Proteza czy zdrowie

"Reformując system, musimy się zastanowić, czy wolimy logikę ubezpieczeniową – niższe składki i wyższe emerytury, czy też logikę inwestycji emerytalnych dających naszym dzieciom szansę na większy spadek za cenę naszej wyższej składki i niższej emerytury", napisał Jacek Żakowski w "Gazecie Wyborczej".

Nie wierzę, że OFE zarobią na obligacjach więcej niż ZUS, a wiem, że będą je przechowywały kilkakrotnie drożej, więc jestem za tym, żeby dawać im do inwestowania dokładnie tyle pieniędzy, ile chcemy ryzykować na rynkach. I ani grosza więcej.

Jaką część emerytur możemy ryzykować, to jest inna sprawa. Kto więcej zarabia, ten może ryzykować więcej. Ale i jemu słowo "ryzyko" musi mocniej brzmieć w uszach. Bo nowy model gospodarki światowej wiąże się z większymi fluktuacjami, więc także z ryzykiem. Przepływy finansowe rosną dużo szybciej niż gospodarka realna, czego skutki widać na giełdach oraz rozbujanych jak nigdy rynkach walutowych i surowcowych. Modele oszczędzania, które dekadę temu były bardzo bezpieczne, bezpieczne już nie będą. Zmieniliśmy świat, realizując ten model globalizacji i trzeba z tego wyciągnąć praktyczne wnioski.

Wniosek pierwszy jest taki, że jeszcze bardziej iluzoryczna staje się stworzona przez reformę proteza zrównoważonej demografii i odpowiedzialnego państwa. OFE musiały powstać, bo uwierzyliśmy, że dzieci musi się rodzić mniej, czemu od tego czasu kłam zadali między innymi Francuzi, którzy wieloletnim wysiłkiem odbudowali następstwo pokoleń. I musiały być oddane niezwykle kosztownym korporacjom finansowym, bo uwierzyliśmy, że państwo nie może sensownie inwestować naszych pieniędzy, czemu kłam zadali między innymi Norwegowie skutecznie inwestujący dochody z ropy oraz gazu.

Podstawowa wada reform ostatnich dwóch dekad na tym właśnie polega, że zamiast zmagać się ze źródłami problemów, próbowały tworzyć protezy. Ich słabość obnażyły przeciążenia, jakie wywołał kryzys. Bo każda proteza jest bardziej kosztowna i zawodna niż zdrowo działający organizm.

Dziś widać, że kryzysu państwa i demografii nie da się obejść, nie powodując innych kryzysów. Kryzys OFE dobrze to pokazał. Jeśli chcemy mieć w miarę bezpieczne emerytury, trzeba śladem Norwegii i Francji wziąć się za demografię i państwo.

Drugi wniosek jest taki, że trzeba sobie przypomnieć, jak to z grubsza działało, kiedy jakoś działało. Dzieci było więcej – to prawda. Koszty były mniejsze – też prawda. Bo OFE są wielokrotnie droższe od ZUS-u (zapłaciliśmy im kilkanaście miliardów, nie licząc kilkudziesięciu miliardów wydanym na obsługę obligacji, które trzeba było wyemitować).

Ale jest coś jeszcze. Stary system miał charakter ubezpieczeniowy. OFE ma charakter inwestycyjny. Ubezpieczenia polegają na tym, że wszyscy płacą, ale nie wszyscy otrzymują wypłaty. Składki są więc niskie (jak OC), a wypłaty mogą być wysokie. W ubezpieczeniach emerytalnych też. Ubezpieczeni, którzy żyją dłużej, mogą mieć emeryturę wyższą, niż to wynika z ich składek, bo wypłaty podwyższone są przez składki tych, którzy umarli wcześniej (ta grupa wzrośnie po podniesieniu wieku emerytalnego). W systemie kapitałowym niewypłacone świadczenia mogą być dziedziczone, czyli nie podwyższają wypłat dla żyjących dłużej. To wymusza zwiększanie składki i obniża emerytury.

Reformując system, musimy się zastanowić, czy wolimy logikę ubezpieczeniową – niższe składki i wyższe emerytury, czy też logikę inwestycji emerytalnych dających naszym dzieciom szansę na większy spadek za cenę naszej wyższej składki i niższej emerytury.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej… http://wyborcza.pl/1,75968,8922113,Proteza_czy_zdrowie.html#ixzz1Ap23KXFC

Nasz komentarz:

Artykuł Jacka Żakowskiego dobrze pokazuje dylematy, przed jakim stajemy w sprawie emerytur.

Przez wprowadzenie OFE system stał się bardziej kosztowny (zapłaciliśmy im kilkanaście miliardów, nie licząc kilkudziesięciu miliardów wydanym na obsługę obligacji, które trzeba było wyemitować) i zagmatwany.

Podobnie zagmatwany jak polisy na życie z funduszami inwestycyjnymi,  które odradzam od kilkunastu lat, za co w 1999 r. straciłem stanowisko redaktora naczelnego miesięcznika "Pieniądz".

OFE trzeba jak najszybciej w całości  zlikwidować, podobnie jak to się stało na Węgrzech. 

Nie powinniśmy czekać, aż Polska znajdzie się w tak trudnej sytuacji finansowej jak Węgry, by podjąć racjonalną decyzję w sprawie OFE. 

Jerzy Krajewski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *