Podatek katastralny to głupi pomysł

Prof. Krzysztof Rybiński, były prezes NBP, skompromitował się postulując w  tygodniku "Uważam Rze" wprowadzenie podatku katastralnego. Wycena nieruchomości jest skomplikowana. Utrudni rozliczenie podatków i stanie się nowym polem do nadużyć.

 

W 1994 ROKU PRZYCZYNIŁEM SIĘ DO POWSTRZYMANIA PODATKU KATASTRALNEGO.

To jedno z najważniejszych moich osiągnięć w dziennikarstwie.

Na początku czerwca 1994 r. przeprowadziłem wywiad z ówczesnym  wiceministrem finansów Witoldem Modzelewskim, któremu zdałem proste pytanie: Jak będzie stawka tego podatku? Odpowiedział: "Mniej niż 10 proc." i autoryzował to.

Dziennik "Życie Warszawy" opublikował ten wywiad na pierwszej stronie. Sprawą zajęła się TVP. W głównym wydaniu "Wiadomości" pracownik Ministerstwa Finansów potwierdził, że stawka może być 10 proc.

I sprawa stała się polityczna. Wybuchła awantura. Opozycja ostro zaatakowała rząd.

Za kilka tygodni miały być wybory samorządowe. Partia wówczas rządząca – SLD – wystraszyła się utraty głosów wyborców i wycofała się z prac nad podatkiem katastralnym.

I do tej pory politycy boją się ruszać sprawę podatku katastralnego.

A wszystko to zasługa prostego pytania: Jak będzie stawka tego podatku?

To moje największe osiągnięcie dziennikarskie.

Prof. Krzysztof Rybiński, były prezes NBP, skompromitował się postulując wprowadzenie podatku katastralnego. Skompromitował się jako liberał, za które uważa się.

Wycena nieruchomości jest skomplikowana. Utrudni to rozliczenie podatków i stanie się nowym polem do nadużyć i korupcji.

Prof. Krzysztof Rybiński nie jest liberałem. Jest zwykłym etatystą. Potwierdza to nie tylko jego stanowisko w sprawie podatku katastralnego, ale również opinia o dobrowolności ubezpieczeń społecznych, czego sobie nie wyobraża. 

 

Jerzy Krajewski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *