OFE robią złoty interes na emerytach

Drukuj
Z najnowszego raportu Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że w 2012 r. przyszli emeryci zapłacili OFE ponad 1,3 mld zł opłat. O tyle mniej pieniędzy trafiło na konta emerytalne, pisze "Gazeta Wyborcza".

 
Od początku działalności, czyli przez niespełna 14 lat, fundusze skasowały swoich klientów już na przeszło 16 mld zł. W tym czasie cała branża zarobiła na czysto ponad 6 mld zł.

Ubiegłoroczny wynik oznacza, że rentowność tego biznesu przekracza 50 proc. Żadna inna branża nie może się takim pochwalić.

 
za PAP
 
Rząd wreszcie chce zlikwidować system OFE? Drukuj
21.01.2013.
System OFE to jeden z najbardziej absurdalnych projektów III RP. Od jesieni 2008 r. publicznie opowiadam się za jego likwidacją, przez danie ubezpieczonym wyboru: ZUS i OFE czy sam ZUS oraz odebranie OFE gwarancji Skarbu Państwa. Wiele wskazuje na to, że rząd zamierza wreszcie podążyć tym tropem. 
W rozmowie z "Gazetę Prawną" 18 stycznia 2013 r. o takich pomysłach powiedział Bogusławem Grabowskim, członek Rady Gospodarczej. Jego zdaniem, kapitałowa część systemu emerytalnego wyczerpała swoje możliwości i powinna zostać zlikwidowana.

Powiedział: „Część inwestycyjna systemu miała pozytywne strony. Dzięki niej szybciej rozwinął się rynek kapitałowy, a prywatyzacja została przyspieszona. Fundusze lokowały miliardy w akcje polskich spółek, dzięki czemu możliwa była ich sprzedaż bez pozyskiwania jednego inwestora, co uchroniło nas przed większym uzależnieniem od kapitału zagranicznego. Na początku reformy emerytalnej pozytywny wpływ funduszy na gospodarkę przyćmiewał negatywne skutki dla samych emerytur, a także dla finansów państwa. Teraz te pozytywne efekty się wyczerpały, a negatywne będą się nawarstwiały. Filar kapitałowy to oszczędności budowane z kredytu, one pogłębiają tylko deficyt i dług. Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza, uważa, że to dobry system, to przywrócimy składkę na OFE do poprzedniej wysokości. Ale by to zrównoważyć, musimy podnieść o 4 proc. VAT i o 4 proc. obniżyć poziom konsumpcji albo zwiększyć deficyt i dług publiczny”.

 

Gorącą zwolenniczką likwidacji jest od lat prof. Leokadia Oręziak z SGH.

Jej zdaniem dalsze istnienie OFE drastycznie zmniejsza szanse rozwoju polskiej gospodarki, a w rezultacie szanse młodych ludzi na pracę, mieszkanie i założenie rodziny w Polsce.

 

Ja swoje zdanie na ten temat najpełniej wyraziłem rok temu w poniższym artykule.

 

System OFE pomaga zagranicznemu kapitałowi drenować nas Drukuj
24.02.2012
Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w latach 1999-2011 na systemie OFE straciliśmy minimum 36,5 mld zł. Pokazują też one, że siedzimy w kieszeniach zagranicznego kapitału. To pewnie on nie pozwala zburzyć system OFE, bo dzięki niemu może nas mocniej drenować.

 


 "Aktywa otwartych funduszy emerytalnych wzrosły w grudniu o 2,2 mld zł do 224,7 mld zł. W całym 2011 roku wartość aktywów OFE wzrosła o 1,6 proc. To najniższa dynamika przyrostu aktywów od początku istnienia drugiego filaru"
, poinformowała firma Analizy Online.

"Wartości długu publicznego zaciągniętego na pokrycie dodatkowych potrzeb pożyczkowych związanych z ubytkiem składki emerytalnej przekazywanej do OFE w latach 1999-2011 wyniosła 261,2 mld zł", podało nam Ministerstwo Finansów.
„Według szacunku Ministerstwa Finansów, całkowite zadłużenie z tego tytułu na koniec 2011 r. wyniosło 261,2 mld zł. Składały się na nie:
1.    bezpośredni koszt refundacji z budżetu państwa ubytku składki emerytalnej w FUS, równy wysokości składki przekazywanej do OFE (w latach 1999-2011 wyniósł on łącznie 171,0 mld zł);
2.    konwersję zadłużenia FUS wobec OFE na obligacje skarbowe w latach 2003 – 2007 w łącznej kwocie 5,9 mld zł;
3.    koszty obsługi długu publicznego zaciągniętego na pokrycie dodatkowych potrzeb pożyczkowych związanych z finansowaniem ubytku składki, których łączną wartość w latach 1999-2011 szacuje się na ok. 74,4 mld zł;
4.    efekty wyceny związane z różnicą między wartością nominalną długu publicznego a  kapitałem pozyskiwanym z emisji skarbowych papierów wartościowych (SPW).
Przyjęto założenie, że dodatkowe potrzeby pożyczkowe związane z finansowaniem ubytku składki przekazywanej do OFE finansowane są na rynku krajowym, wg średniego kosztu obsługi tego długu w danym roku.”
, wyjaśniło nam Ministerstwo Finansów.

To pokazuje, że w latach 1999-2011 na systemie OFE straciliśmy 36,5 mld zł. Rachunek jest prosty: od 261,2 mld zł kosztów poniesionych w latach 1999-2011 odejmujemy  wartość aktywów  ubezpieczonych w OFE na koniec 2011 r. – 224,7 mld zł i mamy wynik – straciliśmy na tej inwestycji z kredytu aż 36,5 mld zł.
Wyliczenia Ministerstwa Finansów nie obejmują jednak wszystkich strat, jakie ponieśliśmy na systemie OFE.
Kluczowa jest ocena, o ile wzrosły koszty pozostałego długu publicznego (długi Skarbu Państwa i samorządów) w latach 1999-2011 oraz koszty kredytów zaciąganych przez firmy i gospodarstwa domowe, tylko z tego powodu, że powstał system OFE.


Uproszczony szacunek dla długu publicznego

W połowie lutego 2012 r. przedstawiłem uproszczony szacunek wzrostu kosztów finansowanie długu publicznego z powodu wprowadzenia systemu OFE.
W Czechach nie ma Otwartych Funduszy Emerytalnych, a w Polsce są. To sprawia, że Czechy mają niski stosunek długu publicznego do PKB, a co za tym idzie wysoką ocenę agencji ratingowych.  A Polska ma wysoki  stosunek długu publicznego do PKB, a w związku z tym niską  ocenę agencji ratingowych. Gdyby Czechy zafundowały sobie OFE, byłby oceniane przez agencje tak źle, jak Polska. Ma to bezpośrednie przełożenie na ceny długu. Rentowność polskich obligacji jesienią 2011 r. przekroczyła 6 proc. Rentowność czeskich obligacji to 4 proc.
Jawny dług publiczny Polski wynosi ponad 900 mld zł. Przy oprocentowaniu 6 proc. zapłacimy za niego  54 mld zł rocznie w 2012 r. Gdyby od 1999 r. nie było OFE , dług publiczny byłby o 300 mld zł mniejszy niż jest obecnie. Wynosiłby 600 mld zł. Płacilibyśmy za niego nie 6 proc., jak teraz, gdy wysoki jest stosunek długu publicznego do PKB, lecz 4 proc. Byłoby to tylko 24 mld zł odsetek do zapłaty w 2012 r., a nie 54 mld zł.

 Wyliczenia bez efektu wzrostu oprocentowania

Jak podał Zespół Prasowy Ministerstwa Finansów: „Szacowany przez Ministerstwo Finansów koszt reformy (262,4 mld zł) nie uwzględnia efektu wzrostu oprocentowania SPW, spowodowanego wzrostem zadłużenia. Wynika to przede wszystkim z dwóch powodów:
1. Po pierwsze takie podejście wymagałoby przyjęcia arbitralnych założeń dotyczących wpływu zwiększonej podaży SPW na rentowności w różnych segmentach krzywej rentowności, jako że nie ma danych o wartości rentowności w hipotetycznej sytuacji nieutworzenia OFE;
2. Po drugie wpływ utworzenia OFE na rentowności SPW jest niejednoznaczny i jest wypadkową dwóch przeciwstawnie działających efektów. Z jednej strony zwiększenie podaży SPW wskutek emisji dodatkowego długu przyczynia się do wzrostu ich rentowności. Z drugiej strony utworzenie OFE jako instytucji o znacznych, rosnących co roku aktywach oraz długim horyzoncie inwestowania przyczyniło się do przyspieszenia rozwoju polskiego rynku kapitałowego, w tym również rynku SPW. Stały popyt OFE na SPW, w tym w dużej mierze na obligacje długoterminowe, umożliwił rozwój tego segmentu rynku. W 1999 r. MF rozpoczął emisję obligacji 10-letnich o stałym oprocentowaniu, przede wszystkim za sprawą popytu na SPW o dłuższych terminach wykupu zgłaszanego przez OFE (od 2002 r. oferowane są również obligacje 20-letnie, a od 2007 r. 30-letnie). Popyt ze strony OFE przyczynił się do zwiększenia płynności rynku SPW we wszystkich jego segmentach, co z kolei wpływało na zmniejszenie rentowności SPW. Łączny wpływ efektu zwiększenia podaży i efektu zwiększenia płynności rynku jest trudny do oszacowania".

Jak oszacować dodatkowe straty

Wyjaśnienia Ministerstwa Finansów wskazują, że trzeba zmienić, prawdopodobnie zmniejszyć, mój uproszczony szacunek wzrostu kosztów finansowanie długu publicznego z powodu wprowadzenia systemu OFE.

W latach 1999-2011 na globalny rynek kapitałowy wpływało tyle czynników, że trudno oszacować, jakie koszty poniosłyby samorządy i Skarb Państwa na finansowanie swoich potrzeb pożyczkowych w sytuacji, gdyby w ogóle nie było. Możliwe, że Skarb Państwa zaciągnąłby większe pożyczki na inne cele, gdyby nie było OFE.

Jasne jest jednak dla mnie, że system OFE spowodował wzrost kosztów finansowania długu publicznego i że to były olbrzymie koszty. Przy zadłużeniu na poziomie 900 mld zł każdy punkt procentowy wzrostu oprocentowania niesie za sobą duże koszty. A konkretnie: 1 procent daje rocznie koszty wyższe o 9 mld zł, 0,1 proc. (10 punktów bazowych) – 900 mln zł, a 1 punkt bazowy – 90 mln zł.

Jak wynika z raportu Ministerstwa Finansów zamieszczonego na stronie internetowej resortu, w końcu września 2011 r. dług publiczny wyniósł 798,8 mld zł, w tym zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 762 mld zł.

Większość zadłużenia Skarbu Państwa, aż 69 proc., nominowana była w złotych, a 31 proc. w walutach obcych. Aż 236 mld zł było więc nominowanych w walutach obcych. Koszt tego zadłużenia zależy nie tylko od oprocentowana, ale również kursów walut.
W rękach zagranicznych inwestorów było 30 proc., krajowego sektora bankowego – 21 proc. a w rękach krajowego sektora pozabankowego – 49 proc. W okresie styczeń-wrzesień 2011 r. wzrósł udział inwestorów zagranicznych o 29,4 mld zł, tj. o 22,9% do poziomu 157,7 mld zł. Wzrosło także (o 11,7 mld zł, tj.o 4,7%) zadłużenie wobec podmiotów należących do krajowego sektora pozabankowego i wyniosło 259,9 mld zł (w tym portfele: funduszy emerytalnych stanowiły 47,4%, zakładów ubezpieczeniowych – 22,8% oraz funduszy inwestycyjnych – 11,8%) oraz odnotowano spadek (o 21,7 mld zł, tj. o 16,6%) zadłużenia wobec krajowego sektora bankowego, które wyniosło na koniec września 108,8 mld zł.

Nie dość, że rośnie udział inwestorów zagranicznych, to jeszcze trzeba pamiętać, że kapitał zagraniczny kontroluje w Polsce większość Towarzystw Funduszy Emerytalnych, banków, firm ubezpieczeniowych i TFI, ma więc duży wpływ na poziom oprocentowania skarbowych papierów dłużnych i wpływ na nasze państwo i naszych polityków. Siedzimy w kieszeniach zagranicznego kapitału. To pewnie on nie pozwala zburzyć system OFE, bo dzięki niemu może nas mocniej ograbiać, musimy mu płacić wyższe odsetki.

Trudno oszacować dokładnie o ile wyższe, ale chodzi o miliardy złotych, moim zdaniem o dziesiątki miliardów złotych.

A to nadal nie wszystkie koszty generowane przez system OFE.

Z powodu działania systemu OFE  wyższe odsetki od kredytów muszą też płacić firmy i gospodarstwa domowe. Skoro cena pieniądza na rynku polskim jest wysoka, to płacą "jak za zboże" wszyscy. To kolejne miliardy złotych rocznie strat dla naszego społeczeństwa. A dochody z wysokiego oprocentowanie kredytów dla firmy i gospodarstwa domowe również wpadają głównie do kieszeni zagranicznych banków i instytucji finansowych.

System OFE należy jak najszybciej zdemontować. Najlepszym sposobem jest danie ubezpieczonym w ZUS wyboru: czy na emeryturę będą odkładali w ZUS i OFE czy tylko w ZUS.

Jerzy Krajewski, redaktor naczelny Magazynu Przedsiębiorców "Europejska Firma"

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *