Nikłe szanse na ugodę resortu skarbu z Eureko

Batalia o kontrolę nad PZU nie zakończy się tak szybko, jak chciało tego ministerstwo skarbu. Na kompromis z Eureko nie ma co liczyć.

 – Nie ma szans na to, by kolejna tura negocjacji z Holendrami zakończyła się do końca czerwca, jak wcześniej planowaliśmy – stwierdził wczoraj Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu, na antenie TVN CNBC Biznes.

W 1999 r. Holendrzy wraz z BIG BG (dziś Bank Millennium) kupili 30 proc. akcji ubezpieczyciela za 3 mld zł. Na podstawie aneksu do umowy prywatyzacyjnej z 2001 r. chcą kupić kolejne 21 proc. akcji po cenie sprzed siedmiu lat.

Skarb Państwa nie kwapi się jednak do oddania kontroli nad największym polskim ubezpieczycielem, choć Gawlik nie chciał wczoraj jednoznacznie zadeklarować, czy PZU pozostanie własnością Skarbu Państwa, czy też trafi w ręce Holendrów.

Polska została pozwana przez Eureko kilka lat temu przed międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy za niedotrzymanie warunków prywatyzacji Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń. Konkretnym powodem było złamanie przez nasz kraj traktatu polsko-holenderskiego z 1992 r. mówiącego o wzajemnej ochronie inwestycji. Nasza pozycja w procesie arbitrażowym nie wygląda najlepiej.

Holendrzy wyceniają swoje straty spowodowane niedokończeniem prywatyzacji PZU na 35,6 mld zł. Polska jak dotąd na forum międzynarodowym zazwyczaj z Eureko przegrywała. W sierpniu 2005 r. trybunał orzekł, że Polska naruszyła traktat z Holandią. Obecnie arbitraż ma się zająć wysokością i formą odszkodowania, jakie Polska powinna wypłacić Holendrom. Czasu na negocjacje jest więc coraz mniej, ale Ministerstwo Skarbu Państwa nie traci nadziei.

"Jestem przekonany, że Polska nie będzie musiała wyłożyć ani złotówki" – zapewnił Gawlik. Pewne swego jest jednak także Eureko. "Jesteśmy spokojni o wynik postępowania" – mówi Michał Nastula.

© 2008 Dow Jones & Company, Inc

Marcin Tarczyński

Nasz komentarz

To fragment artykuł z "Dziennika". Publikujemy go, gdyż prywatyzacja PZU to jeden z największych skandali w historii III Rzeczpospolitej. Komentując ją w miesięczniku "Twój Pieniądz" kilka lat temu napisałem, że albo mamy do czynienia z głupotą urzędników państwowych, albo z korupcją. Obie sytuacje są kompromitujące, choć  uważam, że bardziej prawdopodobna jest korupcja.  

Najbardziej zaskakująca jest proporcja między tym, co Holendrzy zapłacili (3 mld zł) za 30 proc. akcji PZU, a kwotą odszkodowania, którego domagają z tytułu utraconych korzyści z tej inwestycji – 35,6 mld zł.

Jerzy Krajewski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *