Awans do pierwszej piątki w Grupie BPS

 "Zdaliśmy sobie sprawę, że aby przetrwać, powinniśmy unowocześniać bank i poszerzyć zakres jego działania o nowe rynki. Stąd wyraźne zainteresowanie wspieraniem drobnej i średniej przedsiębiorczości, a także rozszerzenie działań komercyjnych. Bank wstrzelił się idealnie w zapotrzebowanie rynkowe", powiedział Witold Morawski, prezes BS w Białej Rawskiej, w wywiadzie dla www.bs.net.pl.

Andrzej Malanowski: Panie prezesie jak to się robi, że bank spółdzielczy z małego miasteczka na obrzeżach województwa łódzkiego awansuje pod względem wielkości sumy bilansowej do pierwszej piątki banków grupy BPS SA?

Witold Morawski: Trudno wprost odpowiedzieć na tak postawione pytanie, bo nie ma prostych recept na sukces. My nie startujemy do wyścigu o miejsce w rankingach. Staramy się jedynie realizować wyzwania jakie określa nam rynek. Planujemy naszą działalność, ale tak naprawdę   w bieżącej działalności może się w ciągu roku pojawić wiele korzystnych lub niekorzystnych czynników wpływających na wynik końcowy.
 

 
Czy sukces Banku Spółdzielczego w Białej Rawskiej nie polega trochę także i na tym, że ma „ dobry rynek”?

Rozumiem podtekst pytania. Powiaty grójecki i rawski są zagłębiem sadowniczym, znanym w całej Europie, ale zaręczam, że sadownictwo (a potwierdzą to prezesi banków z innych terenów, gdzie rozwinięte jest sadownictwo.)  to trudny i często nieprzewidywalny biznes, który ograniczają warunki rynkowe, pogodowe i wymaga ogromnych nakładów finansowych. Dla banku działającego na tym obszarze to wcale nie jest takie  proste zadanie. Do wspierania produkcji ogrodniczej bardzo ostrożnie podchodzą inne banki. My w tym zakresie mamy kilkudziesięcioletnie doświadczenie. Wielu członków naszego Banku to właśnie sadownicy. Działania naszego Banku i banków, które się z nami połączyły, przez wiele lat związane były z gospodarczą aktywnością tutejszych sadowników. Związani z nimi jesteśmy na dobre i na złe. Sadownik przychodzi do naszego Banku po kredyt na nasadzenia, po roku na nawadnianie, po kilku latach na przechowalnię i ten cykl się powtarza. Źle byłoby, gdyby z tymi potrzebami trafił do innych banków. Tego typu działalność pozostaje nadal ważną częścią aktywności Banku. Z początkiem XXI wieku w strategii Banku pojawił się nowy kierunek działalności. Zdaliśmy sobie wówczas sprawę z tego, że aby przetrwać w lepszej kondycji i rozwijać Bank, powinniśmy go unowocześniać i poszerzyć zakres jego działania o nowe rynki. Nie czerpać, jak dotąd, dochodów tylko z rolnictwa, ale rozproszyć ryzyko branżowe o zaangażowanie się banku w obsługę innych obszarów gospodarki. Stąd wyraźne zainteresowanie wspieraniem drobnej i średniej przedsiębiorczości, a także rozszerzenie zakresu o działania komercyjne. W terenie typowo rolniczym i sadowniczym takie działanie Banku było pewnym zaskoczeniem. Okazało się jednak, że Bank wstrzelił się idealnie w zapotrzebowanie rynkowe. W tym okresie otwieraliśmy placówki w okolicznych miastach w Rawie Mazowieckiej, Grójcu czy w Mszczonowie. Mając na uwadze  potrzebę dywersyfikacji geograficznej jak też produktowej, podjęliśmy ryzykowną jak na owe czasy decyzję o przyłączeniu znajdującego się w trudnej sytuacji Banku Spółdzielczego w Brwinowie. Różnie komentowano wówczas tą decyzję. Oto „wiejski ”bank z województwa łódzkiego wchodzi do Brwinowa, Milanówka, Podkowy Leśnej, bo tam  miał placówki brwinowski bank spółdzielczy. Wszak to miejscowości zamieszkałe w większości przez warszawską inteligencję, średni biznes z tradycjami – zupełnie inne środowisko. Dziś możemy powiedzieć, że to było dobre posunięcie. Po raz kolejny bank spółdzielczy przełamał dawny stereotyp myślenia o spółdzielczości o czym świadczy dzisiejszy wygląd,  estetyka  placówek,  profesjonalizm pracowników i jakość oferty. Dla nas satysfakcję stanowi to, że Bankowi Spółdzielczemu w Białej Rawskiej obsługę budżetów swoich miast powierzyły samorządy Brwinowa, Milanówka oraz częściowo  Podkowy Leśnej. 
 

 Ta karta to rzeczywiście jest nowość w ofercie Banku, ale problemem pozostaje łączność z klientami z placówek, w zakresie Public Relations.

To kolejny problem, z którym musieliśmy się zmierzyć. Nasz Bank działa w oparciu o 17 placówek. Jesteśmy zbyt małym bankiem, aby reklamować się w telewizji, nawet regionalnej, a dodatkowo musielibyśmy pracować z dwoma ośrodkami telewizyjnymi. To samo z prasą wojewódzką, w której skuteczność też nie za bardzo wierzymy z uwagi na specyficzne położenie naszych placówek na styku dwóch województw . Wsparcie reklamowe ze strony zrzeszeń  dopiero raczkuje . Spróbowaliśmy radzić sobie sami. Zaczęliśmy od kampanii wizerunkowej, unowocześnienia wystroju placówek oraz  wdrożenia  nowego logo Banku. Od trzech lat wydajemy kwartalnik dla klientów Banku. Gazeta przyjęła się i razem z atrakcyjną  stroną internetową, jest ona na dzień dzisiejszy  (oprócz ulotek)  jednym z najważniejszych elementów  polityki informacyjnej banku. Nie znaczy to, że zrezygnowaliśmy z poszukiwań nowych środków przekazu.

źródło: www.bs.net.pl

Cały wywiad

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *