Wolny handel jest najlepszym rozwiązaniem!

"Fala protekcjonizmu narasta. Jest to zawsze groźna i nieodpowiedzialna polityka, ale staje się wyjątkowo niebezpieczna w czasie kryzysu, gdy grozi zniszczeniem światowej ekonomii", ostrzega na swoim blogu Robert Gwiazdowski.

Podstawą protekcjonizmu jest specyficzne założenie mówiące, iż zamożność narodu rośnie, gdy rząd zapewnia monopol krajowym producentom. Stulecia rozwoju myśli ekonomicznej, badań i doświadczeń historycznych pokazują dobitnie, jak całkowicie niesłuszne są podobne przekonania. Protekcjonizm tworzy nie bogactwo, lecz biedę.

Protekcjonizm nie chroni ,,krajowych” miejsc pracy czy gałęzi przemysłu. Wręcz przeciwnie – niszczy je, działając na szkodę eksporterów i obszarów gospodarki zależnych od importu surowców na potrzeby produkcji dóbr. Przykładowo ,,ochrona” własnego sektora stalowego winduje ceny stali, co przyczynia się do wzrostu cen samochodów i innych towarów z niej wytwarzanych. Protekcjonizm to gra dla naiwnych.

Fakt, że protekcjonizm niszczy bogactwo nie jest jeszcze wcale najgorszy. Niszczy także pokój. Ten argument powinien być dostatecznie silny dla wszystkich ludzi dobrej woli na świecie po to, aby głośno protestowali przeciwko kulturze nacjonalizmu gospodarczego – ideologii konfliktu opartej na ignorancji protekcjonistycznej doktryny.

Dwieście pięćdziesiąt lat temu Monteskiusz zauważył, że ,,pokój jest naturalnym rezultatem handlu. Narody, które różnią się między sobą, stają się wzajemnie zależne: gdy jeden zainteresowany jest kupnem, drugi chce sprzedawać. W ten sposób ich związek oparty jest na „obustronnych koniecznościach”.

Widać zatem, że najważniejszym produktem handlu jest pokój. Handel promuje go jednocząc ludzi w ramach wspólnej kultury wymiany, prowadzącej do codziennego poznawania języka, norm społecznych, praw, pragnień i talentów.

Handel promuje pokój poprzez zachęcanie ludzi do budowy więzi opartych na obustronnie korzystnej wymianie. Handel łączy interesy ekonomiczne Paryża i Lyonu, Bostonu i Seattle czy Bombaju i Kalkuty, ale również Paryża i Portland, Bostonu i Berlina, a Kalkuty i Kopenhagi – ludzi każdej narodowości, którzy handlują ze sobą.

Wiele dokładnych badań empirycznych potwierdza tezę, że handel promuje pokój. Być może najbardziej tragicznym przykładem tego, co dzieje się, kiedy ta obserwacja jest ignorowana jest II Wojna Światowa.

Między 1929 i 1932 rokiem handel międzynarodowy zmniejszył się o 70 procent, w dużej mierze z powodu amerykańskiej ustawy Smoota-Hawleya wprowadzającej cła na zagraniczne towary i ceł ustanawianych przez inne narody w odwecie. Ekonomista Martin Wolf zauważa, że załamanie handlu było olbrzymim bodźcem do poszukiwania autarkii i przestrzeni życiowej (Lebensraum) przez Niemcy i Japonię.

Wkrótce nastąpiły najbardziej makabryczne i niszczące wojny w historii.

Poprzez ograniczenie wojen, handel ratuje życie.

Handel ratuje życie również przez zwiększenie dobrobytu i rozpowszechnienie go na kolejnych i kolejnych ludzi. Dowody, że wolny handel upowszechnia bogactwo są przytłaczające. Bogactwo umożliwia zwykłemu człowiekowi prowadzić dłuższe i zdrowsze życie.

Żyjąc dłużej, zdrowiej, bardziej pokojowo, ludzie współpracujący w światowej ekonomii mają więcej czasu, żeby korzystać z szerokiej gamy kulturowych doświadczeń, które przynosi im wolny handel. Kultura wzbogaca się poprzez wkład całego świata, który jest możliwy dzięki wolnej wymianie towarów i idei.

Bez wątpienia wolny handel zwiększa bogactwo materialne. Ale jego największe dary nie są łatwo mierzalne w skali pieniądza. Największe korzyści to życie, które jest bardziej wolne, pełniejsze, mniej narażone na okrucieństwa wojny.

APEL

Stosownie do tego, my niżej podpisani łączymy się wspólnie w zarzutach wobec rządów wszystkich narodów, żeby przeciwstawić się krótkowzrocznym i chciwym głosom zwiększenia barier w handlu. Dodatkowo nawołujemy, żeby wyeliminować dotychczasowe protekcjonistyczne bariery dla wolnej wymiany. Kierujemy przesłanie do każdego rządu: pozwólcie waszym obywatelom cieszyć się nie tylko z owoców własnych pól, fabryk i geniuszu, ale także tych z całego świata. Nagrodą będzie większy dobrobyt, bogatsze życie i korzyści z błogosławionego pokoju.

Komentarze: Joe

Adam Smith to mądry człowiek był, geniusz, wszechstronnie uzdolniony i prawie doskonały, jednak prawie czyni różnicę… Brakowało mu zdolności przewidywania przyszłości, choć trudno akurat z tego czynić zarzut, gdyż nikt przy zdrowych zmysłach nie przewidziałby naszej teraźniejszości.

Bo czy mogło zmieścić się w głowie ówczesnemu ekonomiście, że nobliwi bankierzy staną się w przyszłości najbardziej szubrawymi złodziejami i oszustami, cynicznymi, bezkarnymi przestępcami? No dobrze, przy odrobinie wyobraźni może i mogło. Ale czy mogło mu się zmieścić w głowie, że ludzie, całe społeczeństwa i ich rządy pozwolą, aby banda chciwych banksterów i quasi finansistów okradała je bezczelnie w żywe oczy, za pomocą lichwy, sztucznych wahań kursów walut, przeróżnej maści kompletnie idiotycznych derywatów rodem z hazardowego kasyna? Czy Adam Smiths mógł przypuszczać, że pieniądze będą kiedyś generowane „out of thin air”, absolutnie z niczego? I że za te lewe „pieniądze”, całkowicie nieprawdziwe, stworzone kliknięciem myszki, globalni bankierzy będą w złej intencji przejmowali realne dobra, całe firmy, nieruchomości, dobytek ludzi, gałęzie przemysłu, całe kraje?

Czy mógł sobie wyobrazić, że dolar amerykański będzie zawdzięczał swą egzystencję nie faktycznej wartości, a mocy przerobowej tamtejszej mennicy, sile militarnej USA oraz obawie reszty świata, że eliminacja bezwartościowego dolara może spowodować kolejną wojnę światową, atomową, prawdopodobnie już ostatnią? Czy mógł przypuszczać, że olbrzymie, prywatne banki będą finansowane z pieniędzy podatników, że nastąpi prywatyzacja zysków, a nacjonalizacja strat? I czy był w stanie przeniknąć resztę aktualnych absurdów? Z pewnością nie mógł ani on, ani Monteskiusz, ani nikt inny.

Dzisiejszy globalny handel nie polega na tym, że jeden chce sprzedać a drugi kupić, jak u Monteskiusza. Dzisiaj coraz częściej jeden sprzedaje, dyktuje co sprzedaje, a drugi musi kupować, to co ten pierwszy sprzedaje.

A apel piękny, wzruszający, przyjemnie patetyczny, ale idealistyczny. Nie dotyka meritum. Nie ma w nim żądania likwidacji derywatów, usztywnienia kursów walut, ustalenia realnej miary wartości walut, powrotu ekonomii do jej naturalnych zasad.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *