Polacy zadłużeni na kartach kredytowych na 10 mld zł

ImageZadłużenie Polaków na kartach kredytowych na koniec czerwca 2008 r. sięgało 10 mld zł. To 4 proc. ogólnego zadłużenia polskich gospodarstw domowych. Banki komercyjne, wciskając karty kredytowe niezmożnym ludzim zachowują się  podle, wpędzają ich bowiem w pułapki zadłużeniowe.

Zadłużenie Polaków na kartach kredytowych, według danych NBP, na koniec czerwca br. sięgało 10 mld zł – powiedziała we wtorek podczas konferencji dyrektor generalna Visa Europe w Polsce Małgorzata O'Shaughnessy. Wyliczyła, że to ok. 4 proc. ogólnego zadłużenia polskich gospodarstw domowych.

Jej zdaniem, jest to znacznie mniej, niż w innych krajach europejskich.

"Jeśli spojrzymy na zadłużenie na kartach kredytowych, to jesteśmy na dole tabeli porównawczej krajów UE. Jest to nieco ponad 20 proc. w stosunku do PKB, przy czym większość krajów UE ma podobne wskaźniki na poziomie ponad 40 proc., z niektórymi na poziomie 100 proc. i więcej, jak Wielka Brytania i Dania" – powiedziała.

Jak powiedział dyrektor departamentu systemów płatniczych i bankowości elektronicznej w Związku Banków Polskich Remigiusz Kaszubski, do kwoty 499 zł na karcie kredytowej zadłużonych jest 37,6 proc. Polaków wśród wszystkich zadłużonych w ten sposób, w kocie 500 – 999 zł zadłużonych jest 26,8 proc., 1000-1999 zł 18 proc., od od 2000 – 4999 zł 10,8 proc., a powyżej 5 tys. – 6,8 proc. "W większości przypadków są to kredyty krótkoterminowe" – zaznaczył.

Dodał, że z perspektywy rezerw celowych, zadłużenie krótkoterminowe to takie do 3 miesiące (ponieważ w tym okresie kredyt konsumencki wymaga odprowadzenia 1,5 proc. wartości jako rezerwy celowej, a potem ten proc. jest wyższy) a średnioterminowe to do 6 miesięcy. Zaznaczył, że każdy bank może w tym zakresie prowadzić indywidualną politykę.

Dyrektor kierująca obszarem kredytów konsumpcyjnych Banku Millennium Joanna Tomicka-Zawora powiedziała, że kilkadziesiąt proc. klientów niespłacających zadłużenia na karcie kredytowej nie wie, że jest zadłużona, lub nie zna "funcjonalności karty".

źródło: PAP

Nasz komentarz:

Banki zarabiają na klientach niespłacających zadłużenia na karcie kredytowej. Jak twierdzi Joanna Tomicka-Zawora, kilkadziesiąt procent z nich nie wie nawet, że ma dług i naliczane są od niego odsetki. Na tym żerują nieuczciwe bank, VISA i inne organizacje kartowe. Po prostu nabierają klientów.

 W biznesie z kartami kredytowymi chodzi właśnie o oszukiwanie naiwnych klientów, wciskanie im kitu.

Osobiście świadomie nie mam karty kredytowej. Dostawałem wiele propozycji, ale zawsze kategorycznie odmawiałem. Mam bowiem tyle spraw na głowie, że nie chce jeszcze musieć pamiętać o terminach spłaty kredytów na karcie kredytowej. By gdy zapomnę, bank zgarnie nie tylko karne odsetki, ale jeszcze obciąży mnie karną prowizją. Po co mi taki stres, zwłaszcza że mam pieniądze na koncie.

Banki spółdzielcze mają z kartami kredytowymi  dylemat. Z jednej strony chcą zarabiać na nich, ale z drugiej nie chcą zrażać swoich klientów, często sąsiadów i znajomych, karnymi odsetkami i prowizjami. Dlatego nie liczą się na rynku kart kredytowych. Mają w nim mniej niż 1 proc. udziałów, choć mają 7 proc. aktywów sektora bankowego w Polsce.

Banki komercyjne nie mają takich problemów – kroja klientów jak mogą i wciskają karty prawie każdemu, nawet biedakom, którzy nie będą w stanie spłacić długów, aż w końcu zawita u nich komornik lub firma windykacyjna.

W USA banki komercyjne wpędziły tak w pętlę zadłużenia miliony Amerykanów. Teraz próbują tych sztuczek w Polsce. Ja im mówię: spadajcie łobuzy.

Banki komercyjne, wciskając karty kredytowe niezmożnym, ludzim zachowują się podle, wpędzają ich bowiem świadomie w pułapki zadłużeniowe.  

Banki spółdzielcze postępują w kwestii kart kredytowych  przyzwoicie, nie są tak chciwe i bezwzględne.

Jerzy Krajewski, dyrektor Instytutu Bankowości Spółdzielczej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *