Z punktu widzenia zwolennika polskiego złotego

Image"Przebieg cyklu koniunkturalnego na obszarze X (np. Polska) i na obszarze Y (np. Eurolad) będzie zbliżony przede wszystkim wówczas, gdy struktura gospodarek tych obszarów będzie bardzo podobna. Tymczasem jest to trudne do uzyskania nawet między regionami jednego państwa X", uważa Sławomir Kłusek. 

Z punktu widzenia zwolennika polskiego złotego

1. Synchronizacja cykli koniunkturalnych

W debacie ,,polski złoty czy euro ?” pojawia się często pogląd, że polityka EBC będzie odpowiadała potrzebom polskiej gospodarki, gdyż przebieg cyklu koniunkturalnego w Polsce i w strefie euro jest podobny. Twierdzenie to prowokuje do szeregu refleksji. Dziś przedstawię skrótowo kilka wybranych kwestii z tym związanych.

2. Jaka jest cena synchronizacji ?

Jeżeli uznamy za pożądane synchronizowanie przebiegu cyklu koniunkturalnego w Polsce z przebiegiem cyklu koniunkturalnego w strefie euro to powstaje pytanie: za jaką cenę zgadzamy się na pogłębienie takiej synchronizacji ? czy wolno i czy warto nam akceptować każdą cenę ?  Jest zapewne tak, że przebieg cyklu na obszarze X (np. Polska) i na obszarze Y (np. Eurolad) będzie zbliżony przede wszystkim wówczas, gdy struktura gospodarek tych obszarów będzie bardzo podobna. Tymczasem jest to trudne do uzyskania nawet między regionami jednego państwa X.

3. Ciekawa wypowiedź Dariusza Filara

W tym kontekście warto przytoczyć wypowiedź Dariusza Filara, obecnego członka RPP, który w trakcie jednej z dyskusji na łamach ,,Gazety Bankowej” (numer z 24 II 2003 roku) przywołał wypowiedź pewnego niemieckiego profesora z Kolońskiego Instytutu Gospodarki Światowej, który przekonywał go, że ,,nie tylko wprowadzenie waluty wspólnej dla Europy jest niemożliwe” ale, że ,,należało by raczej myśleć o odmiennej marce dla Bawarii i np. Szlezwik-Holsztynu”, dlatego, że ,,są to gospodarki tak różne, ze w gruncie rzeczy nie dojrzały do tego, żeby operować jedną walutą”.

Wprawdzie Dariusz Filar ocenia tą wypowiedź swego niemieckiego kolegi jako intelektualną prowokację, ale ten przykład pokazuje, że być może z ekonomicznego punktu widzenia niektóre landy RFN powinny ustanowić swe odrębne waluty i, jak można sądzić, mieć prawo do prowadzenia własnej polityki pieniężnej. Dlaczego więc to tego nie doszło ? Można się tego tylko domyślać, ale być może było po prostu tak, że nie wcielono w życie pomysłu wspomnianego niemieckiego profesora (lub podobnych pomysłów), gdyż jego realizacja mogła by doprowadzić do dezintegracji Republiki Federalnej Niemiec.

4. Własna waluta symbolem jedności narodu

Myśląc o Polsce zastanówmy się co by się stało, gdyby wprowadzoną odrębną walutę dla Górnego Śląska ? To także mogło by sprzyjać dezintegracji narodu i państwa polskiego. Ten fragment rozważań prowadzi do wniosku, że waluta narodowa jest nie tylko atrybutem suwerenności, z którym wiąże się prawo bicia monety i prawo do prowadzenia własnej polityki pieniężnej. Jest ona także symbolem jedności narodu i państwa polskiego. Dlatego rację ma moim zdaniem analityk walutowy Dariusz Pilch, kiedy 11 września 2008 roku na swoim blogu napisał, że ,,wielu obywateli nie chce zastąpienia złotego, ponieważ jest on jednym z symboli wyróżniających nas na tle Europy i podkreślających naszą narodowość”.

5. Co właściwie sprzyja dobrobytowi ?

Przytoczona powyżej wypowiedź przedstawiciela Kolońskiego Instytutu Gospodarki Światowej skłania do jeszcze nieco innej refleksji. Skoro pisze on, że ,,należało by raczej myśleć o odmiennej marce dla Bawarii i np. Szlezwik-Holsztynu” to być może jako ekonomista zakłada on, że wielość walut sprzyja osiąganiu wysokiego poziomu dobrobytu. To domniemane założenie jest jeszcze dalej idące niż sugestia laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Roberta Lucasa z 1995 roku, który wyraził pogląd, że  „wielość walut nie jest przeszkodą na drodze do osiągania wysokiego poziomu dobrobytu”.

6. Synchronizacja cykli a suwerenność

Myśląc o cenie synchronizacji cykli koniunkturalnych warto odwołać się do opracowania jednego z czołowych zwolenników wejścia Polski do strefy euro Jakuba Borowskiego. Na stronie 21 opracowania "Czy warto przyjąć euro w Polsce?" (Zeszyt 4, Fundacja Obywatelskiego Rozwoju, 2008) wymienia on czynniki, które jego zdaniem sprzyjały lub sprzyjają pogłębieniu stopnia związku cyklu koniunkturalnego w naszym kraju z cyklem koniunkturalnym w strefie euro.

Wśród tych czynników Jakub Borowski wymienia m.in.:

 utworzenie na mocy Układu Europejskiego strefy wolnego handlu towarami przemysłowymi oraz
 przystąpienie Polski do UE i liberalizacja handlu rolnego.

Jedną z konsekwencji Układu Europejskiego czyli Układu Stowarzyszeniowego było rozpoczęcie  procesu dostosowywania polskiego prawa do prawa wspólnotowego. Wejście zaś do UE oznaczało zaakceptowanie zasady w myśl której prawo wspólnotowe na mocy orzecznictwa ETS ma prymat nad prawem polskim. Można więc powiedzieć, że  rozpoczęcie procesu dostosowywania polskiego prawa do prawa wspólnotowego oraz przekazanie kompetencji organów władzy państwowej (na mocy artykuł 90 Konstytucji RP) przyczyniało się do wzrostu siły powiązania między cyklem koniunkturalnym w Polsce i w strefie euro.

7. EBC wie co popiera
Wydaje się, że chyba raczej mało kto z ekonomistów wyrazi w ten sposób istotę ,,sporu o synchronizację” ale być może trzeba powiedzieć bardzo zdecydowanie: ceną za utrwalenie a może nawet pogłębianie w przyszłości stopnia synchronizacji cyklu koniunkturalnego Polski z cyklem koniunkturalnym strefy euro jest zgoda na pogłębianie procesu przekazywania atrybutów suwerenności Polski w ręce organów UE.  Nieprzypadkowo EBC w swych raportach rocznych z 2006 roku oraz 2007 roku udzielił poparcia koncepcji Konstytucji dla Europy a następnie koncepcji Traktatu z Lizbony. Co ciekawe poparcia tego w powyższych dokumentach udzieliła instytucja (EBC) a nie poszczególni członkowie tego gremium.

8. Jawność NBP i tajność EBC

Można założyć, że zwiększenie stopnia synchronizacji między cyklami koniunkturalnymi w poszczególnych krajach strefy euro w pewnym stopniu ułatwiło by prowadzenie polityki pieniężnej przez EBC. Czy po to jednak aby ułatwić pracę członkom gremiów kierownictwa EBC mamy przekazać kolejne nasze kompetencję organom UE ? Co ważne wyniki głosowań EBC nad wnioskami o zmianę stóp procentowych są utajniane. Potwierdził to w trakcie posiedzenia sejmu RP prezes NBP Sławomir Skrzypek. Wyjaśniając dlaczego EBC przyjął taką praktykę powiedział ,,O ile pamiętam, jedna z publicznie wyrażanych opinii w tej sprawie odwoływała się do tego, że ujawnianie zachowań poszczególnych członków tego ciała może spowodować naciski na nich w ich krajach, w krajach członkowskich, a polityka monetarna Europejskiego Banku Centralnego musi być polityką unitarną, polityką, która dotyczy całego terytorium Unii, a nie poszczególnych krajów.”.

W dyskusji ,,polski złoty czy euro ?” warto wspominać także o tym zagadnieniu, gdyż mało kto z naszych rodaków wie, że wyniki głosowań nad wnioskami o zmianę stóp w EBC są utajniane w odróżnieniu od polskiej praktyki zgodnie z którą wyniki analogicznych głosowań są publikowane na przykład w ,,Raportach o inflacji”. Dzięki temu uwidoczniona zostanie kolejna z różnic między NBP a EBC.

9. Jak ocenić pracę członka RPP ?

Na politykę NBP mamy jako Polacy wpływ, możemy desygnować członków RPP, możemy, jeżeli będziemy chcieli, dokonać wykreślenia w art. 13 ust. 2 ustawy o NBP zakazu pełnienie funkcji członka RPP dłużej niż przez jedną kadencję. W razie dokonania takiej zmiany zastanawiając się nad tym czy danego członka RPP (lub prezesa NBP) powołać na kolejną kadencję można wziąć pod uwagę m.in. sposób jego głosowania nad wnioskami o zmianę stóp. Tymczasem gdyby Polska weszła do strefy euro to przekażemy kompetencję NBP zobowiązanego do troski o polską gospodarkę w ręce EBC, który do troski o polską gospodarkę w ogóle nie jest zobowiązany. Co więcej jeżeli prezes NBP (po wejściu do strefy euro) byłby członkiem organu EBC podejmującego decyzje o zmianie stóp nie będziemy wiedzieli jako Polacy jak on głosował !

Przy okazji warto wspomnieć o tym, że w debacie publicznej może się pojawić argument, ze NBP nie jest zobowiązany do troski ,,o polską gospodarkę” a tylko o ,,cel inflacyjny”. Można by długo o tym dyskutować ale mówiąc o ,,trosce o polską gospodarkę” mam na myśli powiedzmy troskę o wybrane polskie zmienne makroekonomiczne, o to na przykład aby minimalizować realne koszty dochodzenia do celu inflacyjnego itd.

Sławomir Kłusek

Autor jest analitykiem giełdowym i pracownikiem Gospodarczego Banku Wielkopolski, od 1997 roku do 2008 roku był komentatorem giełdowym ,,Rzeczpospolitej”. Od 2002 roku do chwili obecnej jest komentatorem Gazety Giełdy ,,Parkiet”.  Poglądy przedstawione w niniejszym opracowaniu wyrażają osobiste stanowisko autora tekstu i nie odzwierciedlają stanowiska instytucji, z którą jest on związany zawodowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *