Kredyty dla firm: czarny scenariusz?

Banki już zaczęły zakręcać firmom kurek z kredytami – wynika z najnowszych danych NBP. I to mimo rekordowego napływu pieniędzy na lokaty!

 

Kiedy banki w listopadzie i grudniu zaczęły oferować lokaty oprocentowane nawet na 10 proc. w skali roku, wielu analityków pukało się w czoło. Nawet sami bankowcy przyznawali, że dopłacają do interesu. Ale ich zdaniem nie było innego wyjścia, by bronić się przed odpływem pieniędzy klientów do konkurencji. Dziś już wiadomo, że akcja zbierania depozytów się udała. Z opublikowanych wczoraj danych NBP wynika, że w grudniu Polacy przynieśli do banków rekordową górę pieniędzy – aż 17 mld zł!

Według Andrzeja Halesiaka z Banku BPH wyjątkowo duży przyrost depozytów Polaków to po części efekt wpływu na bankowe rachunki rolników prawie 5 mld zł z tytułu dopłat z Unii Europejskiej. Swoją cegiełkę do bankowych skarbców dołożyli też przedsiębiorcy, którzy ulokowali w grudniu w bankach ponad 6,5 mld zł świeżej gotówki. To też sporo, bo w ciągu poprzednich jedenastu miesięcy ubiegłego roku saldo ich lokat w bankach prawie się nie zmieniało.

Dziś trzymamy na lokatach 332,5 mld zł, a więc o prawie 70 mld zł więcej niż rok temu. Zaś jeśli dodać jeszcze depozyty firm, to ta góra pieniędzy rośnie do astronomicznych 570,4 mld zł! Klientów napędzały bankom najpierw bessa na giełdzie (z samych tylko funduszy inwestycyjnych w ciągu roku klienci wycofali 27 mld zł), a potem rosnące lawinowo oprocentowanie lokat.

Kredyty dla firm hamują…

Choć po sutym grudniu wydaje się, że bankowcy śpią na pieniądzach, to – jak wynika z danych NBP – coraz mniej chętnie pożyczają je w formie kredytów. Czerwone światło zapalili przede wszystkim przedsiębiorcom. Wprawdzie wartość bankowych kredytów dla firm w grudniu poszła w górę z 226 do 229,5 mld zł, jednak według Jakuba Borowskiego, głównego analityka Invest Banku, ten wzrost wynika tylko z osłabienia kursu złotego wobec innych walut (część pożyczek przedsiębiorcy zaciągnęli w walutach obcych).

Czyżby więc zaczynał się realizować czarny scenariusz kreślony przez niektórych ekonomistów, że banki – obawiając się upadłości kredytobiorców i uciekając przed ryzykiem – zakręcą firmom kurek z pieniędzmi? – Jeśli wyeliminujemy wpływ osłabienia złotego, to w grudniu zadłużenie firm spadło o 0,8 proc. To może oznaczać, że w bankach już zaczęło się silne hamowanie akcji kredytowej dla przedsiębiorstw – przyznaje Jakub Borowski.

Czy będzie gorzej? Prezesi dwóch największych banków – Pekao i PKO BP – niedawno ostrzegali, że w tym roku wzrost kredytów może spaść z ubiegłorocznego poziomu 140 mld zł do zaledwie 40 mld zł. Aby pomóc bankom w zdobyciu pieniędzy pod kredyty, NBP zadeklarował, że już teraz wykupi od banków własne obligacje, których termin wykupu wypada za trzy lata. To uwolni bankowcom 8-9 mld zł. A Rada Polityki Pieniężnej zastanawia się nad obniżeniem bankom tzw. rezerw obowiązkowych, które muszą utrzymywać w NBP, z poziomu 3,5 proc. do 2 proc. To dałoby bankom kolejne 8 mld zł żywej gotówki np. na kredyty.

.

Maciej Samcik

Źródło: Gazeta Wyborcza

Cały materiał

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *