Znany polski inwestor straci 160 mln euro?

Image

Image  Feroco, należąca do Zbigniewa Jakubasa spółka z branży kolejowej, odnotowała znaczne straty na opcjach walutowych",  informuje  „Gazeta Wyborcza”.

 

 

„Jeszcze w listopadzie ub. roku Zbigniew Jakubas wyjeżdżał z posiedzenia rady nadzorczej Feroco [jest w niej przewodniczącym] w świetnym nastroju. Bo gdy polski rynek analizował już informacje o groźnych spekulacjach na opcjach walutowych, Jakubas właśnie usłyszał, że Feroco ma ich ledwie w skali "śladowej". A już na początku 2008 r. przestrzegał swoich menedżerów, by omijali opcje szerokim łukiem, nazywając je "hazardem". Ale 3 grudnia, dwa tygodnie po posiedzeniu rady Feroco, Jakubas odbiera telefon od prezesa spółki Lucjana Norasa. – Szefie, mamy problem. Mamy jednak więcej tych opcji. I są straty – mówi Noras. Jakubas w pierwszej chwili nie wierzy. Ledwie dwa tygodnie wcześniej usłyszał co innego od dyrektora finansowego Feroco Szymona M.” – czytamy w „Gazecie”.

„Szymon M. zniknął chwilę po oświadczeniu szefom Feroco, że zainwestował duże pieniądze w opcje walutowe. Później okazało się, że 33-latek leży na oddziale kardiologicznym jednego z poznańskich szpitali. A Jakubas jeszcze 3 grudnia każe przeryć dokumentację księgową Feroco i sprawdzić, ile straciła na opcjach. Ale w papierach firma ma tylko tzw. umowy ramowe z czterema bankami, a w nich nie ma szczegółów o zawieranych transakcjach na opcjach. Noras: – Więc zaczęliśmy dzwonić po wszystkich bankach, które miały opcje w ofercie, by dowiedzieć się, gdzie inwestował nasz dyrektor finansowy. I szybko ustalono: Szymon M. zawierał transakcje w czterech bankach. Postawił na opcjach 160 mln euro! To dziesięć razy więcej niż cały majątek Feroco i 400 razy więcej niż jego zyski” – informuje „Gazeta Wyborcza”.

„Jak to możliwe? Zarząd Feroco twierdzi, że ich dyrektor finansowy robił to bez ich wiedzy. Bo statut spółki zezwalał mu na zaciąganie zobowiązań i inwestycje w papiery wartościowe tylko do 500 tys. euro. I tydzień temu do poznańskiej prokuratury wpłynęło doniesienie od Feroco. Żądają ścigania swojego menedżera za działanie na szkodę spółki i fałszowanie dokumentów. Ale z nieoficjalnych informacji wiemy, że umowy z bankami dotyczące transakcji walutowych miały sygnatury prezesa Feroco lub innego członka zarządu” – czytamy w „Gazecie”.

Zbigniew Jakubas zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli banki zażądają od Feroco wypłaty zysków z opcji, spółka zbankrutuje. Wciąż trwają negocjacje z bankami, ale prezes jest dobrej myśli. Bardziej niż strata pieniędzy martwi go teraz zdrada zaufanego pracownika. Według Jakubasa ten menedżer nie powinien już znaleźć pracy w zawodzie.

Więcej na temat zatajenia przez księgowego Feroco inwestycji w opcje walutowe w dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej”, w artykule Marcina Kąckiego pt. „Płotka ugryzła rekina”.

K.M.K.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *