP jako spółka giełdowa w dużym stopniu należy do prywatnych inwestorów, którym taka rola banku może się nie podobać. Dotychczas rząd mówił raczej o zejściu poniżej 50 proc. akcji w PKO BP. A teraz myśli o zwiększeniu wpływu na bank? – dziwi się Bursa.

Maciej Samcik

Źródło: Gazeta Wyborcza

Cały tekst

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *