McCain jak Obama, za zwiększeniem interwencji państwa w gospodarkę

McCain podkreślił, że zwiększenie kontroli prywatnych instytucji finansowych jest niezbędne do położenia kresu "lekkomyślnemu zachowaniu, korupcji i nieokiełznanej chciwości" panującej na Wall Street. Oznacza to woltę jego poglądów o 180 stopni. W kierunku populizmu – jak ocenia "Wall Street Journal".

Republikański kandydat na prezydenta, senator John McCain, poparł zwiększenie regulacji w sektorze bankowym i ubezpieczeniowym, jako antidotum na zjawiska leżące u podłoża obecnego kryzysu finansowego w USA. 

W przemówieniu wygłoszonym na Florydzie McCain podkreślił, że zwiększenie kontroli prywatnych instytucji finansowych jest niezbędne do położenia kresu "lekkomyślnemu zachowaniu, korupcji i nieokiełznanej chciwości" panującej na Wall Street.

Obiecał też, że za jego rządów będzie się pociągać do odpowiedzialności szefów banków, które udzielały ryzykownych pożyczek, co przyczyniło się do kryzysu.

Oznacza to woltę o 180 stopni – republikański senator dotychczas opowiadał się za zmniejszaniem regulacji, jak niemal wszyscy politycy jego partii. 10 lat temu poparł ustawę rozluźniającą przepisy regulujące działalność banków i towarzystw ubezpieczeniowych, co miało zaowocować przyspieszeniem wzrostu ekonomicznego.

Wypowiedzią tą McCain zbliżył się także do swego demokratycznego rywala, senatora Baracka Obamy, który od kilku dni obwinia Republikanów, że ich polityka deregulacji przyczyniła się do kryzysu.

W poniedziałek zbankrutował w USA bank inwestycyjny Lehman Brothers, inny bank – Merrill Lynch został wykupiony przez Bank of America, co uratowało go przed upadłością. We wtorek wieczorem rząd przejął kontrolę nad gigantem ubezpieczeniowym American International Group (AIG), udzielając mu pożyczki 85 mld dolarów, ratującej firmę przed bankructwem.

Wypowiedzi McCaina skrytykował w środę nawet prawicowy "Wall Street Journal".

"Potępianie +chciwości+ i Wall Street to nie jest program na rzecz wzrostu" – napisał dziennik w artykule redakcyjnym. Co więcej, wypomniał senatorowi, że zabiera głos w sprawach, na których się nie zna – chociaż także Obamę oskarżył o ignorancję w sprawach ekonomicznych.

"Senatorowie McCain i Obama wydają się wiedzieć więcej o Marsie niż o rynkach finansowych. (…) Wydaje się, że prezydentura McCaina zapowiada raczej restrukturyzację prywatnych rynków finansowych – których on nie rozumie – niż naprawę Waszyngtonu, na czym się zna" – czytamy w edytoriale.

Gazeta, zawsze broniąca wolnorynkowego laissez-fairyzmu przeciw interwencjom państwa w gospodarkę, wytknęła też McCainowi, że z jednej strony powiedział ostatnio, iż "gospodarka USA jest zasadniczo silna", a z drugiej – "czyni populistyczne obietnice, że rozwali jej finansową infrastrukturę".

Obama – kontynuuje "WSJ" – "jest przynajmniej konsekwentny", gdyż stale atakuje ekonomiczną filozofię konserwatystów, która jego zdaniem doprowadziła do dzisiejszego kryzysu.

McCain sam kiedyś przyznał – przypominają media w USA – że nie za bardzo zna się na gospodarce.

Jeden z jego głównych doradców ekonomicznych, były senator Phil Gramm, jest zdecydowanym zwolennikiem minimalizacji roli rządu w gospodarce. Jednak republikański kandydat – uważają komentatorzy – przyłączył się do populistycznego nurtu, gdyż w obecnej sytuacji bardziej gwarantuje to sukces w wyborach.

źródło: www.pb.pl

17 września 2008 r.  indeks DJ IA zakończył dzień przeceną o 4,06 proc. Jeszcze gorzej było w przypadku S&P500 który stracił 4,72 proc. Najmocniej został natomiast przeceniony rynek technologiczny, gdzie Nasdaq zniżkował o 4,94 proc.

źródło: www.pb.pl

Nasz komentarz:

Zobaczymy co mędrcy z "Wall Street Journal" powiedzą, gdy giełdowe indeksy zjadą w miesiąc o 20-30 proc., a USA pogrążą się w chaosie.

Nawet tak potężny rząd jak amerykańskim nie znajdzie kolejnych setek miliardów dolarów, by ratować kolejne banki i amerykański przemysł motoryzacyjny.

Telewizorów, komputerów, nie mówić o odzieży i zabawkach, amerykańskie firmy już dawno nie produkują.

W rolnictwie pracuje garstka ludzi.

Teraz padną usługi finansowe, a za nimi turystyka, gastronomia i rozrywka.

Zostanie tylko przemysł zbrojeniowy, ale by go rozkręcić jeszcze bardziej USA musiałyby wywołać III wojnę światową.

W dwóch lokalnych wojenkach kiepsko im idzie, nie zaryzykuja więc chyba zmagań z bardziej równorzędnymi przeciwnikami.

Stąd bierze się populizm McCain.

Ludzie na własnej skórze odczuwają, że liberalizm spycha ich w biedę.

A najlepiej opłacani na świecie menedżerowie amerykańskich banków, zwolennicy liberalizmu, pokazali, że są bandą nieodpowiedzialnych spekulantów, którzy nie potrafią właściwie ocenić ryzka prowadzonych transakcji.

Trzeba więc i w Polsce, i UE wyciągnąć lekcję z amerykańskich doświadczeń. Poddać większym regulacjom i banki, i supermarkety.

W końcu i liberałowie z Platformy Obywatelskiej zrobią woltę poglądów o 180 stopni, bo inaczej nie wygrają ani wyborów prezydenckich, ani parlamentarnych.

Jerzy Krajewski

Więcej na ten temat:

Amerykański rząd przejmie kontrolę nad AIG

Protekcjonizm w UE to normalność

Supermarkety licencjonowane jak telewizje

Supermarkety zamieniają wolnych ludzi w niewolników

Założenia ustawy o zrównoważonym rozwoju handlu

Nowy atak na duże sklepy

"Rzeczpospolia" broni interesów wielkich sieci supermarketów

Supermarketom stanowcze nie

http://www.wprost.pl/ar/137946/USA-bezrobocie-najwyzsze-od-5-lat/

Napiszemy nową ustawę o WOH

Nikt nie bronił interesów małych i średnich firm

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie hipermarketów

Prezydent Portugalii otworzy tysięczną Biedronkę

Przykład PR wielkich sieci handlowych

Hipermarkety jak buldożery

Wspierajmy się nawzajem

 

Z Jakubem Szulcem, posłem Platformy Obywatelskiej, rozmawia Jerzy Krajewski

Jest Pan za szybkim anulowaniem ustawy o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych (WOH). Czy wie Pan, jakie są skutki dynamicznej ekspansji sieci hipermarketów dla małych i średnich firm handlowych i produkcyjnych, małych miast i stanu bezrobocia?

Czy wie pan, jakie będą skutki ekspansji sieci handlowych za pomocą małych marketów w małych miastach?

Małe markety nie dają im takiej przewagi konkurencyjnej jak centra handlowe. Czy to prawda, że PSL nic chce anulowania tej ustawy?

Rzeczywiście, nasz koalicjant ma wątpliwości w tej sprawie.

Rozumiem interesy PSL. Rozwój sieci hipermarketów bije w małe i średnie firmy handlowe i produkcyjne, m.in. z branży rolno-spożywczej. Wiele z nich funkcjonuje na terenach wiejskich i w małych miastach. Działają i pracują tam wyborcy PSL i klienci banków spółdzielczych. Dla sieci hipermarketów liczą się głównie wielcy dostawcy, dla małych brakuje miejsca ma półkach. Tak dzieje się na całym świecie. Gdy w amerykańskim miasteczku Wal-Mart otwiera hipermarket, lokalny biznes odczuwa to jak wybuch bomby atomowej. Rozwój sieci hipermarketów sprawia, że upadają nie tylko regionalne firmy handlowe, w kłopoty wpadają też mali i średni producenci, bo kurczą się im kanały dystrybucji. To jest gra w monopol, gdzie na końcu rządzą sieci hipermarketów i wielcy producenci.

Ludzie chcą jednak kupować w hipermarketach. Nie wierzę, że władze wojewódzkie, które mają decydować o lokalizacji marketów, będą opierać się życzeniom mieszkańców.

Mieszkam na początku Marek koło Warszawy, kilka kilometrów od dwóch wielkich skupisk hipermarketów. Często robię w nich zakupy i jestem z nich zadowolony. Nie oznacza to jednak, że nie powinienem dostrzegać zagrożeń dla naszej gospodarki związanych z ekspansją hipermarketów. Ustawa o WOH tę ekspansję może tylko lekko wyhamować, ale jej nie zatrzyma. Da jednak trochę wytchnienia małym i średnim firmom. Dziękuję za rozmowę

Uwaga: Rozmowa została autoryzowana w połowie czerwca 2008 r. Kilka tygodni później Trybunał Konstytucyjny orzekł, że ustawa o WOH jest niezgodna z konstytucją. Dyskusja na temat roli sieci hipermarketów w gospodarce trwa jednak nadal.

Cała rozmowa z Jakubem Szulcem

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *