Do Euro 2012 będziemy dokładali latami

"Organizacja Euro 2012 jawiła się jako szansa na skok cywilizacyjny Polski i Warszawy. Ale z wielkich planów zostaje już tylko to, co niezbędne, by zorganizować mistrzostwa. Po nich pozostanie problem – Stadion Narodowy za 1,6 mld zł. Na jego utrzymanie Polacy będą łożyć kilkadziesiąt milionów złotych rocznie", czytamy w "Gazecie Wyborczej".

 

Wszystko sprowadza się do wybudowania za pieniądze podatników najdroższego na świecie "studia telewizyjnego" dla UEFA, która zgarnie za wyłączne prawo do sygnału ok. 1 mld euro. My, jak te głupki, zostaniemy z gołym stadionem i rachunkami.

źródło: Wyborcza.pl  – Stadion

Nasz komantarz:

Od września 2008 r., gdy zrozumiałem, że będzie globalny krach, postuluję, by Polska zrezygnowała z organizowania Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 r.

Pisałem i mówiłem o tym wiele razy.

"Jeżeli rząd potrzebuje pieniędzy, niech obetnie wydatki na bal, jakim mają być Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej Euro 2012.  Nie stać nas na te igrzyska. Oddajmy je jak najszybciej Niemcom. Już teraz. Nasz zachodni sąsiad ma już stadiony."

"Na mało potrzebnych stadionach, które będą długo stały puste, można zaoszczędzić 4-5 mld zł."

 "Na wczorajszej konferencji w Związku Rzemiosła Polskiego Jerzy Kowalski, prezes Pomorskiej Izby Przemysłowo- Handlowej, powiedział, że stadion w Gdańsku powstaje na bagnie. Powinien kosztować nie więcej niż 300 mln zł, a kosztorys już opiewa na miliard złotych, a w rezultacie trzeba będzie zapłacić pewnie więcej. Miasto nie ma pieniędzy. Gdańsk musi pożyczyć 500 mln zł. Ale już zdziera kasę z przedsiębiorców – podwyższyło im czynsze kilka, a czasami kilkanaście razy. Część firm z tego powodu padnie, a pracownicy zasilą armię bezrobotnych."

"Drogo będzie nas kosztował ten bal. Chyba, że rząd się opamięta i jak najszybciej odda Niemcom w całości  Euro 2012."

Dziś wydaje mi się, że prezydent Gdańska obraził się na mnie za opublikowanie wypowiedzi Jerzego Kowalskiego. Rzecznik prasowy prezydenta Gdańska nie odpowiada bowiem na moje mejle.

Po artykule "Gazety Wyborczej" mogę tylko napisać, a nie mówiłem, że dołożymy dużo pieniędzy do Euro 2010.

Byłem jedynym dziennikarzem, który wzywał do rezygnacji z organizowania Euro 2012.

Czyż źle doradzałem rządowi i prezydentom miast, które rzuciły się do budowania stadionów?

Gdyby prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, który ma kłopoty z budową stadionu, był mądrzejszy i bardziej odpowiedzialny, jeszcze dziś oddałby organizację części Euro 2012 do Krakowa lub Chorzowa, gdzie stadiony już są.

Wrocław by na tym zyskał, bo nie straciłby kilkuset milionów złotych na budowę nowego stadionu i dokładanie do niego w przyszłości.

A Stadion Narodowy w Warszawie za 2 mld zł (1,6 mld zł to niedoszacowany koszt) trzeba będzie rozebrać, by nie dokładać do niego w następnych latach.

Jerzy Krajewski

 

Więcej na ten temat:

Zmieńcie politykę, to kupimy energetykę

Test męskości Donalda Tuska

Grozi nam katastrofa finansowa

Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji

Kupujcie dolary i euro

Kiedy zbankrutuje nasze państwo?

Plan antykryzysowy dla Polski

Pierwsze rachunki za stymulację fiskalną

Wszyscy w Davos są pogubieni

Pierwszy etap globalnego krachu

Czeka nas globalny krach – tekst z 24 września 2008 r.

Koszty pakietu klimatycznego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *