Złoty na równi pochyłej

Na koniec 2009 r. deficyt budżetowy może wynieść 5-7 proc. PKB. Na jakich warunkach ktokolwiek zgodzi się polskiemu państwu pożyczyć w 2009 r. kolejne miliardy złotych? Analitycy w Ministerstwie Finansów są już mocno wystraszeni. A co będzie za rok? Bez pomocy MFW nie obędzie się, a to jeszcze mocniej wystraszy kapitał.

 

Dziś, 21 października 2008 r., na rynku walutowym mieliśmy wzrosty

USD 2.7983 +4.66%
EUR 3.6730 +2.99%
CHF 2.4228 +4.28%
 źródło: www.bankier.pl

Na razie sprawdzają się moje prognozy.

Co będzie jutro, nie wiem.

Każdego dnia po obu stronach rynkowego stołu zasiadają najlepsi, najbardziej doświadczenie pokerzyści, za którymi stoją miliony, a czas setki milionów dolarów.

Jedni uważają, że będzie rosło i kupują, drudzy, ze będzie spadało i sprzedają.

Co ja, mały żuczek bez doświadczenia, mogę radzić.

Analiza techniczna jest mi obca. To dla mnie czarna magia.

Obecnie może być nieprzydatna, bo wkraczamy na nowe tereny, gdzie światowa gospodarka nigdy nie była.

W swoim myśleniu opieram się na analizie fundamentalnej bliskiej monetarystom.

Obecnie są dwa fundamentalne pytania:
1. Skąd państwa wezmą kolejne  kilkanaście, a może kilkadziesiąt bilionów dolarów na zapchanie dziur, które każdego dnia będą pojawiały się w bilansach banków? Gdy ceny nieruchomości będą nadal spadały i będzie rosła liczby niewypłacalnych kredytobiorców, straty banków będą systematycznie powiększały się z kwartału na kwartał. Do sanacji bardzo, bardzo daleko.

2. Skąd inwestorzy mają brać pieniądze na obronę cen wątpliwych aktywów, gdy wszyscy wpadają w kłopoty?

Co dalej z złotym?. Niektórzy wierzą, że pomoże mu plan wprowadzenia euro w Polsce.

Planów rząd i NBP mogą sobie robić wiele, ale pytanie, czy są realne.

Najwcześniej do strefy euro możemy wejść w 2012 r. lub 2013 r.

Przy obecnych szybkich zmianach na rynku kapitałowym (wielkie banki inwestycyjne zostały z niego zdmuchnięte w 8 dni) to bardzo odległa przyszłość.

Nikt nie wie, jaka bomba wybuchnie na globalnym rynku kapitałowym jutro, a co mówić, jak potoczą się wydarzenia w perspektywie kilku miesięcy czy trzech lat.

Nie śledzę rynku walutowego. Przegapiłem moment zwrotny w lipcu 2008 r.  Teraz tylko przyłączyłem się do trendu, a jest on bardzo niekorzystny dla złotego.

Jak długo potrwa? Fundamentalnie wygląda, że długo. Choć mogą być techniczne odbicia.

W felietonie Michała Zielińskiego przeczytałem, że na koniec 2008 r. długi szpitali wyniosą nie 8 mld zł, jak planowano, lecz 16 mld zł. Nikt nad tym nie panuje.

Warto obserwować wyniki przetargów na bony skarbowe, co pokazuje nastroje wśród ich zagranicznych nabywców, oraz bilans handlowy i zagranicznych przepływów pieniężnych.

Trzeba tu liczyć się ze zmniejszeniem przekazów walut przez Polaków pracujących za granicą, bo rośnie tam bezrobocie, a są to miliardy dolarów w skali roku.

Istotne będą prace nad budżetem państwa na 2009 r.

Czy rząd obniży prognozy dochodów i obetnie wydatki?

Moim zdaniem ze względu na walkę premiera o stanowisko prezydenta jest to mało prawdopodobne.

Na koniec 2009 r. deficyt budżetowy może wynieść 5-7 proc. PKB (liczby są z sufitu bez szczegółowej analizy, bo obecnie takiej długoterminowej analizy nikt nie jest w stanie przeprowadzić).

Na jakich warunkach ktokolwiek zgodzi się polskiemu państwu pożyczyć w 2009 r. kolejne kilkadziesiąt miliardów złotych?

Myślę, że analitycy w Ministerstwie Finansów są już mocno wystraszeni. A co będzie za rok?

Bez pomocy MFW i EBC nie obędzie się, a to jeszcze mocniej wystraszy zagraniczny kapitał.

Co się stanie, gdy wpadnie w panikę? 

Co bystrzejsi inwestorzy już się wycofują z Polski. Mogą nawet uspokajać sytuację i robić swoje.

Nie widzę siły, która może uchronić złotego przed dalszym osłabianiem.

Ale dzięki temu poprawi się sytuacja eksporterów i Polaków pracujących za granicą.  W którymś momencie osiągniemy stan równowagi i trend może odwrócić się.

Kiedy to nastąpi? Nie wiem.

Chyba zacznę wgłębiać się w tajniki analizy technicznej. Może to wróżenie z fusów kiedyś mi pomoże.

Pozdrawiam

Jerzy Krajewski

Więcej na ten temat:

Grozi nam katastrofa finansowa

Nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji

Kupujcie dolary i euro

Kiedy zbankrutuje nasze państwo?

Plan antykryzysowy dla Polski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *