Grozi nam katastrofa finansowa

W 2030 r. Polskę czeka 120 mld zł  deficytu budżetowego: 80 mld zł więcej będziemy musieli  przeznaczyć z państwowej kasy na emerytury i 40 mld zł na służbę zdrowia. Świat może zbankrutować szybciej z powodu bilionów dolarów  toksycznych derywtów.

 

Na blogu Piotra Kuczyńskiego, głównego analityka firmy Xelion, pod adresem Blog Piotra Kuczyńskiego toczy się ciekawa dyskusja na temat perspektyw rynków kapitałowych w Polsce i na świecie.

 

Piotr Kuczyński
1. CDS to „tylko” 55 bln (PKB globu) w tych 600 bln. Radziłbym poczytać o rynku derywatów.
2. „Amerykańskie banki po prostu się przelewarowały” – europejskie przelewarowały się jeszcze bardziej – mam twarde dane (Dexia 60, Deutsche Bank coś koło tego itd.)
3. Może Pan zada sobie pytanie: skąd rządy wezmą te miliardy i co będzie potem?
4. Pisze Pan „teoryjka jest trochę do bani”, ale nie odnosi się Pan do żadnego z jej punktów. Przecież tam o końcu świata i 600 bln chyba nie pisałem?

Piotr Kuczyński

Nie wiem, jaka jest wielkość strat. Rok temu Ben Bernanke, szef Fed Bernanke mówił o… 100 mld USD ;-). Nikt tego nie wie. Problem jednak nie w tym, ile straci się na CDO, są jeszcze kredyty konsumpcyjne, karty kredytowe, kredyty samochodowe… Armagedonu zapewne nie będzie, ale recesja będzie i nie będzie krótka. A jeśli nie będzie krótka to indeksy będą spadały. A C/Z ma to do siebie, że jest historyczny. Za 2-3 kwartały może się okazać, że z 7 zrobiło się 12.

Jerzy Krajewski

Dolar jest coraz mocniejszy, bo inwestorzy uciekają do najbardziej bezpiecznej waluty.

Z analizy Pana Piotra Kuczyńskiego (twarde dane) wynika, że europejskie banki są bardziej lewarowane niż amerykańskie, ich sytuacja je więc trudniejsza.

Amerykańska gospodarka jest bardziej zdywersyfikowana i żywotna niż europejska, dlatego inwestorzy stawiają na dolara a nie euro.

Obie waluty zyskują do złotego, bo Polska zagrożona jest bankructwem.

Ciekawe informacje wyczytałem dziś w miesięczniku "Nowoczesny Bank Spółdzielczy" nr 9/2008, mocnej konkurencji dla mojego kwartalnika  "Europejski Bank Spółdzielczy".

"Według Cezarego Mecha, doradcy prezesa NBP, nadciąga katastrofa finansowa. W 2030 r. czeka nas 120 mld zł  deficytu budżetowego: 80 mld zł więcej będziemy musieli  przeznaczyć z państwowej kasy na emerytury i 40 mld zł na służbę zdrowia. Za dwadzieścia lat Polska stanie w obliczu ok. 10-procentowego deficytu budżetowego albo rozpadu systemów zabezpieczenia społecznego i zdrowotnego. W 2030 r. ponad 30 proc. Polaków będzie w wieku poprodukcyjnym, ponieważ na emeryturę przejdą roczniki powojennego wyżu demograficznego.", podał "NBS".

Jeżeli nastąpi gwałtowne spowolnienie gospodarcze i znacznie wzrosną kursy euro i dolarów do złotego, deficyt budżetowy w granicach 10 proc. będzie Polsce groził znacznie szybciej niż w 2030 r.

Z roku na rok będą rosły spłaty starych zagranicznych długów. Kilka tygodni temu budżet zapłacił 1,5 mld dolarów takich długów. A tych rat w najbliższych latach będzie coraz więcej.

Rząd nie chce ciąć wydatków, bo zaszkodziłoby to szansom Donalda Tuska na wygraną w wyborach prezydenckich, która jest kluczem do dalszego sprawowania władzy w Polsce przez PO.

Czeka więc nas nieuchronny krach budżetu. Zagraniczni inwestorzy widzą logikę tych wydarzeń, dlatego powoli wycofują się z Polski, nie chcą już naszych bonów skarbowych.

Dlatego złoty traci, a najbardziej zyskuje dolar.

Pod adresem Przetarg  są wyniki przetargu na bony skarbowe 20 października 2008 r

Z 1000 mln zł bonów 13-tygodniowych Ministerstwo Finansów sprzedało 288,4 mln zł, a z 1000 mln zł bonów 52-tygodniowych –  495 mln zł.

Na planowane wydatki zabrakło mu 1,2 mld zł.

I skąd je weźmie, gdy na kolejnych przetargach inwestorzy również nie dopiszą?

A kto teraz ma pieniądze?

Banki potrzebują wsparcia.

A zagraniczni inwestorzy mają wiele innych, mniej ryzykownych niż polskie bony skarbowe, możliwości zainwestowania swoich pieniędzy.

Nie udało mi się ustalić, jak teraz wyceniają ryzyko niewypłacalności Polski. Dziennikarz "Parkietu" Hubert Kozieł nie znalazł takich informacji dla mnie. 20 października 2008 r. przesłał tylko  adres  Cbonds, pod którym nie znalazłem aktualnych informacji o wycenie ryzyka Polski.

Zdaniem Huberta Kozieła ryzyko niewypłacalności Polski oceniane jest na mniej niż 10 procent.

Ucieczka zagranicznego kapitału z Polski świadczy, że jednak wyżej.

Dopóki zagraniczni inwestorzy będą wycofywali się z rynku skarbowych papierów dłużnych, a złoty będzie tracił, w górę nie pójdą również kursy akcji na GPW.

Pozdrawiam

Jerzy Krajewski

Więcej na ten temat:

Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji

Kiedy zbankrutuje nasze państwo?

Plan antykryzysowy dla Polski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *