Czy państwo może zmuszać obywateli do OFE?

Czy 13 milionów Polaków będzie mogło zabrać miliardy złotych, które odłożyło w otwartych funduszach emerytalnych? Dziś może o tym zdecydować Sąd Najwyższy", informuje "Gazeta Wyborcza".

-Od tego wyroku zależy przyszłość wszystkich polskich emerytów -mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

Sprawcą zamieszania jest 32-letni warszawiak Adam Mielczarek. Od dziewięciu lat, wbrew prawu, nie zapisał się do żadnego funduszu emerytalnego. W sądach domaga się jasnej odpowiedzi, czy państwo może zmuszać obywateli do odkładania pieniędzy w otwartych funduszach emerytalnych?

Dzisiejsza rozprawa rusza o 10 rano. Wygrana Mielczarka pozwoliłaby również innym domagać się zwrotu pieniędzy z funduszy. Mogliby zrobić z nimi, co chcą: wpłacić na lokatę, wykupić polisę czy wyjechać na słoneczne wakacje.

Na kontach OFE leży już ponad 130 mld zł! Co miesiąc ZUS przelewa tam w imieniu 13 mln Polaków 7,3 proc. ich pensji.

Fundusze pojawiły się w 1999 r., kiedy politycy przeprowadzili reformę emerytalną. Składka zamiast tylko do ZUS zaczęła też trafiać do OFE. Taki podział ma nam zapewnić wyższe emerytury, bo fundusze zarabiają, inwestując składki np. w akcje.

-Gdy startowały, w kampaniach telewizyjnych pokazywano luksusowe plaże, na które każdy emeryt miał wyjeżdżać dzięki emeryturom z funduszy -wspomina Mielczarek. Teraz jego zdaniem zyski emerytów zjadają wysokie prowizje.

Na początku z każdych wpłacanych 100 zł fundusze brały dla siebie 10 zł. Dziś fundusze obniżyły prowizje do 7 zł. -Gdyby mi ktoś dał te pieniądze, spokojnie znalazłbym fundusz inwestycyjny, w którym prowizje są o połowę mniejsze – mówi Mielczarek. Domaga się, by ZUS przelewał część składki emerytalnej na jego konto zamiast do OFE.

Warszawiak przegrał już z ZUS w sądach pierwszej i drugiej instancji. Sąd Najwyższy uznał jednak, że problem jest na tyle ważny, a sprawa tak kontrowersyjna, że trzeba ją rozstrzygnąć ostatecznie.

Sprawa dzieli ekspertów. O tym, że przepisy dotyczące OFE zmienić trzeba, przekonani są dr Ryszard Piotrowski z Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego oraz Andrzej Sadowski z Centrum im. A. Smitha.

–Kwestia jest tak ważna społecznie, że jeśli Sąd Najwyższy przyzna rację Mielczarkowi, sprawa prawdopodobnie skończy się przed Trybunałem Konstytucyjnym -uważa prof. Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Ale zaskarżenie nie wstrzymuje wyroku SN. Mielczarek, jeśli przegra, zapowiada walkę przed europejski trybunałami.

 

Więcej w "Gazecie Wyborczej" z 4 czerwca 2008 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Nasz komentarz:

Nasz komentarz w 19 rocznicę wyborów, które miały duży wpływ na zmiany ustrojowe w Polsce, będzie krótki. Sąd Najwyższy zdecyduje, czy rzeczywiście mamy w Polsce wolność, czy nadal dużo jest komuny.

Jerzy Krajewski

Więcej na ten temat: 

Prowizje zjadają nasze emerytury

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *